About Me

My photo
Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,

Thursday, 20 June 2013

dwa tygodnie...

Dwa tygodnie (a nawet niecałe) zostało do naszych wakacji :D
Ciężko trochę uwierzyć, że tak szybko minął czas od naszej kwietniowej wizyty w Polsce i że to już pora na kolejną :)

Tym razem ciężko mi się ze wszystkim zorganizować i jeszcze nie czuję tego napięcia przed podróżą.
Pewno wszystko zmieni się w ostatniej chwili.

Poza tym dziwnie niespokojne dni w pracy, ciągłe kontrole, jakieś problemy, wizytacje regionalnych dyrektorów o 5.30 nad ranem.
Dobrze będzie znów uciec od tego wszystkiego na te kilkanaście dni!

Tuesday, 11 June 2013

Amelkowe rozmowy...

dziś krótko ale jeśli tego nie zapiszę to zapomnę
a jak zapomnę to będzie mi szkoda :)

Tata rano budzi Amelkę "pora wstawać"
Amela: "nie tato! Jak skońciem spać!"
:)

No i niestety musiała skończyć wcześniej niż planowała



ps. zagadka - Co przedstawia zdjęcie?? 

Monday, 10 June 2013

aktywna niedziela

Po leniwej sobocie przyszła pora na bardziej aktywny odpoczynek :)
Jako, że pogoda nadal nas rozpieszcza postanowiliśmy wczoraj po obiedzie (i przynajmniej częściowym odespaniu nocnej zmiany przeze mnie), skorzystać z faktu, że jesteśmy wszyscy razem (co ostatnio bardzo rzadko sie zdarza) i wybyć z domu na kilka godzin.

15 minut jazdy samochodem i znaleźliśmy się w zupełnie innym świecie,w którym udaliśmy się na blisko 2 godzinny spacer :)

Góry, las, jeziora a do tego piękne słońce i lekka bryza znad wody sprawiły, że było idealnie :)
Przepis na wymarzone rodzinne popołudnie gotowy :)



                               I pomyśleć tylko jak piękna jest Szkocja w promieniach słońca :)



Amelka dzielnie dawała radę i większość trasy pokonała samodzielnie na swoich małych nóżkach....

....tylko przez chwilkę, kiedy zrobiło się bardziej stromo skorzystała z ramion mamy :)


Saturday, 8 June 2013

bardzo leniwa sobota....

Nie ma to jak przyjść po pracy do domu, przespać kilka godzin i obudzić przy dźwiękach świergotu ptaków  za oknem i z promieniami słonecznymi przebijającymi zza zasłon :)

Jeśli dodać do tego perspektywę pysznego obiadu przygotowanego przez M. (pieczony słodki ziemniak z nadzieniem z twarożku, wędzonego łososia, ogórka i koperku - MNIAM!!!) i spędzenie kilku kolejnych godzin w ogródku na kocyku i z ciekawą książką w towarzystwie bawiącej się obok Amelki i męża, to aż chce się żyć!!!!!!!!!!!

Nawet perspektywa wyjścia do pracy za kilka godzin nie jest az tak bardzo przygnębiająca!
Bo jutro zapowiadany kolejny piękny dzień i na dodatek wolna nocka :D

Wszystkim spragnionym słońca przesyłam miliony ciepłych promyków :)

 temperatura w cieniu.........














 moje Słoneczko :)


 a jak jest za gorąco zawsze można się schować w namiociku :)

Wednesday, 5 June 2013

upalnie......

W końcu do Szkocji zawitało lato!
Zima ciągnęła się niemiłosiernie, wiosna nie mogła się długo zdecydować czy przyjść już czy poczekać jeszcze kilka dni.
Za to kilka dni temu lato eksplodowało całą swoją mocą! I tak trwa :)

Śpiew ptaków budzi już człowieka o 4 rano, intensywne zapachy drzew i krzewów z parku niemal oszałamiają.

Amela zaczyna dzień od zabawy w ogródku (często jeszcze w piżamie, kiedy ja w kuchni przy otwartych drzwiach i oknie robię śniadanie) i kończy go albo w parku albo w piaskownicy, skąd często na siłę i przy akopaniamencie krzyków ląduje prosto w wannie :)
Nawet w przedszkolu większość dnia spędza na świerzym powietrzu!

