About Me

My photo
Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,

Monday, 27 January 2014

prawdziwie rodzinny weekend :-)

Weekend taki jak ostatni to prawdziwa rzadkość w naszym domu.
Przez wzgląd na moją pracę i to,że 90% wszystkich weekendów w roku pracuję to chwile takie jak ostatnio stają się tym bardziej cenne :)
Począwszy od wspólnego śniadania, małego wypadu na zakupy, spokojnego popołudnia z książką i zabawą z dzieckiem, poprzez cudowny obiad ugotowany przez pana M. aż do poobiedniego wypadu do "kulek" jak Amela nazywa pobliski soft play. A po powrocie do domu delektowanie się ciastem marchewkowym domowej roboty (mój debiut zresztą) i wieczór z michą popcornu oraz wspólnym oglądaniem filmu.
Niby wydaje się to nie wiele a jednak kiedy wspólnych chwil mamy jak na lekarstwo to taki wspólny dzień jest na wagę złota!
Naprawdę mogłoby tak być częściej....
A żeby co dobre za szybko się nie skończyło - dzisiejszy poranek też był cały nasz! Od śniadania aż do chwili, kiedy Amela pomaszerowała dzielnie do przedszkola w towarzystwie taty.
Cudownie widzieć jej małą szczęśliwą buźkę i wiedzieć, że to szczęście spowodowane naszą wspólną obecnością w domu. Nawet nie zliczę ile razy dziś od rana usłyszeliśmy od tego małego bączka, że nas kocha i że lubi jak jesteśmy "wszystkie razem" :)



a to zdjęcię debiutanckiego "carrot cake" na który przepis można znaleźć o TU
banalnie łatwe w przygotowaniu a jakie efektowne i smaczne ;)

Sunday, 19 January 2014

też tak czasem macie???


Ja dziś skończyłam w końcu mój maraton pracowo-nockowy (przepracowane 8 z 9ciu ostatnich nocy i to po 11-12h każda) i od dziś w końcu mam 4 pełne dni (i noce) wolnego!!!!
I całą sobą nie mogę się doczekać każdej chwilki spędzonej z Amelą i znów bycia "tylko" mamą - tak na cały etat :) Żadnego rozdzielania czasu na pracę i czas spędzony z dzieckiem! Przez te dni będę tylko dla niej! Chyba obie bardzo potrzebujemy czasu tylko dla siebie...
Zaczynamy od zaraz :D 

Wednesday, 15 January 2014

co nas czeka w Nowym Roku??

Wiem, że połowa stycznia już za nami ale ciągle można jeszcze spróbować sobie powróżyć co nasz czeka w tym roku, prawda??

Oto co przypadkiem znalazłam w necie ;)

Źródło: internet 


Ja znalazłam: czas, zabawa i przyjaciele :)
Brzmi nieźle - jeśli choć raz na jakiś czas znajdę chwilę na zabawę z przyjaciółmi to wiem, że to będzie dobry rok!

A Wam co wyszło??

ps. trochę mnie tu ostatnio mniej bo za mną 5 kolejno przepracowanych nocy (11-12godzin każda nocka) i życie w trybie zombie. Dziś jedna noc przerwy na odespanie i od jutra kolejne 3 przede mną! Się mi zachciało nadgodzin to mam! Niech już będzie niedziela i niech się zaczną moje 4 dni wolnego zanim wyzionę ducha!
Do tego Mamcia w szpitalu i stres, że Ona tak daleko tam a ja tu i ta bezsilność, że nawet pójść zobaczyć na własne oczy nie można. Dobrze, że są telefony i siostry na posterunku! Pala&Pyza jesteście wielkie!!!
No ale nie tracimy ducha i wierzymy, że będzie wszystko dobrze, co nie??
No bo przecież ten rok MUSI być lepszy od poprzedniego! Innej opcji nie ma!!!

