Dziś wieczorem, godzina 19, Amelia po kąpieli je kolację w salonie i ogląda dobranockę. M. siedzi przy swoim komputerze, ja przez telefon rozmawiam z koleżanką.
Kończę rozmowę i zaniepokojeni dłuższym brakiem dźwięków dochodzących z salonu idziemy z Markiem sprawdzić co porabia nasza córka. Jakże zdzwieni przekonujemy się, iż po zakończeniu bajki zorganizowała się sama i poszła położyć do swojego łóżeczka.
Udało jej się nawet zaciągnąć zasłonki, zapakować do łóżka ze swoim tradycyjnym Misiem i "Osiokiem" (Kłapouchym), zamknąć drzwi i nawet wywiesić na drzwiach znak "nie przeszkadzać" :)
Nie mogąc dostać się do szafy z książeczkami (zawsze jedna z książeczek musi trzymać w łapce przy zasypianiu), postanowiła wziąć do łóżka balonik, który dostała dziś w czasie zakupów w centrum handlowym :)
Dłuższą chwilę zajęło mi dojście do siebie po tym co zobaczyliśmy w jej sypialni. Jestem dumna jak paw (pawica?? ;)) a z drugiej strony trochę mi żal, że dziecko już takie "dorosłe". Gdzie to moje maleństwo, które potrzebowało się przytulić do mamy, żeby zasnać??
Ps. A na koniec dnia, nie można nie wspomnieć o Cioci Monice, która w Birmingham wychodzi dziś za mąż.
Kochani, życzymy Wam miłości i szczęścia na tej nowej drodze życia i naprawdę szczerze żałujemy, że nie możemy tam być dziś z Wami!! Mamy nadzieję, że za kilka tygodni uda się nam spotkać i poznać nowego wujka Amelki :)


Wzruszyłam się. Ciut tęsknię za czasami, kiedy Amelka zasypiała z nogami na mojej głowie albo zaplątana w moje włosy :(
ReplyDeleteDorosły te nasze dziewczyny zdecydowanie za szybko!