About Me

My photo
Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,

Thursday, 29 March 2012

zaległe z zeszłego tygodnia...


No i miałam napisać w poniedziałek, a tu już czwartek mamy i jakoś tak się nie mogę zebrać za to pisanie. Nie to, żeby nie było o czym. Poprostu gorzej z weną jakoś ostatnio. Nawet już kilkakrotnie siadałam przed komputerem z zamiarem napisania notki ale zawsze coś mnie odrywało i już spowrotem przed monitor nie było „po drodze”.

Dziś jestem w pracy na noc, wszystko co powinno być zrobione już dawno skończone i korzystając z chwilowego spokoju siadam i piszę...
Jak już wspomniałam przed chwilą, pracuję dziś na noc. Na szczęście to już moja czwarta i ostatnia nocna zmiana. W piątek wskakuję w swój tradycyjny weekendowy grafik i zostaję na dziennych zmianach. Choć nie powiem, że od kilku dni poważnie myślę o przejściu tylko na nocki od września. Amelia będzie już wtedy chodzić do przedszkola na kilka godzin dziennie i mogłabym w tym czasie trochę odsypiać. W ten sposób mogłabym też wrócić do pracy na pełny etat bo jak narazie ze względów opieki nad małą pracuję tylko ¾. No ale zobaczę się w piątek z szefową (o ile uda mi się ją złapać bo ciągle są do jej biura kolejki) to spróbuję się dowiedzieć, czy mam jakiekolwiek szanse na przeniesienie i ewentualnie od kiedy.

Kiedy obiecałam w zeszłym tygodniu napisać szczegółowo o naszym tygodniu z Amelką, okazało się, że lepsze od mojej pisaniny będą poprostu zdjęcia.

Najpierw z wiosennego spaceru Amelki z tatą, szukania pierwszych stokrotek i oczywiście wskakiwania w każdą napotkaną po drodzę kałużę i testowanie amelkowych ukochanych „muddy boots” jak ona nazywa swoje nowe kaloszki

Kolejne zdjęcia pochodzą z wyprawy do parku krajoznawczego z największą w okolicy piaskownicą i gigantycznym placem zabaw dla dzieci w każdym wieku i rozmiarze J Na szczególną uwagę zasługuje tu pierwsza babka z piasku w tym sezonie! Gdyby tylko w polskich piaskownicach piasek był tak czysty i biały jak tutaj....
Nasza mała wycieczka miała miejsce w zeszły czwartek. Mimo, iż byłam po nocy i przespałam się jedynie 3 godziny, to szkoda mi było spędzić tak piękny dzień w łóżku i zarządziłam rodzince W. wyjazd najpierw na zakupy w celu skompletowania amelkowej wiosennej garderoby a później prosto z zakupów wyjazd na piknik. Po spokojnym rodzinnym lunchu na świerzym powietrzu przenieśliśmy się na plac zabaw, gdzie z Amelką spędziliśmy resztę popołudnia.



W trakcie powrotu do domu okazało się, że dostałam wiadomość od Liz (mojej koleżanki z pracy i przyszłej landlordki), że możemy się spotkać jeszcze tego samego dnia i przyjechać zobaczyć domek, który zamierzaliśmy od nich wynająć (ale o tym już pisałam kilka postów wcześniej więc nie będę się powtarzać). Dodam jedynie, że nasze plany przeprowadzki w pierwszym dniu maja okazały się niemożliwe do zrealizowania, ponieważ agencji, od której wynajmujemy obecne mieszkanie zobowiązani jesteśmy dać 8 tygodni wypowiedzenia a nie jak myśleliśmy do tej pory tylko cztery.
Najważniejsze, że Liz i jej mąż nie mają z tym problemów i spokojnie zaczekają te kilka tygodni więcej na nas jako lokatorów J
W ogóle to myślę, że jak już będziemy się wprowadzać do nowego domu, dekorować go i urządzać założę osobnego bloga i będę dokumentować w nim wszystkie zachodzące zmiany.
Po głowie chodzi mi też jeszcze stworzenie bloga kulinarnego...
Żeby jeszcze tylko mieć czas na to wszystko!
Może jak już na stałe uda mi się przenieść na nocne zmiany to korzystając z chwil spokoju i ciszy, uda mi się coś stworzyć.
A narazie dobranoc J
Dochodzi godzina 01.30 w nocy więc pora się zabrać za pracę 

Wednesday, 28 March 2012

:)

Ja: Amelia co rysujesz??
A: Smiley face i łąćki (rączki) i magic hat :)


Thursday, 22 March 2012

początek wiosny pełen wrażeń...

Jak w tytule - początek tej wiosny jest zapracowany, zabiegany, niewyspany ale pełen wrażeń!
Dziś tylko kilka słów bo padam z nóg. W ciagu ostatnich 40 godzin spałam może ze 4 i to na dwie raty więc sama się sobie dziwię jak ja jeszcze mam siłę pisać?