Friday, 10 January 2014

ciasteczka, pączki i inne muffinki ;)

Dziś kulinarnie i na słodko - ale niestety tylko "wirtualnie" bo od zjedzenia ostatnich świątecznych ciast i ciasteczek, nie dotykamy słodyczy. Ba! Nawet nie mamy ani pół słodkiego okruszka w domu! Trzymamy się oboje z M. mocno postanowienia o zdrowym żywieniu i robiąc zakupy szerokim łukiem omijamy alejki z tymi kuszącymi słodkościami ;)
I muszę powiedzieć, że od razu widać efekty. Po tygodniu regularnego (przynajmniej 4 posiłki dziennie) i zdrowszego odżywiania na wadze ubyło mi 1.1kg :D

No ale nie o tym miało być ;)

Amelka przyszła do mnie około tygodnia temu i wtulając się mocno i wdrapując na kolana zapytała - "A ja jestem tfoja ślodka curećka???"
No oczywiście, że jesteś moją słodką córeczką odpowiedziałam. Najsłodszą na świecie.
Na co Amela z przebiegłym uśmiechem "To mów mi PĄCZEK mamo" :D

Podobnie przed trzema dniami.
Marek wychodząc na noc do pracy, odwrócił się do stojącej na schodach Amelii ze słowami "Pa Skarbie, dobranoc"
Na co Amela bez chwili zastanowienia wypaliła
"No pa MUFFINKU" :D

No skąd ona ma takie pomysły ja się pytam?? i co jeszcze wpadnie do tej jej małej główki?? Strach pomyśleć ;)



A poniżej zdjęcie moich muffinek bananowych - dobrze, że od oglądania zdjęć takich słodkości człowiek nie tyje ;)

Thursday, 9 January 2014

z wizytą w pałacu Linlithgow.... (uwaga będzie długo)

Ręka do góry, kto interesuje się historią??? I kto ma pojęcie o szkockiej królowej Marii?? ;)
Jeśli nie wiecie kto to był a oglądaliście film "Elizabeth I" o dziejach angielskiej królowej Elżbiety I - to napewno kojarzycie wątek królowej Marii, której z rozkazu Elżbiety ścięto głowę...
Kojarzycie???
To właśnie TA Maria o którą mi chodzi ;) 
Była ona córką szkockiego króla Jakuba V z dynastii Stuartów, sama została królową mając zaledwie 6 dni! Jest ona chyba najbardziej znaną (obok Williama Wallace i Rob Roya) postacią z historii tego kraju. Każdy kto uważa się tutaj za patriotę i choć odrobinę interesuje się historią zna jej tragiczne losy. Po wielu nieudanych próbach porwania jej ze Szkocji przez angielskiego króla Henryka VIII  (tego od Anny Boleyn), jej matka wraz z królem Francji Henrykiem II postanowiła wysłać 5cio letnią Marię na dwór francuski, gdzie przebywała w oczekiwaniu na małżeństwo z synem Henryka. Jako 16 latka poślubiła Franciszka II Walezjusza, który po śmierci swego ojca objął panowanie we Francji, tym samym czyniąc Marię królową tego kraju. Niestety młody król zmarł zaledwie po 17 miesiącach panowania, a władzę w kraju w imieniu jego młodszego brata zaczęła sprawować teściowa Marii, Katarzyna Medycejska. Owdowiała młoda królowa wróciła do Szkocji, gdzie czekało ją życie w cieniu nieustannego zagrożenia.Trudna sytuacjia polityczna, religijna, nieudane wybory ponownych małżonków, ciągłe spiski ludzi z jej otoczenia oraz bycie drugą w linii do tronu angielskiego - co nie było po myśli nie posiadającej potomka królowej Elżbiety - wszystko to doprowadziło ostatecznie do uwięzienia Marii przez angielską monarchinię i pozbawienie jej wszelkich przywilejów. Obalona królowa Maria, została również oskarżona o udział w spisku przeciwko Elżbiecie, co ostatecznie doprowadziło do skazania jej przez angielską władczynię na karę śmierci przez ścięcie.  
No ale co królowa Szkotów i jej tragiczne losy mają wspólnego z dzisiejszym postem???

