Wczorajszy dzień upłynął nam pod znakiem amelkowej wizyty u dentysty.
Od rana był u nas Alex (podobnie jak dziś, jutro i w czwartek) więc przedpołudnie minęło mi głównie na rozdzielaniu tej dwójki walczącej ciągle jak nie o moją uwagę to o zabawki.
Marek wziął sobie pół dnia wolnego więc z pracy wrócił już po 11.30 i zajął się Amelką.
Kiedy usypiałam Alexa, Amela z tatą wybrali się na zakupy. Po ich powrocie M. zamknął się w kuchni i ugotował obiad a ja z Amelią w naszej sypialni bawiłam się klockami i oglądałam bajki.
Niedługo po obiedzie obudził się Alex, którego nakarmiłam i przyszła pora zbierania się do dentysty. O 16.30 Alexa odebrał tata a my po kilku minutach pojechaliśmy.
Niestety w czasie jazdy Amelia zasnęła w swoim foteliku i kiedy dojechaliśmy na miejsce musiałam ją obudzić co nie bardzo jej się spodobało.
Jak wszyscy wiedzą Amelka nie znosi kiedy myjemy jej ząbki i na każde pytanie czy pojedzie do dentysty i pokaże jej ząbki odpowiadała swoje stanowcze "NO"!!! Spodziewałam się więc od samego początku iż mogą być problemy.
Amelia co prawda usiadła bez problemu na fotelu i podobało się jej, że mogła na nim pojeździć w górę i w dół ale kiedy została poproszona o otwarcie buzi pokręciła tylko głową, że nie zamierza współpracować i zaczęła uciekać. Skończyło się na tym, iż sama musiałam usiąść na fotel i wziąć ją na kolana i siłą otworzyć usta. Niestety po minucie Amela narobiła takiego wrzasku, że musiałam ją puścić i ona wtedy pędem pobiegła w kierunku drzwi i chciała uciec z gabinetu. Emma (nasza dentystka) nie miała więc szansy dobrze przyjrzeć się ząbkom Amelii. Stwierdziłyśmy, że musimy się poprostu skupić na bezcukrowej diecie i dbaniu o higienę jamy ustnej, żeby w jak największym stopniu zminimalizować narażenie małej na problemy z ząbkami, bo zgodnie stwierdziliśmy (my z Markiem, Emma i jej asystentka Carol), że w obecnej chwili nie wyobrażamy sobie jak w razie konieczności miałby wyglądać jakikolwiek zabieg na ząbkach Amelki.
Na koniec wizyty, Amelia oczywiście zrobiła awanturę, bo zamiast wybrać sobie jedną naklejkę (ostatecznie dostała dwie) ona chciała wyjść do domu z całym pudełkiem.
Nie powiem, ale na samą myśl o kolejnej wizycie już jestem nieźle zestresowana. Pocieszam się jedynie myślą, że 6 miesięcy to jednak dużo czasu i może Amelia dorośnie na tyle, że zgodzi się z własnej woli zajrzeć sobie w paszczę
No comments:
Post a Comment