About Me

My photo
Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,

Sunday, 24 February 2013

co za dzien...

No to sie przyznac prosze, kto mi pozazdroscil wiosny???
Kto mi pozalowal sloneczka i kwiatow w ogrodku??

Wczoraj Amela skakala po zielonej trawce, wygrzewala sie w cieplych promieniach slonca, M. wyslalam z aparatem do ogrodka z misja obfotografowania krokusow i tulipkow przebijajacych spod ziemi. I dzis miala byc taka optymistyczna notka ze zdjeciami wlasnie!

Zamiast tego ponarzekam - najpierw bedac w pracy ostatniej nocy ok 22 wyjrzalam przez okno i zobaczylam snieg otulajacy szkocki krajobraz! Pierwsza moja mysl - "moje roslinki!!!!"
Na szczescie M. (ktory sie zna na roslinkach jak malo kto) twierdzi, ze taki snieg im nie zaszkodzi.
No to poczekamy i zobaczymy! Oby mial racje tym razem ;)

Po drugie od rana dzien nie zaczal sie najszczesliwiej - wychodzac z pracy zgubilam 20 funciakow! Niby nie bardzo duzo, ale moglam za to kupic cos do domku (ostatnio ciagle mnie nachodza mysli o malym przemeblowaniu, dekorowaniu, malowaniu itp - ani chybi znak, ze wiosna idzie ;))
No i jestem mega zla na siebie, ze taka ze mnie gapa!

Po trzecie, po powrocie do domu, wlaczylam laptopa i sie okazalo, ze bateria prawie padala a jak na zlosc kolejna ladowarka odmowila wspolpracy (trzecia w historii lapka). Tym razem obawiam sie, ze to nie tylko sama ladowarka ale i cale wejscie. Oj smutno mi sie zrobilo jak nie wiem co na mysl, ze to juz ostatnie chwile mojego zielonego przyjaciela :(
W koncu byl ze mna ponad 4.5 roku! M. twierdzi, ze niestety nie ma juz nawet co myslec o naprawie bo wyjdzie to drozej niz sam laptop jest wart!

Teraz po tych wszystkich wydazeniach az sie boje isc do pracy bo ciezko przewidziec co jeszcze mi sie zlego moze przydazyc??

ehhh....
Niech juz bedzie jutro i niech wiosna wraca jak najszybciej!

ps. przepraszam, za brak polskich znakow ale pisze z komputera M. i on niestety takowych nie posiada (twierdzi, ze nie uzywa i nie sa mu do niczego potrzebne)

Saturday, 23 February 2013

po wieczorze panieńskim....


Co za cudny wieczór za nami! Warto było się zamienić w pracy i zrobić sobie wolne z tej okazji :)
Czegoś podobnego świat blogowy jeszcze nie widział!
Kilkanaście/kilkadziesiąt (ktoś wie ile nas dokładnie było???) bloggerek, każda we własnym domu, przed własnym komputerem i z własnym alkoholem (lub innym napitkiem) świętowała poniedziałkowe zamążpójście Joasi :)

Na początku chyba żadna z nas nie wiedziała czego się spodziewać a okazało się, że było rewelacyjnie! Blogger nie wytrzymywał i odmawiał chwilami współpracy :) Ale co to dla nas! Humory dopisywały, alkohol smakował jak nigdy i o dziwo dziś rano mało kogo głowa boli (a nie powiem bo po wypiciu butelki suvignione blanc się spodziewałam młotu pneumatycznego rozrywającego czaszkę ;))

Z samego rana (o barbarzyńsko wczesnej godzinie 8 ) , kiedy Amelka przyszła do nas do sypialni bałam się co prawda poruszyć  i podnieść głowę z poduszki ale okazało się, że naprawdę jest dobrze :)
Będę co prawda musiała się po południu zdrzemnąć chwilę przed pójściem do pracy ale na szczęście jest weekend i M. w domu więc spokojnie zajmie się dzieciem a ja będę miała chwilkę na sen!

Dziękuję Dziewczyny za super wieczór! Musimy to koniecznie powtórzyć w niedługim czasie :)

A na koniec piosenka, która chodzi za mną od wczorajszego wieczora!
Uwielbiam ją za pozytywny zastrzyk energii, którego dostaję przy każdym jej słuchaniu!





Thursday, 21 February 2013

wujek Bartek...