Otóż Maria urodziła się w pałacu Linlithgow - który to obraliśmy za cel naszej pierwszej tegorocznej rodzinnej wyprawy (pamiętacie moją listę postanowień noworocznych i punkt 9?? ;)) 
Do samego Linlithgow nie mamy daleko bo niecałe 10mil. W zeszły czwartek - 2go stycznia, korzystając z pierwszego od tygodni dnia bez sztormowej pogody, postanowiliśmy wybrać się na (po)noworoczny spacer. Po około 20min jeździe samochodem wysiedliśmy w centrum tego uroczego, starego miasteczka. Najpierw swoje kroki skierowaliśmy na główną ulicę Linlithow, gdzie z Amelką podziwialiśmy urocze - świąteczne wystawy i dekoracje. 

Amelka zachwyciła się drewnianym Rudolfem strzegącym wejścia do małej kawiarenki. Bardzo spodobała jej się również zabytkowa fontanna (której replikę można znaleźć też na dziedzińcu zamku królewskiego w Edynburgu), ale nie mogła zrozumieć dlaczego nie było w niej wody ;)





Marek z kolei zwrócił uwagę na oryginalną nazwę lokalnegu pub'u "Auld hole in the wall" czyli po szkocku "Stara dziura w ścianie" :) Mnie osobiście urzekła świąteczna witryna zakładu fryzjerskiego 



Jednak najpiękniejsza była wystawa sklepu z akcesoriami i ubraniami dla tancerzy. Okruszyńską od najmłodszych lat zafascynowaną baletem, ciężko było stamtąd oderwać. No ale powiedzcie sami - czy taka choinka ubrana w maleńkie pointy (potocznie zwane baletkami) nie jest urocza?? A co dopiero ta sukienka!!!!!!



Po zwiedzeniu centrum miasteczka, skierowaliśmy się w strone wzgórza na którym stoi pałac. Prowadzi do niego trakt, wzdłuż którego rozwieszone są tablice upamiętniające wszystkich władców Szkocji począwszy od królowej Marii do obecnie panującej królowej Elżbiety II




Jeszcze tylko przejście przez wielką bramę i już jesteśmy na pałacowym dziedzińcu....



Widok samego pałacu robi nieco przygnębiające wrażenie ze swymi pozbawionymi szyb oknami. Amelka zawiedziona była, że nie czekała na nią w pałacu księżniczka (którą była pewna, że tam spotka - no bo jak to tak - pałac bez księżniczki?? ;)) No ale stwierdziła, że gdyby sama tak nie miała szyb w domu i przy takiej pogodzie też by się przeniosła do innego zamku :P 
Zdjęcia z prawej strony pokazują widok z pałacu na jezioro u jego stóp oraz widok pałacu z brzegu jeziora

 

Jezioro zwane Linlithgow Loch jest znane jako miejsce zamieszkania wielu łabędzi. Lokalne dzieci (i dorośli) często dokarmiają ptactwo przez co łabędzie są bardzo oswojone i nie boją się wychodzić na brzeg a nawet pogonić spacerowiczów w poszukiwaniu jedzenia :)




Spacerując dalej brzegiem jeziora doszliśmy do małego placu zabaw. Zgadnijcie kto najbardziej się ucieszył?? ;)



Prawda, że to urocze miejsce na świąteczno-noworoczny spacer?? Ja osobiście już nie mogę się doczekać kiedy wrócimy tam wiosną i korzystając z pięknej pogody urządzimy sobie piknik u stóp starej twierdzy! 












Tuesday, 7 January 2014

a tymczasem w Szkocji.... ( i o pewnej pięciolatce ;) )

Najpierw o pięciolatce - bo i tak jestem już spóźniona o dzień - taka ze mnie ciotka, że niedługo w tym całym zabieganiu zapomnę o własnej głowie ;)

Maji - mojej siostrzenicy - która wczoraj świętowała przy cudownym torcie (domowa robota szwagra, że go tak zachwalę ;)) z okazji 5 tych urodzin życzymy by nadal spełniały jej się marzenia, by miała wielu przyjaciół, miłości (nie tylko zakochanego w niej kolegi z przedszkola o wdzięcznym imieniu Wiktor ;)) 
by starsza siostra dawała sobie częściej wchodzić na głowę i dzieliła się zabawkami oraz by mama, tata, babcia z dziadkiem i wszystkie ciotki z wujkami nadal dotrzymywali Ci tempa (co wcale nie jest takie łatwe ) :D 
Rośnij zdrowo Majuśku nasz kochany!!!!



