Znów tu u mnie coś cicho się zrobiło - a tak pięknie zaczął się ten nowy rok na blogu. Niestety z nadejściem lutego po pierwszym w miarę dobrym tygodniu zaatakowały nas choroby! To znaczy bardziej Amelę i Marka a ja latam jak głupia to od jednego do drugiego i podaję lekarstwa, robię herbatki i zamartwiam się jak tylko mama może matwić sie o chore dziecko :( Na dodatek praca na cały etat w trybie nocnym nie pomaga w utrzymaniu przytomności - dobrze, że do czwartku mam już wolne i będę się mogła znów zając naszym domowym szpitalem na pełny etat.
Dlatego też nie było w tym roku posta o Walentynkach (szczerze to mam dość swięta, kiedy to trzeci rok z rzędu właśnie w tym dniu atakuje nas wstrętna grypa), nie będzie też posta o planowanych wyprawach rodzinnych - wstrętne choróbska pokrzyżowały nam wszystkie plany wyjazdowe.
Generalnie to nic mi się nie chce -na siłę też nie będę pisać - myślę, że wrócę na bloga jak trochę podzdrowiejemy i się ogarniemy. Najchętniej zakopałabym się w łóżku i przespała z tydzień!!!
A tu po przepracowanych trzech nockach i dwugodzinnej drzemce po powrocie z pracy trzeba było wstać i zabawiać marudne i chore dziecko! A dzień się jeszcze nie skończył!!!!!!!!!
Zdrówka i wracaj na bloga jak najszybciej! Naładuj akumulatory na 200% ;)
ReplyDeleteZnam to. Niepokój o zdrowie dziecka wyczerpuje. Totalnie. Ślę cytrynowo-miodowo-imbirową dawkę energii.
ReplyDelete