W każdym razie przechodzę do sedna bo obiecałam sobie, że będzie krótko - za 5 tygodni przeprowadzka.
Domek malutki, 2 sypialnie, z ogródkiem i głównym wyjściem prosto do parku z placem zabaw!
1 maja - dokładnie w 3cie urodziny Amelki się wprowadzamy :)
Jestem tak podekscytowana, że gdyby nie to przemęczenie to pewno nie mogłabym zasnąć dziś w nocy!

Jak ochłonę i odpocznę to postaram się napisać więcej po weekendzie (o dzisiejszym dniu i pikniku z rodzinką też napiszę).
A teraz dobranoc!

Friday, 16 March 2012

baking for the first time...

Z okazji mega leniwego matkowo-córkowego dnia spędziłyśmy z Amelką całe wczorajsze przedpołudnie w piżamach, jedząc śniadanie w łóżku, rysując, budując wieże z klocków, układając puzzle i oglądając na zmianę "Pingu" i "Muminki" :) (oczywiście wszystko nie wychodząc z łóżka). Amelia mega szczęśliwa bo miała mnie tylko do swojej dyspozycji a ja nie mniej szczęśliwa bo rzadko kiedy (zwłaszcza ostatnimi tygodniami) miałam okazję spędzić pół dnia w łóżku :)
Kiedy przyszła godzina 13 i sypialnia wyglądem zaczęla przypominać miejsce w którym wybuchła bomba atomowa, stwierdziłyśmy, że przenosimy się do kuchni i Amela z zapałem przystała na pomysł pieczenia kruchych ciasteczek.
Zabawa była super, Amelka roześmiana i bardzo zaangażowana (spróbowała wszystkich produktów po kolei łącznie z mąką i surowym ciastem) a efekt końcowy mimo, iż nie powalał specjalnie wyglądem przepyszny. Zwłaszcza z kubkiem mleka :)
A w domu tak cudnie pachniało jeszcze cały wieczór














Monday, 12 March 2012

zmęczenie

Zmęczona jakoś jestem ostatnio.
Wczoraj przyszłam z pracy, wzięłam prysznic i padłam. Po 21 już spałam co nie zdarzyło mi się od miesięcy..
Dziś od rana też snuję się po domu i sama nie bardzo wiem co ze sobą zrobić. Jakoś mi tak leniwie i nicniechcąco. A szarość za oknem nie pomaga...

Thursday, 8 March 2012

kobietom i kobietkom :)

Wszystkim kobietom i kobietkom, które znamy i kochamy, ale także tym, które nie są nam osobiście znane ale podczytują tego bloga życzymy aby każdy dzień był dniem kobiet i aby każdego dnia znalazł się powód aby świetować naszą kobiecość :)

My z Amelką spędziłyśmy dzisiejszy dzień (do 17) w towarzystwie małego faceta (opiekowałyśmy się Alexem już czwarty dzień w tym tygodniu).
Z samego rana uśmiech na mej twarzy wywołała wiadomość od koleżanki o treści: "Przyjmyj życzenia Babko kochana od drugiej Baby z samego rana, niech Twój dzień cały będzie radosny, trzymaj się Babo, aby do wiosny!" :) Więc trzymałam się dzielnie i nie dałam sobie wejść na głowę dwójce małych terrorystów (nie żeby nie próbowali ;) ) Po 16 wrócił z pracy nasz osobisty mężczyzna i zostałyśmy z Amelką obdarowane czekoladkami (polskie "Tiki taki" moje ukochane!!!) i wielkim bukietem żółtych tulipanów.


Po obiedzie, dzięki dostarczeniu mi dziś nowego kabla do laptopa, w końcu mogłam nadrobić blogowe zaległości i obejrzeć kilka ofert sklepów z ubrankami dla dzieci (garderoba Amelki aż się prosi jeśli nie o wymianę to napewno o porządne  uzupełnienie). 

Wieczorem M. wykąpał Amelię i przygotował ją do snu i pozwolił mi na chwilę słodkiego lenistwa i naładowanie bateryjki przed jutrzejszym powrotem do pracy. A po uśpieniu Małej, pofarbował mi włosy i właśnie idę umyć głowę, więc trzymajcie kciuki za fajny kolorek (to farba i kolor, której nie używałam wcześniej)

Tuesday, 6 March 2012

Kinia offline

no i stalo sie..
po zaledwie 3 miesiacach uzytkowania padla mi ladowarka do laptopa (zlamal sie kabel w 2ch miejscach) a bateria pokazuje zaledwie 15% zaladowania.
cos czuje, ze moja obecnosc w blogosferze zostala tym samym zawieszona do dostarczenia mi nowej ladowarki, ktora na szczescie moj niezawodny M. juz mi zamowil 

miejmy nadzieje, ze nie potrwa to zbyt dlugo bo juz tesknie za "moimi" blogami

(przepraszam za brak polskich znakow ale pisze z komputera M. a on nie ma tej opcji wlaczonej)

dentysta...