A tymczasem w Szkocji - kiedy mąż jest w pracy a dziecko w końcu zasnęło - przyszła chwila na "kinia s time" :D Po długiej kąpieli, mając całe łóżko tylko dla siebie delektuję się moim dzisiejszym odkryciem (cider z czarnej pożeczki i malin) oraz oddaję swoim ulubionym zajęciom - bloguję i czytam :) 
Dziś Haruki Murakami i "Norwegian wood" - prezent świąteczny od przyjaciółki. Normalnie się tak rozpędziłam z tym czytaniem, że sama siebie zadziwiam :) 

Miłego wieczoru !!!! Cheers!!! 




Monday, 6 January 2014

hold your babies close - life is too precious....Meningitis awareness - czyli o zapaleniu opon mózgowych u dzieci i niemowląt

Dziś miał być post lekki, łatwy i przyjemny, nawiązujący do naszej niedawnej wizyty w pałacu Linlithgow,w którym urodziła się Maria zwana "Królową Szkotów". 

Miał być ale nie będzie - za to napiszę jak niesprawiedliwy i okrutny potrafi być los i jak bardzo podstępnie i gwałtownie przebiegać może zapalenie opon mózgowych! 

Od soboty chodzę z sercem i wszystkimi myślami skierowanymi ku parze młodych ludzi (mają oboje niewiele ponad dwadzieścia lat), mieszkających kilka kilometrów ode mnie, w maleńkiej szkockiej wiosce.

W sobotę Tanya i Robert właśnie z powodu zapalenia opon mózgowych stracili swoją maleńką, prawie sześcio miesięczną córeczkę :( Leah i jej historia dotarła do mnie przez facebooka i stronę koleżanki z pracy, a prywatnie cioci biednego maleństwa. 

Historia jest tak poruszająca, że nasza wioska (i kilka okolicznych miejscowości) aż huczy! Kto tylko może udostępnia wszelkie informacje o podstawowych objawach zapalenia opon mózgowych (ang. meningitis) i o tym jak w ciągu niecałej doby może nam zabrać to co mamy najcenniejszego. Dlatego postanowiłam napisać i ja - nie tylko na fb ale i na blogu, gdzie czytają mnie czasem młode mamy...

Mam wrażenie, że w Polsce (u mnie może trochę więcej - choć może się mylę bo moje doświadczenia macierzyńskie mogę właściwie odnieść tylko do Szkocji) mało się mówi o tej chorobie i zdecydowanie za mało uczula rodziców na konieczność szybkiego reagowania w sytuacji podejrzenia u naszego dziecka tej choroby. Wszyscy słyszeliśmy nieraz słowo "meningokoki" i wszyscy wiemy o szczepieniach ale czy tak naprawdę wiemy jakie są pierwsze obiawy zakażenia? I jak reagować? I dlaczego tak ważna jest każda minuta?? 

Teraz kiedy wspominam pierwsze dni i tygodnie po urodzeniu Amelki przypominam sobie, że przy wyjściu ze szpitala wraz z pakietem ulotek dotyczących noworodka i opieki nad nim dostałam również małą książeczkę opisującą wszystkie objawy zapalenia opon, również w czasie jednego ze spotkań z pielęgniarką środowiskową dowiedziałam się w jaki sposób sprawdzić czy wysypka na ciele dziecka (czy dorosłego) jest tą wskazującą na wspominaną chorobę (tzw. test ze szklanką). 