Wujek Bartek, czyli mój młodszy brat i jednocześnie amelkowy chrzestny!
To na filmiku ten brodaty pan ;)
Ostatni weekend spędził z przyjaciółmi we włoskich Dolomitach i jak widać nieźle się bawił!
A ja padam z zazdrości! Nie pamiętam już kiedy ostatnio byłam w górach (latania nie zazdroszczę bo wiem, że choćby nie wiem co to i tak bym się nie skusiła). Ale góry i te widoki przypominają mi młode lata i weekendy spędzane ze znajomymi na górskich szlakach.
Szczerze polecam obejrzenie filmiku bo robi wrażenie.
A ja kiedyś obiecuję napisać więcej o dyscyplinie, którą trenują chłopaki albo może nawet uda mi się namówić samego zainteresowanego do napisania kilku słów.
Mam nadzieję, że Amelka odziedziczy odwagę i miłość do sportu po chrzestnym i że w tym wszystkim zachowa umiar i nie będzie tego okazywać w aż tak ekstemalny sposób :)

Pozdrawiamy Bartka i życzymy miłego oglądania :D

Dolomiti Adventure by Bartosz

Saturday, 16 February 2013

z pola walki...

Grypa ver. Family W. : 2-1

Amelia już prawie zdrowa, pozostał jej jedynie lejący katar i kaszel od czasu do czasu. Osłuchowo jest czysta i jedyne zalecenie od lekarza to paracetamol na ew. gorączkę.

My z M. ledwo żyjemy. Oboje na antybiotyku, M. dodatkowo na sterydach na płuca coby się nie udusił.
Ostatnie kilka dni było naprawdę ciężkie - zwłaszcza chwila paniki kiedy gorączka M. sięgnęła 40C i za nic nie chciała zejść niżej :(
No ale dzięki antybiotykom jakoś się trzymamy. Tylko jacyś tacy mega słabi oboje jesteśmy. Dzięki Bogu za grzeczne dziecko, które w razie potrzeby umie się dłuższą chwilę zając zabawą i nie specjalnie potrzebuje naszej obecności w każdej minucie oraz za zaukpy on-line! Przynajmniej nie musimy się martwić, ze w lodówce pustka bo miły pan dostarczył wszystko do smiuśkich drzwi!

A za oknem taka cudowna wiosna! Aż człowiekowi żal, że taki uziemiony w tych czterech ścianach! No ale mam nadzieję, że jutro będzie nowy - lepszy dzień i że się oboje jakoś podniesiemy z łóżek bo ileż można tak chorować??

Monday, 11 February 2013

jak to zrobic??

Jak przetrwać dwie kolejne nocki w pracy mając grypę stulecia?? Nad siły wydaje mi się w tej chwili wyjście z łóżka i zejście po herbatę do kuchni a ja mam być za godzinę w pracy. Zwarta i gotowa do 12godz zmiany! I jutrzejszego dnia w całości spędzonego z zasmarkaną Amelką! (Do przedszkola nie idzie bo ma mini-ferie do środy, a poza tym ten kaszel i katar..)
A po jutrzejszym cudownym dniu z dziecięciem mym kolejna noc w pracy!

Niech ktoś przyspieszy czas i zrobi środę!!!! pleaseeeeeeeee

A swoją drogą jak to się stało, że wczoraj kładąc się do łóżek wszyscy byliśmy w świetnej formie a dziś po obudzeniu cała nasza trójka zagrypiona???


Sunday, 10 February 2013

deszczowy niedzielny poranek...

Dawno nie było mi tak dobrze o poranku :)
Zwykle jest to pora, kiedy zmęczona całonocną bezsennością padam na przysłowiową twarz i śpię jak zabita. Dziś rano, pomimo pracowitej nocy i faktu, że w ostatnich19 godzinach spałam niecałe 30minut (w pracy, w czasie przerwy, na mega niewygodnym fotelu), to jestem jakoś dziwnie rześka i całkiem fajnie sie czuję.

Lubię takie poranki jak dziś. Wróciłam do domu, gdzie moje Miśki zakopane w pościeli po uszy śpią jeszcze smacznie. Amela co prawda zanotowała moją obecność, dała buziaka na dzień dobry ale zaraz potem wypięła kuperek w drugą stronę zasypiając spowrotem jeszsze zanim zdążyłam wyjść z pokoju ;)

Ja po szybkim prysznicu, popijam ulubioną kawę, zajadam muesli i słuchając radiowej "Trójki" przeglądam  blogi. I planuję co by tu dziś robić z rodzinką, aby dzień i te nieliczne wspólne chwile wykorzystać jak najpełniej??? 
Napewno upieczemy jakieś dobre ciacho (albo ciasteczka - zależy co rodzinka wybierze ;)), ugotujemy wspólny obiad. 
Może wybierzemy się na spacer w deszczu?? A może poprostu obejrzymy wspólnie jakieś dvd czy zagramy w "Monopol"??

Coś mi mówi, że to będzie fajny dzień :)
I takiego samego życzę moim ulubionym czytaczom i czytaczkom!

