Wróciłam, jestem i myślę, że znów chwilę tu pobędę...
Nie obiecuję, że kiedyś znów nie zniknę na chwil kilka bo każdemu od czasu do czasu przychodzi spadek formy/weny czy jak to tam nazwać.
Ja bardzo potrzebowałam tej przerwy ale już od kilku dni chodziła za mną przemożna potrzeba napisania choć kilku słów....
Będzie trochę o tym co było jak mnie nie było ale też i o sprawach teraźniejszych.
Dziś, patrząc na bukiet kwiatów, który dostałam w niedzielę od Amelki wracam jeszcze na chwilkę do Dnia Matki.
Dawno temu, kiedy jeszcze nie w głowie były mi plany posiadania dzieci było to świeto mojej Mamy.
Specjalnie piszę to przez duże eM bo Ona właśnie taka jest! Wielka (i nie mówię tu o rozmiarze ;)) Jest wielka sercem! Miłością, którą przez lata nas otaczała (i wciąż otacza), która potrafiła zawsze pocieszyć, poradzić, przytulić, a jak trzeba było to i solidnie opieprzyć i postawić do pionu :)
W pamięci mam Dzień Matki, kiedy wracając z siostrą ze szkoły zatrzymałyśmy się na miejskim ryneczku by kupić jej bukiet konwalii bo zrobione w szkole laurki wydawały nam się zbyt małe by okazać, że JĄ kochamy :) I mimo, że było to już ponad 20 lat temu ten dzień już zawsze będzie mi się kojarzył i pachniał z konwaliami (które nota bene właśnie w niedzielę po raz pierwszy tej wiosny zakwitły w moim ogródku :) )
Kiedyś, dawno dawno temu byłam przez chwilę wredną nastolatką i wiem, że nieraz sprawiłam jej swoim zachowaniem przykrość a Ona mimo to potrafiła mnie dalej kochać i zawsze we mnie wierzyć. A dziś mimo, że jesteśmy od siebie oddalone o ponad 2300km to mam wrażenie, że jesteśmy sobie bliskie jak nigdy wcześniej.
Mamo kocham Cię bardziej niż umiem to wyrazić i dziękuję, że jesteś!
Pamiętnym też był dla mnie ten dzień przed 5ciu laty. I niestety nie są to dobre wspomnienia :(
Byłam wtedy w ciąży ale ostatnie co przychodziło mi wówczas do głowy to świętowanie. Leżałam wówczas w domu silnie krwawiąc i czekając na poronienie (lekarze z tutejszego szpitala odesłali mnie do domu (nawet nie badając) ze stwierdzeniem, żebym "za tydzień powtórzyła sobie test i sprawdziła czy jestem jeszcze w ciąży") Zastanawiałam się wówczas jak ja dam radę przez to wszystko przejść?? Jak przeżyć kolejny dzień matki i nie uschnąć z tęsknoty???
Na szczęście rok po opisanych wyżej wydarzeniach nie miałam już czasu na rozpamiętywanie smutków bo miałam w domu 3 tygodniową Amelkę, była ze mną moja Mama i tylko ukłucie w sercu przypomniało mi mojego Aniołka, którego nigdy nie było nam dane poznać...
A od 2009 roku obchodzę Dzień Matki dwa razy w roku (niektórzy to mają szczęście - co nie?? ;))
Najpierw zawsze przed Wielkanocą jest szkockie celebrowanie, wizyta w przedszkolu, "tea party" dla mam i pierwsze laurki stworzone nieporadną jeszcze amelkową łapką (w Szkocji jest to święto ruchome i w każdym roku wypada w inny dzień)
Jest też to świeto majowe, które w niedzielę świętowaliśmy w towarzystwie znajomych i ich synka.
Był grill, dobre jedzonko, winko, likier orzechowy dla mam (się znaczy młaa i Pauliny) i czas na plotki (ja i Paulina) i obejrzenie meczu (to już Marek i Louis) :) Była też masa czasu dla Amelki i Łukasza (między którymi wiekowo jest dokładnie tydzień różnicy) na wyciągnięcie wszystkich możliwych zabawek, rozniesienie amelkowego pokoju niemal na strzępy i późniejsze przeniesienie się do ogródka i przegryzanie deseru czekoladowego kiełbaską z grilla :D
Było ciepło (choć nieco pochmurnie) ale właśnie takiego dnia potrzebowałam by odpocząć (mimo, że noc wcześniej byłam w pracy). Wtedy też, patrząc na brykające na huśtawce maluchy, poczułam ogromną potrzebę powrotu do blogowania i opisania tego wszystkiego (mam nadzieje, że nikogo nie zanudziłam ?? )
A na koniec jeszcze kilka zdjęciufffff
Dwie kobiety, dzięki którym Dzień Matki jest taki wyjątkowy
Niedzielny bukiet kwiatów i zdjęcie, które dostałam do Amelki w marcu
Pierwsza laurka od córki (też z marca)
Mothers Day w przedszkolu
Amelia&Łukasz
26 maj 2013
(Amelia podobnie jak jej Tata kibicuje Celticowi, więc z okazji wygrania przez nich w niedzielę finału ligi szkockiej od samego rana paradowała w koszulce drużyny ;) )





Witamy ponownie :) Rozczuliłam się widząc zdjęcie Amelki & Mamiczki :D
ReplyDeleteW tym roku po raz pierwszy obchodziłam dzień mamy. Nie dostałam jeszcze żadnej laurki bo Alex skończył dopiero 5 miesięcy. Za to był uśmiech mojego dziecka, cudna róża od jego taty i chwila zadumy... jak to było gdy Alexa nie było ;)
ReplyDelete