Wczorajszy dzień upłynął nam pod znakiem amelkowej wizyty u dentysty.
Od rana był u nas Alex (podobnie jak dziś, jutro i w czwartek) więc przedpołudnie minęło mi głównie na rozdzielaniu tej dwójki walczącej ciągle jak nie o moją uwagę to o zabawki.
Marek wziął sobie pół dnia wolnego więc z pracy wrócił już po 11.30 i zajął się Amelką.
Kiedy usypiałam Alexa, Amela z tatą wybrali się na zakupy. Po ich powrocie M. zamknął się w kuchni i ugotował obiad a ja z Amelią w naszej sypialni bawiłam się klockami i oglądałam bajki.
Niedługo po obiedzie obudził się Alex, którego nakarmiłam i przyszła pora zbierania się do dentysty. O 16.30 Alexa odebrał tata a my po kilku minutach pojechaliśmy.
Niestety w czasie jazdy Amelia zasnęła w swoim foteliku i kiedy dojechaliśmy na miejsce musiałam ją obudzić co nie bardzo jej się spodobało.
Jak wszyscy wiedzą Amelka nie znosi kiedy myjemy jej ząbki i na każde pytanie czy pojedzie do dentysty i pokaże jej ząbki odpowiadała swoje stanowcze "NO"!!! Spodziewałam się więc od samego początku iż mogą być problemy.
Amelia co prawda usiadła bez problemu na fotelu i podobało się jej, że mogła na nim pojeździć w górę i w dół ale kiedy została poproszona o otwarcie buzi pokręciła tylko głową, że nie zamierza współpracować i zaczęła uciekać. Skończyło się na tym, iż sama musiałam usiąść na fotel i wziąć ją na kolana i siłą otworzyć usta. Niestety po minucie Amela narobiła takiego wrzasku, że musiałam ją puścić i ona wtedy pędem pobiegła w kierunku drzwi i chciała uciec z gabinetu. Emma (nasza dentystka) nie miała więc szansy dobrze przyjrzeć się ząbkom Amelii. Stwierdziłyśmy, że musimy się poprostu skupić na bezcukrowej diecie i dbaniu o higienę jamy ustnej, żeby w jak największym stopniu zminimalizować narażenie małej na problemy z ząbkami, bo zgodnie stwierdziliśmy (my z Markiem, Emma i jej asystentka Carol), że w obecnej chwili nie wyobrażamy sobie jak w razie konieczności miałby wyglądać jakikolwiek zabieg na ząbkach Amelki.
Na koniec wizyty, Amelia oczywiście zrobiła awanturę, bo zamiast wybrać sobie jedną naklejkę (ostatecznie dostała dwie) ona chciała wyjść do domu z całym pudełkiem.

Nie powiem, ale na samą myśl o kolejnej wizycie już jestem nieźle zestresowana. Pocieszam się jedynie myślą, że 6 miesięcy to jednak dużo czasu i może Amelia dorośnie na tyle, że zgodzi się z własnej woli zajrzeć sobie w paszczę

Saturday, 3 March 2012

impreza u Amelki..

...bo jak mama i tata zgaszą światło i wyjdą z mojego pokoju, to przynoszę do łóżka ukochane zabawki i jest impreza - każdy śpi tam gdzie padnie :)

a po imprezie pokój (i łóżko Amelii) wyglądają tak:
(zdjęcie niewyraźne bo z telefonu)

Ktoś chętny na kolejną imprezę?? :D

Friday, 2 March 2012

jak dziki ślimak...

Coś czuję, że dziś zapowiada się dzień dzikiego ślimaka (zwłaszcza w pracy) :)


(zdjęcie ze strony www.demotywatory.pl)

Thursday, 1 March 2012

Dzień Piega :)

Na fejsbuku wyczytałam dziś, że 1 marca to oficjalnie dzień Przytulania Bibliotekarza więc ustawiać się w kolejce proszę ;)  (niech no tylko M. wróci z pracy to wykorzystam to święto na maxa ;) )
Wszystkim moim ukochanym bibliotekarom - Wy wiecie, o kim mówię - pamiętam o Was i tęsknię każdego dnia i marzy mi się, dzień kiedy będę mieszkać bliżej Was i będziemy się umawiać na ploty (i piwo) częściej niż raz w roku!

Pierwszy dzień marca jest też Dniem Piegów - więc dla jednego kochanego Piegusa, który zajmuje specjalne miejsce w moim sercu wysyłamy z Amelką wirtualne miliardy buziaków i uścisków (kto powiedział, że bibliotekarz też nie może przytulać ?? :)

A oto nasz ukochany i jedyny w swoim rodzaju Piegus znany też jako Ciocia Pyzia - co nie, że piegi są fajne??