Zmęczona jakoś jestem ostatnio.
Wczoraj przyszłam z pracy, wzięłam prysznic i padłam. Po 21 już spałam co nie zdarzyło mi się od miesięcy..
Dziś od rana też snuję się po domu i sama nie bardzo wiem co ze sobą zrobić. Jakoś mi tak leniwie i nicniechcąco. A szarość za oknem nie pomaga...
About Me
- KiniaMamaAmelki
- Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,
Monday, 12 March 2012
Thursday, 8 March 2012
kobietom i kobietkom :)
Wszystkim kobietom i kobietkom, które znamy i kochamy, ale także tym, które nie są nam osobiście znane ale podczytują tego bloga życzymy aby każdy dzień był dniem kobiet i aby każdego dnia znalazł się powód aby świetować naszą kobiecość :)
My z Amelką spędziłyśmy dzisiejszy dzień (do 17) w towarzystwie małego faceta (opiekowałyśmy się Alexem już czwarty dzień w tym tygodniu).
Z samego rana uśmiech na mej twarzy wywołała wiadomość od koleżanki o treści: "Przyjmyj życzenia Babko kochana od drugiej Baby z samego rana, niech Twój dzień cały będzie radosny, trzymaj się Babo, aby do wiosny!" :) Więc trzymałam się dzielnie i nie dałam sobie wejść na głowę dwójce małych terrorystów (nie żeby nie próbowali ;) ) Po 16 wrócił z pracy nasz osobisty mężczyzna i zostałyśmy z Amelką obdarowane czekoladkami (polskie "Tiki taki" moje ukochane!!!) i wielkim bukietem żółtych tulipanów.
My z Amelką spędziłyśmy dzisiejszy dzień (do 17) w towarzystwie małego faceta (opiekowałyśmy się Alexem już czwarty dzień w tym tygodniu).
Z samego rana uśmiech na mej twarzy wywołała wiadomość od koleżanki o treści: "Przyjmyj życzenia Babko kochana od drugiej Baby z samego rana, niech Twój dzień cały będzie radosny, trzymaj się Babo, aby do wiosny!" :) Więc trzymałam się dzielnie i nie dałam sobie wejść na głowę dwójce małych terrorystów (nie żeby nie próbowali ;) ) Po 16 wrócił z pracy nasz osobisty mężczyzna i zostałyśmy z Amelką obdarowane czekoladkami (polskie "Tiki taki" moje ukochane!!!) i wielkim bukietem żółtych tulipanów.
Po obiedzie, dzięki dostarczeniu mi dziś nowego kabla do laptopa, w końcu mogłam nadrobić blogowe zaległości i obejrzeć kilka ofert sklepów z ubrankami dla dzieci (garderoba Amelki aż się prosi jeśli nie o wymianę to napewno o porządne uzupełnienie).
Wieczorem M. wykąpał Amelię i przygotował ją do snu i pozwolił mi na chwilę słodkiego lenistwa i naładowanie bateryjki przed jutrzejszym powrotem do pracy. A po uśpieniu Małej, pofarbował mi włosy i właśnie idę umyć głowę, więc trzymajcie kciuki za fajny kolorek (to farba i kolor, której nie używałam wcześniej)
Tuesday, 6 March 2012
Kinia offline
no i stalo sie..
po zaledwie 3 miesiacach uzytkowania padla mi ladowarka do laptopa (zlamal sie kabel w 2ch miejscach) a bateria pokazuje zaledwie 15% zaladowania.
cos czuje, ze moja obecnosc w blogosferze zostala tym samym zawieszona do dostarczenia mi nowej ladowarki, ktora na szczescie moj niezawodny M. juz mi zamowil
miejmy nadzieje, ze nie potrwa to zbyt dlugo bo juz tesknie za "moimi" blogami
(przepraszam za brak polskich znakow ale pisze z komputera M. a on nie ma tej opcji wlaczonej)
po zaledwie 3 miesiacach uzytkowania padla mi ladowarka do laptopa (zlamal sie kabel w 2ch miejscach) a bateria pokazuje zaledwie 15% zaladowania.
cos czuje, ze moja obecnosc w blogosferze zostala tym samym zawieszona do dostarczenia mi nowej ladowarki, ktora na szczescie moj niezawodny M. juz mi zamowil
miejmy nadzieje, ze nie potrwa to zbyt dlugo bo juz tesknie za "moimi" blogami
(przepraszam za brak polskich znakow ale pisze z komputera M. a on nie ma tej opcji wlaczonej)
dentysta...