A ja wracam do swojej kawy :)

*zdjęcie: Internet

Friday, 8 February 2013

slow down time...

Dziś jak to w każdy piątek (albo prawie każdy) jestem po pierwszej nocce w pracy. A przede mną kolejne dwie. Od rana przysypiałam po chwil kilka, bawiłam się z Amelką, zjadłyśmy pyszne śniadanko w łóżku (o 11.30!!!) a kiedy po 12 wrócił M. z pracy, oddałam mu kuchnię w posiadanie (w kilka minut dosłownie wyczarował pyszny obiad na dziś ;)) i Amelę pod opiekę a sama wróciłam do łóżka i leniuchuję! To coś poczytam, to posłucham muzyki, to przejrzę blogi i skrobnę jakiś komentarz oto tu to tam...

Dobrze jest mieć od czasu do czasu taki leniwy, piżamowy dzień! Szkoda tylko, że wieczorem trzeba będzie znów wskoczyć w roboczy mundurek i pojechać do pracy. Ale póki co to dzisiejszy dzień uznajemy oficjalnie za dzień na mega wolnych obrotach :)


* Zdjęcie znalezione w necie

Thursday, 7 February 2013

taaa daammm :)


Długo się zbierałam w sobie i biłam z myślami czy w ogóle próbować ale w końcu się odważyłam i upiekłam domowe pączki na tłusty czwartek :)


W końcu czego się nie robi dla moich kochanych Pączkożerców?? 
Ale już dosyć pisania - się chwalę!


Szkoda tylko, że zdjecie nie oddaje smaku - ale to już musicie sobie wyobrazić sami :)

Przepis na pączki pochodzi z TEGO przepisu z bloga Moje Wypieki 

Monday, 4 February 2013

niech ta zima się już skończy!!!

za mną kolejna bezsenna noc :(
co z tego, że w łóżku byłam przed 23 skoro po raz pierwszy przysnęłam na kilka minut po 5 rano???
Poźniej przebudziłam się w okolicach 6ej kiedy M. wstawał do pracy a po jego wyjściu spałam do 9tej z minutami (dzięki Bogu za dziecko, które nie zrywa się bladym świtem!!!)

Taka bezsenna noc we własnym łóżku męczy bardziej niż noc w pracy!
Jestem tak wykończona, że chce mi się płakać! I jeszcze do tego ta bura aura za oknem! Pierwsze kilka minut po przebudzeniu świeciło słońce a później zrobiło się szaro i sypnęło mega mokrym, oblepiającym wszystko śniegiem!
Może gdyby wiosna przyszła w tym roku wcześniej nie byłoby to wszystko aż tak bardzo dobijające????

Dzień ledwo się zaczął a ja chcę żeby już się kończył!!!
Może kolejna noc będzie lepsza???

I coby nie kończyć posta tak bardzo negatywnie - jedyny dziś pozytyw - Amela po blisko 2 tygodniach "chorobowego" wraca w końcu do przedszkola! Mam nadzieję, że jakoś przetrwa do czwartku nie łapiąc żadnego kolejnego paskudztwa??
A od czwartku do kolejnej środy ma mini-ferie! Ot tak coby nauczyciele mieli kilka dni wytchnienia (bo rodzice to nie bardzo)

Idę sobie, bo samej mi się już nie chce czytać tego mojego marudzenia....

Mam nadzieję, że wszyscy macie lepszy dzień ode mnie??

Saturday, 2 February 2013

co jest w życiu najważniejsze??

Średnio się dzieje u mnie w pracy ostatnimi dniami. Ludzie odchodzą albo na dobre albo na długie chorobowe i generalnie atmosfera jest do d***
U tych co zostali (w tym i u  mnie) wieczne zmęczenie przeplata sie z frustracją, że nic nie jest zrobione do końca tak jak powinno...
Wracając dziś rano do domu naprawdę miałam wszystkiego serdecznie dosyć! W głowie kłębiły się myśli o odejściu z pracy i generalnie nie było mi do śmiechu!
Aż do chwili kiedy kładąc się do łóżka obok wciąż spiącego M. zaczęłam się wyciszać i uspokajać. Nagle poczułam, że to co jest najważniejsze już mam. Cudownego, kochającego męża, w którego ramionach odzyskuję spokój,  i zdrowe, rozbrykane dziecko przywołujące uśmiech na twarz ilekroć o niej pomyślę :)
Po naprawdę ciężkiej nocy, zasypiając w cieplutkiej pościeli pomiędzy spiącym wciąż M. i oglądającą "Kubusia Puchatka" Amelką poczułam, że dam radę :)
Bo po nawet najcięższej nocce w pracy wracam do domu i mam całą miłość świata w zasięgu ramion :D