Do podstawowych objawów zapalenia opon mózgowych u noworodków i małych dzieci należą:
  • Wysoka gorączka dochodząca nawet do 40C a jednocześnie występujące zimne dłonie i stopy;
  • Odmawianie przyjmowania pokarmów, wymioty i nudności;
  • Drażliwość, płacz przy podnoszeniu, dotyku;
  • Senność, ospałość, zwiotczałość, spowolnienie czy brak reakcji;
  • Bardzo szybki oddech lub odchrząkiwanie;
  • Niecodzienny płacz czy zawodzenie;
  • Wrażliwe, nabrzmiałe ciemiączko;
  • Sztywność karku/szyji;
  • Światłowstręt;
  • Drgawki; 
  • Specyficzna wysypka, którą można ocenić przy pomocy tzw. testu ze szkłem - do skóry pokrytej krostkami lub wysypką, należy przyłożyć szklankę i przycisnąć. Jeśli pod wpływem nacisku wysypka nie blednie, nie znika czy nie zmienia się, z dużym prawdopodobieństwem możemy powiedzieć, że mamy do czynienia z zapaleniem opon mózgowych. Należy wtedy niezwłocznie skontaktować się z lekarzem (a ja osobiście wsiadłabym w samochód i zawiozła dziecko do najbliższego szpitala czy zadzwoniła po pogotowie).
  • Pamiętajmy, żeby też nie czekać aż pojawi się owa wysypka - czasem może jej nie być wcale!! A jeśli już się pojawi to może być za późno na jakąkolwiek pomoc!
  • Często meningokoki powodują nie tylko zapalenie opon mózgowych ale również sepsę. Czasem oba powyższe występują równocześnie.
To my jako rodzice najlepiej znamy swoje dzieci i jeśli tylko podejrzewamy, że coś złego może się dziać- reagujmy i nie bójmy się powiedzieć lekarzom o swoich podejrzeniach! Jeśli wydaje nam się, że lekarz czy szpital nie potraktowali nas wystarczająco poważnie i czujemy się "zbyci" domagajmy się konsultacji! 
Nie raz słyszy się historie o lekarzach, którzy mimo oczywistych objawów zbagatelizowali pacjenta i jak tragicznie się to później skonczyło! I nie mam tu tylko na myśli  polskiej służby zdrowia - obawiam się, że wszędzie na świecie (jak pokazuje historia Lei w Szkocji niestety też) - gdziekolwiek się znajdziemy mogą się trafić niekompetentne osoby - dlatego tak ważna jest nasza reakcja i wiara w swoją rodzicielską intuicję! 


Maleńka Leah nie miała szczęścia i była zbyt słaba i bezbronna by zwalczyć podstępną chorobę! Nie miała szczęścia trafić na kompetentnego lekarza, który mimo świadomości niemal wszystkich opisanych objawów, po podaniu paracetamolu i zbiciu gorączki z 40C do 38.8C (u pamiętajmy 5.5miesięcznego dziecka) odesłał ją i jej mamę do domu! Dziewczyny miały pecha, że nikogo na oddziale dziecięcym nie zaniepokoił fakt, że wysypka pod naciskiem szkła nie zmieniła wyglądu!!! Niestety po powrocie do domu - po czterech godzinach Leah zaczęła płakać przez sen i nie pozwalała się nawet dotknąć, odrzucała butelkę z mlekiem. Tanya zawiozła swoje maleństwo pierwszy raz do szpitala przed pierwszą w nocy, niestety o 8.30 rano były już tam spowrotem - gdzie tylko po spojrzeniu na dziecko od razu z pośpiechem zajęło się nią trzech lekarzy i trzy pielęgniarki. Przed 10 rano musiała już być wentylowana bo nie była w stanie samodzielnie oddychać a lekarze podali jej taką ilość leków by spała i nie czuła bólu. Do 11.30 zmieniła się nie do poznania - była cała opuchnięta i pokryta czarnymi kropkami. Przed 12 jej organy wewnętrzne zaczęły odmawiać współpracy i została przetransportowana do największego specjalistycznego oddziału dziecięcego w Edynburgu, gdzie przez ponad 40 min musiała być reanimowana. Niestety wówczas organy wewnętrzne już nie pracowały i o 15.05 lekarze podjęli decyzję o odłączeniu respiratora. Przez kolejne 20 minut odchodziła w ramionach mamy i taty :( 
Dziś - dwa dni od jej odejścia - jej mama Tanya, prosi wszystkich ludzi o szerzenie świadomości o tej okrutnej chorobie, zwłaszcza wśród młodych rodziców! Jak sama napisała dziś na swoim profilu - Leah urodziła się by uczynić swoich rodziców lepszymi ludźmi, a kiedy już tego dokonała - powiększyła grono aniołków - ale swoim odjeściem chciała spowodować zwiększenie świadomości i być może przyczynić sie do uratowania życia jakiegoś innego dziecka lub dzieci. 