Wczorajszy dzień upłynął nam pod znakiem amelkowej wizyty u dentysty.
Od rana był u nas Alex (podobnie jak dziś, jutro i w czwartek) więc przedpołudnie minęło mi głównie na rozdzielaniu tej dwójki walczącej ciągle jak nie o moją uwagę to o zabawki.
Marek wziął sobie pół dnia wolnego więc z pracy wrócił już po 11.30 i zajął się Amelką.
Kiedy usypiałam Alexa, Amela z tatą wybrali się na zakupy. Po ich powrocie M. zamknął się w kuchni i ugotował obiad a ja z Amelią w naszej sypialni bawiłam się klockami i oglądałam bajki.
Niedługo po obiedzie obudził się Alex, którego nakarmiłam i przyszła pora zbierania się do dentysty. O 16.30 Alexa odebrał tata a my po kilku minutach pojechaliśmy.
Niestety w czasie jazdy Amelia zasnęła w swoim foteliku i kiedy dojechaliśmy na miejsce musiałam ją obudzić co nie bardzo jej się spodobało.
Jak wszyscy wiedzą Amelka nie znosi kiedy myjemy jej ząbki i na każde pytanie czy pojedzie do dentysty i pokaże jej ząbki odpowiadała swoje stanowcze "NO"!!! Spodziewałam się więc od samego początku iż mogą być problemy.
Amelia co prawda usiadła bez problemu na fotelu i podobało się jej, że mogła na nim pojeździć w górę i w dół ale kiedy została poproszona o otwarcie buzi pokręciła tylko głową, że nie zamierza współpracować i zaczęła uciekać. Skończyło się na tym, iż sama musiałam usiąść na fotel i wziąć ją na kolana i siłą otworzyć usta. Niestety po minucie Amela narobiła takiego wrzasku, że musiałam ją puścić i ona wtedy pędem pobiegła w kierunku drzwi i chciała uciec z gabinetu. Emma (nasza dentystka) nie miała więc szansy dobrze przyjrzeć się ząbkom Amelii. Stwierdziłyśmy, że musimy się poprostu skupić na bezcukrowej diecie i dbaniu o higienę jamy ustnej, żeby w jak największym stopniu zminimalizować narażenie małej na problemy z ząbkami, bo zgodnie stwierdziliśmy (my z Markiem, Emma i jej asystentka Carol), że w obecnej chwili nie wyobrażamy sobie jak w razie konieczności miałby wyglądać jakikolwiek zabieg na ząbkach Amelki.
Na koniec wizyty, Amelia oczywiście zrobiła awanturę, bo zamiast wybrać sobie jedną naklejkę (ostatecznie dostała dwie) ona chciała wyjść do domu z całym pudełkiem.
Nie powiem, ale na samą myśl o kolejnej wizycie już jestem nieźle zestresowana. Pocieszam się jedynie myślą, że 6 miesięcy to jednak dużo czasu i może Amelia dorośnie na tyle, że zgodzi się z własnej woli zajrzeć sobie w paszczę
Od rana był u nas Alex (podobnie jak dziś, jutro i w czwartek) więc przedpołudnie minęło mi głównie na rozdzielaniu tej dwójki walczącej ciągle jak nie o moją uwagę to o zabawki.
Marek wziął sobie pół dnia wolnego więc z pracy wrócił już po 11.30 i zajął się Amelką.
Kiedy usypiałam Alexa, Amela z tatą wybrali się na zakupy. Po ich powrocie M. zamknął się w kuchni i ugotował obiad a ja z Amelią w naszej sypialni bawiłam się klockami i oglądałam bajki.
Niedługo po obiedzie obudził się Alex, którego nakarmiłam i przyszła pora zbierania się do dentysty. O 16.30 Alexa odebrał tata a my po kilku minutach pojechaliśmy.