Wszyscy nabraliśmy lekkiej złotej opalenizny i tryskamy energią jak nigdy!
Nawet porządki w domu robi się jakby łatwiej i szybciej :)
Oby ta pogoda została z nami jak najdłużej!!!!!







Jak nie w parku przed domem to w ogródku na tyłach domu :)
Najlepiej wygrzewać się w słoneczku w piaskownicy albo na huśtawce :)



                                  Park dzisiaj i błękitne niebo.....




Przy drzwiach wejściowych -tulipany niezdecydowane  - przekwitnąć już? Czy może jeszcze nacieszyć się słońcem kilka dni?? :)

Tuesday, 4 June 2013

Gala Day 2013 i Dzień Dziecka

W tym roku 1 czerwca był nie tylko dniem dziecka :)
Z racji, iż data ta przypadła na pierwszą sobotę czerwca zrównał się on z obchodami tzw Gala Day.
Gala Day zwana też Family Fun Day albo Childrens Gala, jest to (obchodzony głównie w Szkocji) jeden z ważniejszych dni w życiu miasteczka. Głównym punktem obchodów jest parada, przechodząca ulicami miejscowości. Zazwyczaj biorą w niej udział miejscowe organizacje tj orkiestry, kluby sportowe, szkoły tańca czy w naszym przypadku przedszkole a nawet przedstawiciele miejscowego pubu :)

W dzień poprzedzający główne uroczystości wybierani są "król i królowa" gali, którzy później wraz z towarzyszącym im "dworem" przewożeni są na specjalnej platformie ulicami miasta :)

Sam zwyczaj obchodzenia tego dnia wywodzi się jeszcze z czasów pierwszej wojny światowej, kiedy to w wielu szkockich miasteczkach organizowano specjalne festiwale, których głównym celem była zbiórka funduszy na czerwony krzyż i inne organizacje charytatywne wspierające głównie osoby poszkodowane w czasie wielkiej wojny.

Gala Day w naszym miasteczku, w tym roku przebiegała pod hasłem "super heroes" stąd taka ilość maszerujących w paradzie spidermanów i innych batmanów :)
Ja ze względu na pracę w noc piątkową, sobotnią i niedzielną nie bardzo wiedziałam jak będę się czuła i czy w ogóle wybierzemy się na galę przezornie nie zapisałam Amelki do udziału w paradzie (choć jej przedszkole corocznie dzielnie maszeruje) i dziś trochę żałuję. 
Pogoda była piękna jak nigdy i chyba dodatkowo ze względu na dzien dziecka zdarłam się z łóżka po 3 godzinach snu i zabraliśmy Amelę by pomachać maszerującym kolegom i koleżankom :)
Mam nadzieję, że w przyszłym roku pogoda również dopisze bo już napewno będziemy dzielnie maszerować przebrani za cokolwiek to tam wymyślą ;) 
A ja upewnię się, że w pierwszy weekend czerwcowy będę miała wolne !

Poniżej filmik, który udało się nakręcić Markowi. Jakość obrazu raczej średnia ale tak to jest jak się zapomina aparatu i trzeba nagrywać telefonem ;)
Najważniejsze moim zdaniem jest to, iż dźwięk jest całkiem niezły i głośno i wyraźnie słychać nieodzowne w czasie każdego szkockiego święta kobzy :)
Enjoy!




Po obejrzeniu maszerujących znajomych był prezent dla naszego dziecka (w końcu to jej święto było) i lody (po czym padnięta matka wróciła do łóżka dospać kolejne 2 godziny przed wyjściem do pracy a amelkowy tata wraz z córką spędzili resztę dnia w ogródku podlewając nowo posadzone roślinki :) )


Amela dostała od nas dużą maskotkę z jedną z ulubionych kreskówkowych postaci tzw "Baba Pink" 
i od soboty się z nią nie rozstaje :)
Dobrze jest trafić w gust dziecka!

*zdjęcie ze strony www.toysrus.co.uk