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat: odsyłam do stron, z których ja sama korzystałam:




Poniżej wklejam plakat, który stworzył ktoś ze znajomych rodziców dziewczynki oraz opublikowany na fb przez Tanyę oryginalny zapis tych tragicznych sobotnich chwil:



Leahs story 

Friday 3rd . I rang nhs 24 and told them she had
- high temperature
- cold hands and feet
- tiered
- rash
- and didn't like being touched
They said i had a appointment at 12:50 over a hour to wait finally got her in and a doctor said she wanted a pee sample so we had to go to the childrens ward at ST JOHNS .. They took her temp it was up at 40. They pushed down on the rash that NEVER Disappeared they gave her calpol and left her for 40 mins came bk and because her temp dropped to 38.8 they told me to go home. I was home for 4 hours and she started to cry while sleeping and didn't want anyone to touch her wouldn't take her bottles. So took her back in at 8.30 where as soon as a doctor looked at her to took her and 3 doctors rushed into a room with her then followed by 3 nurses. By 10 she was getting help to breath and being given so much medication they put her too sleep her let her rest and be in no pain. By half 11 my princess didn't look like her. She was swollen and covered in black marks. By 12 her organs where failing we were rushed to SICK KIDS where they tried for 40 minutes to resussatait her. But by then my little girls organs had failed. At 3.05 they took the breathing tube out it took my princess 20 minutes to give up her fight . She passed away lying in my arms with daddy cuddling us 

I want everyone to know because its not a common thing and it just happens so fast. And thee is nothing u can do. So please please please keep passing the link about it and keep passing on leahs story i don't ever want to forget my little give and the impact she has had.

Love u Leah mae 


Edit 07.01.14
Dziś historia Leah i jej rodziców gościła na łamach wielu lokalnych gazet oraz w głównym wydaniu szkockich wiadomości - co obejrzeć można TU

Friday, 3 January 2014

o postanowieniach....

Moim postanowieniem w tym roku było nie mieć postanowień ;)
Może poza jednym - bywaniem częściej na blogu. No ale pod wpływem wpisu Oli z bloga UstaUsta i TEGO POSTA siadłam w nocy (w pracy) i korzystając z kilku godzin spokoju przemyślałam temat i zdałam sobie sprawę, że nie mogę tak bez planów i celów wchodzić w ten nowy rok.

Korzystając ze wskazówek Oli spisałam listę tego co chciałabym osiągnąć i jak mi się wydaje skupiłam się na tych celach realistycznych. Mam nadzieję, że zapisanie ich i na dodatek opublikowanie na blogu zmotywuje mnie do systematyczności i za rok będę mogła się z nich rozliczyć z uśmiechem :)


