W tym roku 1 czerwca był nie tylko dniem dziecka :)
Z racji, iż data ta przypadła na pierwszą sobotę czerwca zrównał się on z obchodami tzw Gala Day.
Gala Day zwana też Family Fun Day albo Childrens Gala, jest to (obchodzony głównie w Szkocji) jeden z ważniejszych dni w życiu miasteczka. Głównym punktem obchodów jest parada, przechodząca ulicami miejscowości. Zazwyczaj biorą w niej udział miejscowe organizacje tj orkiestry, kluby sportowe, szkoły tańca czy w naszym przypadku przedszkole a nawet przedstawiciele miejscowego pubu :)
W dzień poprzedzający główne uroczystości wybierani są "król i królowa" gali, którzy później wraz z towarzyszącym im "dworem" przewożeni są na specjalnej platformie ulicami miasta :)
Sam zwyczaj obchodzenia tego dnia wywodzi się jeszcze z czasów pierwszej wojny światowej, kiedy to w wielu szkockich miasteczkach organizowano specjalne festiwale, których głównym celem była zbiórka funduszy na czerwony krzyż i inne organizacje charytatywne wspierające głównie osoby poszkodowane w czasie wielkiej wojny.
Gala Day w naszym miasteczku, w tym roku przebiegała pod hasłem "super heroes" stąd taka ilość maszerujących w paradzie spidermanów i innych batmanów :)
Ja ze względu na pracę w noc piątkową, sobotnią i niedzielną nie bardzo wiedziałam jak będę się czuła i czy w ogóle wybierzemy się na galę przezornie nie zapisałam Amelki do udziału w paradzie (choć jej przedszkole corocznie dzielnie maszeruje) i dziś trochę żałuję.
Pogoda była piękna jak nigdy i chyba dodatkowo ze względu na dzien dziecka zdarłam się z łóżka po 3 godzinach snu i zabraliśmy Amelę by pomachać maszerującym kolegom i koleżankom :)
Mam nadzieję, że w przyszłym roku pogoda również dopisze bo już napewno będziemy dzielnie maszerować przebrani za cokolwiek to tam wymyślą ;)
A ja upewnię się, że w pierwszy weekend czerwcowy będę miała wolne !
Poniżej filmik, który udało się nakręcić Markowi. Jakość obrazu raczej średnia ale tak to jest jak się zapomina aparatu i trzeba nagrywać telefonem ;)
Najważniejsze moim zdaniem jest to, iż dźwięk jest całkiem niezły i głośno i wyraźnie słychać nieodzowne w czasie każdego szkockiego święta kobzy :)
Enjoy!
Po obejrzeniu maszerujących znajomych był prezent dla naszego dziecka (w końcu to jej święto było) i lody (po czym padnięta matka wróciła do łóżka dospać kolejne 2 godziny przed wyjściem do pracy a amelkowy tata wraz z córką spędzili resztę dnia w ogródku podlewając nowo posadzone roślinki :) )
Amela dostała od nas dużą maskotkę z jedną z ulubionych kreskówkowych postaci tzw "Baba Pink"
i od soboty się z nią nie rozstaje :)
Dobrze jest trafić w gust dziecka!
*zdjęcie ze strony www.toysrus.co.uk

To ja za rok chętnie przyjadę Wam pomachać :P
ReplyDeletezapraszamy :)
Delete