Kiedy przyszła godzina 13 i sypialnia wyglądem zaczęla przypominać miejsce w którym wybuchła bomba atomowa, stwierdziłyśmy, że przenosimy się do kuchni i Amela z zapałem przystała na pomysł pieczenia kruchych ciasteczek.
Zabawa była super, Amelka roześmiana i bardzo zaangażowana (spróbowała wszystkich produktów po kolei łącznie z mąką i surowym ciastem) a efekt końcowy mimo, iż nie powalał specjalnie wyglądem przepyszny. Zwłaszcza z kubkiem mleka :)
A w domu tak cudnie pachniało jeszcze cały wieczór









Wygląda świetnie :) A Amelia bardzo dorosło :D Aż mi się zatęskniło tak mocno-mocno za Wami...
ReplyDeleteJak słodka pomocnica :))
ReplyDeleteNo już coraz więcej próbuje pomagać w różnych czynnościach domowych - czasem mamy z tego dużo radości a czasem dużo płaczu (Amelki) i złości (mojej). Ale generalnie jest się z czego cieszyć :)
ReplyDelete