W zeszłą niedzielę (przed wejściem na stronę konsulatu i utracie dobrego humoru), korzystając ze słonecznego i tylko trochę wietrznego dnia, postanowiliśmy pojechać po śniadaniu na spacerek w pobliskie góry. Bardziej niż góry pasuje do nich chyba nazwa wzgórza, gdyż ich średnia wysokość do ok 500-600m npm. A dokładnie chodzi o Pentlandy, pasmo okalające Edynburg,
Było fajnie i rodzinnie. Takich chwil najbardziej w naszym życiu mi brakuje. W pogoni za lepszym jutrem, mijamy się w drzwiach wracając z pracy czy do niej wychodząc.
Od jakiegoś czasu uczymy się trochę zwalniać tempo. Z zabieganej codzienności staramy się wykrawać godzinę, czasem dwie lub trzy, kiedy jesteśmy z M. tylko dla siebie i kiedy Amelka ma nas razem tylko do swojej dyspozycji. W miarę możliwości (głównie pogodowych) staramy się wówczas wychodzić z domu, zapominać o codziennych problemach i cieszyć chwilą :)
Właśnie tak było przez całe niedzielne przedpołudnie:



No comments:
Post a Comment