Niestety w czasie jazdy Amelia zasnęła w swoim foteliku i kiedy dojechaliśmy na miejsce musiałam ją obudzić co nie bardzo jej się spodobało.
Jak wszyscy wiedzą Amelka nie znosi kiedy myjemy jej ząbki i na każde pytanie czy pojedzie do dentysty i pokaże jej ząbki odpowiadała swoje stanowcze "NO"!!! Spodziewałam się więc od samego początku iż mogą być problemy.
Amelia co prawda usiadła bez problemu na fotelu i podobało się jej, że mogła na nim pojeździć w górę i w dół ale kiedy została poproszona o otwarcie buzi pokręciła tylko głową, że nie zamierza współpracować i zaczęła uciekać. Skończyło się na tym, iż sama musiałam usiąść na fotel i wziąć ją na kolana i siłą otworzyć usta. Niestety po minucie Amela narobiła takiego wrzasku, że musiałam ją puścić i ona wtedy pędem pobiegła w kierunku drzwi i chciała uciec z gabinetu. Emma (nasza dentystka) nie miała więc szansy dobrze przyjrzeć się ząbkom Amelii. Stwierdziłyśmy, że musimy się poprostu skupić na bezcukrowej diecie i dbaniu o higienę jamy ustnej, żeby w jak największym stopniu zminimalizować narażenie małej na problemy z ząbkami, bo zgodnie stwierdziliśmy (my z Markiem, Emma i jej asystentka Carol), że w obecnej chwili nie wyobrażamy sobie jak w razie konieczności miałby wyglądać jakikolwiek zabieg na ząbkach Amelki.
Na koniec wizyty, Amelia oczywiście zrobiła awanturę, bo zamiast wybrać sobie jedną naklejkę (ostatecznie dostała dwie) ona chciała wyjść do domu z całym pudełkiem.
Nie powiem, ale na samą myśl o kolejnej wizycie już jestem nieźle zestresowana. Pocieszam się jedynie myślą, że 6 miesięcy to jednak dużo czasu i może Amelia dorośnie na tyle, że zgodzi się z własnej woli zajrzeć sobie w paszczę
Saturday, 3 March 2012
impreza u Amelki..
...bo jak mama i tata zgaszą światło i wyjdą z mojego pokoju, to przynoszę do łóżka ukochane zabawki i jest impreza - każdy śpi tam gdzie padnie :)
a po imprezie pokój (i łóżko Amelii) wyglądają tak:
(zdjęcie niewyraźne bo z telefonu)
Ktoś chętny na kolejną imprezę?? :D
a po imprezie pokój (i łóżko Amelii) wyglądają tak:
(zdjęcie niewyraźne bo z telefonu)
Ktoś chętny na kolejną imprezę?? :D
Friday, 2 March 2012
jak dziki ślimak...
Coś czuję, że dziś zapowiada się dzień dzikiego ślimaka (zwłaszcza w pracy) :)
(zdjęcie ze strony www.demotywatory.pl)
(zdjęcie ze strony www.demotywatory.pl)
Thursday, 1 March 2012
Dzień Piega :)
Na fejsbuku wyczytałam dziś, że 1 marca to oficjalnie dzień Przytulania Bibliotekarza więc ustawiać się w kolejce proszę ;) (niech no tylko M. wróci z pracy to wykorzystam to święto na maxa ;) )
Wszystkim moim ukochanym bibliotekarom - Wy wiecie, o kim mówię - pamiętam o Was i tęsknię każdego dnia i marzy mi się, dzień kiedy będę mieszkać bliżej Was i będziemy się umawiać na ploty (i piwo) częściej niż raz w roku!
Pierwszy dzień marca jest też Dniem Piegów - więc dla jednego kochanego Piegusa, który zajmuje specjalne miejsce w moim sercu wysyłamy z Amelką wirtualne miliardy buziaków i uścisków (kto powiedział, że bibliotekarz też nie może przytulać ?? :)
A oto nasz ukochany i jedyny w swoim rodzaju Piegus znany też jako Ciocia Pyzia - co nie, że piegi są fajne??
Subscribe to:
Posts (Atom)

.jpg)

