No ale nie rozpisując się za bardzo wróćmy do urodzin.
Obchodów szczególnych w wielkim gronie nie było w tym roku ze względu na przeprowadzkę. Było bardzo bardzo kameralnie (czytaj Amelka + mama +tata). Był co prawda i torcik i mini przyjęcie niespodziankowe (bez tego Amela nie uznaje urodzin ;)) i cała góra prezentów, na czas rozpakowywania których dołączyła wirtualnie (przez skype) bacia z dziadkiem, amelkowe kuzynki i ciocie z wujkiem. Dobrze, że w Polsce 1szego maja wszyscy mają wolne i w okolicach rozpakowywania prezentów przez Amelkę, zwykle są u mojej mamy na obiedzie - to już taka nasza tradycja, że łączymy się wtedy wirtualnie i buba ma okazję dzielić się wrażeniami z otrzymanych prezentów na gorąco ;)
Co do samych prezentów to chyba się jej podobają (cała masa różnych przyborów artystycznych od nowego zapasu kredek, farbek, pędzli i gąbek do malowania, po książeczki do kolorowania, zestaw plasteliny z wałkiem i foremkami do wycinania plastelinowych ciasteczek, książeczek i maty-planszy Stumilowego Lasu z figurkami Kubusia Puchatka i spółki i sama już nie pamiętam czego tam jeszcze ;)) bo nie ma dnia żeby się tym wszystkim nie bawiła. No ale na najważniejszy prezent jeszcze musi chwilkę zaczekać (całkiem nowiutki pokoik w całkiem nowym domku :)) Jeszcze chyba sobie nie zdaje Amelia sprawy, że wszystkie sprzęty, meble i akcesoria będzie miała nowe. Podobnie z przyjęciem urodzinowym. Wyprawimy wszystko jak należy i zaproszeni goście i znajome dzieciaki też będą ale już po przeprowadzce. W obecnej chwili i praktycznie siedząc już na walizkach i planując co zapakować do którego kartonu chyba nie dałabym już rady niczego zorganizować - a robić coś byle jak to nie w moim stylu :P
Co do pierwszomajowych obchodów to w planach mieliśmy wyprawę z Amelką poza dom (do wyboru mieliśmy Safari Park lub edynburskie zoo). Niestety pogoda pokrzyżowała nam plany, 8C (wiem wiem, że w Polsce było ponad 30), deszcz i przeszywający wiatr skutecznie zniechęciły nas do wyjścia z domu. W wersji awaryjnej zaplanowany był jeszcze wyjazd do soft play ale jak się okazało akurat we wtorki mieli nieczynne!!!! Zostaliśmy więc w domu, zajadaliśmy się tortem-roladą czekoladowym i bawiliśmy z Amelą wszystkimi nowymi sprzętami. A na soft play pojechalismy w piątek (będzie o tym osobna notka) i chyba nikt nie był tam bardziej szczęśliwy od Amelki :)
Żyj nam sto lat Córeczko!



No to spóźnione buziaki urodzinowe dla Amelki :) No i oczywiście powodzenia w przeprowadzce :)
ReplyDeleteDziękujemy za buziaki a powodzenie się przyda i to jeszcze jak :) Kiedy ostatnio się przeprowadzaliśmy (ponad 4 lata temu) nie mieliśmy Amelki i miliona jej sprzętów do przewożenia a i tak było ciężko. Teraz jak ją znam to będzie chciała "pomagać" i coś czuję, że dzięki temu cały proces jeszcze dodatkowo się wydłuży! jak ja bym już chciała być po..
Delete