TO ME!!!!
:)
Co to był za dzień :)
Już o 6 rano obudziły mnie okrzyki Amelki dochodzące z salonu "Mamuś!! Loooook!! Birthday Party!!!"
Kiedy półprzytomna, zataczając się z niewyspania weszłam do pokoju zobaczyć co się dzieje, aż mi się oko szerzej otwarło ze zdumienia (drugie było ciągle zamknięte, w nadzieji, że jeszcze pośpi z 5 minutków ;))
No ale nie z Amelką i nie w obliczu zapalonych świeczek na torcie - chuchnęłam, dmuchnęłam i zgasiłam. Po czym Amelka zarządziła: "Jeście laz Mamuś" :)
Po kolejnych 3 razach, stwierdziłam że idę się ubierać a Amelka została z tatą, który dzielnie zapalał świeczki na nowo a ona zdmuchiwała zawzięcie!
A niech tam! Dobrze jej zrobi taki mały trening! W końcu jej urodzinki już za 5 dni będą i będzie miała wprawę! Marek stwierdził, że wtedy pozwoli jej zdmuchiwać świeczkę na okrągło i będzie jej zapalał aż spali całą :)
Kiedy wszystkim nam się już udało ubrać, M. przygotował uroczyste śniadanko (później ugotował cudowny obiad, i zajął się Amelką, żebym ja mogła się polenić :)) i rozpoczęliśmy spokojne, rodzinne świętowanie.
Fajnie być tak porozpieszczaną przez własną córkę i męża :)


Happy Birthday i Sto Lat! :)
ReplyDelete