  1. Odkurzyć rowerek do ćwiczeń i jeździć na nim przynajmniej 15-20 km 4-5 dni w tygodniu. Myślę, że najlepszy będzie do tego czas kiedy Amela jest w przedszkolu a ja przy okazji będę mogła ponadrabiać zaległości serialowe
  2. Zaplanować zdrowsze i bardziej urozmaicone posiłki - przekonać M. do jedzenia większej ilości warzyw a Amelę do jedzenia owoców innych niż jabłka, banany i winogrona ;)
  3. Zapanować nad naszymi wydatkami - chodzić na zakupy tylko z wcześniej przygotowaną listą potrzebnych produktów i z przeznaczoną na nie gotówką w portfelu. Trzymać się budżetu przeznaczonego na dane cele i regularnie z niego rozliczać!
  4. Zapisać się do agencji pracy prowadzonej przez znajomą i starać wygospodarować choć kilka godzin tygodniowo na ekstra pracę a zarobione w ten sposób pieniądze przeznaczyć na szybsze spłacanie rat, debetów i kredytów itp
  5. Wrócić do moich haftów krzyżykowych i starać się stworzyć choć dwie kartki miesięcznie
  6. Nauczyć się w końcu podstaw szydełkowania i w tym celu znaleźć cierpliwość do przebrnięcia przez jakiś kurs internetowy/you tube
  7. Czytać książkę tygodniowo i pisać o ciekawszych odkryciach książkowych na blogu - odkiedy dostałam od M. kindelka na Boże Narodzenie idę jak burza i po 10 dniach czytam 5tą książkę - oby tak dalej ;)
  8. Przeznaczyć na książki ok 20f miesięcznie i może raz na trzy miesiące zamówić po 2-3 książki dla każdego z naszej trójki z polskiej księgarni
  9. Przynajmniej raz w miesiącu pojechać gdzieś wspólnie z M. i A. choćby na jeden dzień. W planach mamy lepsze poznanie Szkocji i odwiedzenie Walii i wiele innych wypadów w okolicy :) 
  10. Pisać przynajmniej 2-3 notki tygodniowo na bloga i częściej komentować posty na zaprzyjaźnionych blogach - już uskuteczniam ;)
  11. Odświeżyć salon i sypialnię - odmalować ściany i może zmienić trochę wystrój - w okolicach lata
  12. Robić więcej zdjęć Amelce ale i wspólnych rodzinnych i na koniec miesiąca wywoływać wybrane tworząc pamiątkowe albumy - dosyć już mam trochę tych wirtualnych folderów, w których mieszczą się tysiące zdjęć a człowiek tak naprawdę sam nie pamięta co w nich ma. 
  13. Marzy mi się sesja zdjęciowa w stylu pin up girl - te fryzury i makijaż - trzeba w końcu zrobić użytek z zainteresowań fotograficznych męża i namówić go do zorganizowania mi takiej małej prywatnej sesji (kto mnie zna ten wie jak bardzo nie lubię być fotografowana ale może to właśnie jest sposób na przełamianie tej niechęci?? )
  14. Wspólnie z M. obejrzeć choć jeden film tygodniowo - brakuje mi takich zwykłych leniwych chwil tylko na sofie przed tv i tylko we dwoje - kiedy leci coś innego niż disney channel 
  15. Wyjść gdzieś na randkę choć raz w miesiacu - a jak będa probelmy z opieką do Amelki to choć zorganizować jakiś romantyczny wieczór we dwoję w domowym zaciszu - dobrze się jest od czasu do czasu zrobić na bóstwo i zobaczyć TĄ iskrę w JEGO oku ;) 
  16. Poza znalezieniem czasu dla męża i córki chciałabym też więcej czasu spędzać z koleżankami i choć raz w miesiącu wyjść gdzieś na kawę, lunch czy do kina tylko w babskim gronie
  17. Zapisać Amelę na wymarzone tańce po wakacjach - muszę się spiąć i znaleźć jej w końcu jakąś dobrą szkołę tańca i wpisać już teraz bo z tego co się orientuję są długie listy oczekujących
  18. Zorganizować Małej wymarzoną imprezę urodzinową dla przyjaciół z przedszkola i nie tylko - w końcu raz w życiu kończy się 5 lat :D 
  19. Przeorganizować bloga i poznać lepiej jakiś program graficzny i do obróbki zdjęć i korzystać na blogu ile się da :)
  20. Odwiedzić w końcu agencję nieruchomości i dowiedzieć się jak stoimi ze zdolnośćią kredytową i jakie mamy szanse na kupno jakiegoś własnego m. Raczej nie widzę nas kupujących dom w tym roku ale dobrze choć wiedzieć na czym stoimy. O ile kocham nasz obecny domek to jednak wynajmowany to co innego niż własne ściany.

No i jak miało nie być postanowień to po przemyśleniu tematu zebrało się ich aż dwadzieścia. Niektóre sa malutkie i pewno proste w realizacji ale zawsze brakowało mi na nie czasu. A zapisanie ich chyba pokazało mi jak niewiele w sumie potrzeba by plany wcielić w życie. Teraz tylko trzeba mi trochę więcej dyscypliny, organizacji i skupienia i ani się obejrzę a plany będą same się realizować ;)
Dzięki OLA za wirtualnego kopa w tyłek i zmotywowanie do działania :)