Cicho tu u nas jakoś i spokojnie ostatnio na blogu. A to zupełnie odwrotnie od tego co dzieje się w życiu. Praca po 50 godzin tygodniow (zmiany dzienne i nocne), w dni wolne od pracy bawimy się z Amelką w nianie i od czasu do czasu opiekujemy dzieckiem przyjaciół. Poza tym zaczynamy powoli odczuwać stres przedprzeprowadzkowy. Myslę, planuję, robię listy zakupów i kosztorysy urządzania nowego domu.
Przez to wszystko jakoś weny i czasu brakło na pisanie bloga. A jeśli nawet był i czas to zupełnie nie było siły i skupienia. Ale jesteśmy i powoli wracamy do życia blogowego.
Pozdrowienia od Amelki - "miszczyni" kierownicy :)



No czasem to życie pędzi jak szalone i nie na wszystko starcza czasu. Śliczna Amelka :)
ReplyDeleteJeszcze tylko 6 tygodni i powinniśmy już być "przeprowadzeni" i po cichu liczę, że ten dziki pęd trochę zwolni.A latem będzie można trochę odpocząć - zwłaszcza w moim nowym ogrodzie (jak dobrze w tej sytuacji mieć męża architekta krajobrazu :))
Delete