About Me

My photo
Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,

Tuesday, 17 January 2012

kobietka-kokietka :)

Jaka mama taka córka :) Zobaczyła lakier do paznokci i musiała oczywiście przetestować na sobie czy kolor odpowiedni :)

A jak widać w czerwieni jej do twarzy - od skarpetek po piżamkę :)
Buziaki od Amelki (aka  Gastona) 

Thursday, 12 January 2012

- Amelko idzieś zrobić sisi do nocnika??
- No!no!No! Mummy, sisi nappy!

No i co ja mam teraz zrobić? Małpka mała wie doskonale do czego służy nocniczek ale jest za wygodna, żeby zrezygnować z pieluszki tak bez walki! Dziś rano też, po odsiedzeniu prawie godziny na kibelku, zeszła z niego (był pusty!), przyniosła mi pieluszkę i wypięła pupę, żebym jej pomogła ją założyć! A jaką mi awanturę zrobiła kiedy się nie zgodziłam!


No sami popatrzcie w te oczy (mnie się kojarzą z kotem ze Szreka) i powiedzcie, czy takiemu proszącemu spojrzeniu łatwo się oprzeć?? Nie łatwo! ale i tak się nie dam i już niedługo pozbędziemy się pampersów z naszej listy zakupów :)

Wednesday, 11 January 2012

nie ma carrot

nie ma carrot - tak krzyknęła szczęśliwa Amelka, kiedy to wybrałam wszystkie marchewki i groszki (no jak to groszki miały by zostać a marchewka nie?? przecież groszek to też "carrot" ;) ) z miseczki z zupką i spokojnie i uśmiechem na ustach zabrała się za pałaszowanie obiadku. A ja zachodzę w głowę o co kaman? przecież jeszcze przed ostatnim weekendem groszek, marchewka i w ogóle większość warzyw była "yummy"??? to owoce były beee ale warzywka chętnie zjadała.
A zupa warzywna była numerem dwa na liście amelkowych ulubionych obiadków (nr 1 to pomidorowa od zawsze i na zawsze ;) )

no nic, najważniejsze, że w ogóle je - bo są i dni kiedy z jedzeniem całkiem kiepsko jej idzie. Przynajmniej chwilę ma zajęcie, Alex śpi a ja mam 5 minut na skrobnięcie posta bo zbieram się już ze 3 dni do napisania i coś mi nie po drodze do laptopa.

Czy ja już wspominałam o Alexie?? Chyba nie - Alex (jak mawia Amelka "Baby Siander") to 19 miesięczny synek znajomych, którym opiekuję się średnio 1-2 dni w tygodniu, a od kwietnia dołączy do nas jeszcze Oliver (będzie miał wtedy 10 mcy) i wtedy to dopiero nasze mieszkanie zamieni się w przedszkole. Kiedyś napiszę o tym więcej...

A poza tym z nowości to ostro trenujemy nocnikowanie.
Do tej pory mieliśmy już kilka podejść ale za każdym razem był niewypał - Amela tak ma, że jeśli nie jest na coś gotowa i sama nie ma ochoty iść na współpracę to za nic na świecie się jej do niczego nie zmusi.
No i do tej pory po posadzeniu na nocniku (co samo w sobie mogło trwać kilka minut ze względu na wyrywające się  dziecko i ociekającą potem mamę) Amelia wpadała w histerię, darła się w niebogłosy i po odsiedzeniu nawet kilkudziesięciu minut wstawała nie zrobiwszy niczego a po góra 2-3minutkach od założenia pieluszki sikała sobie w najlepsze.
Miałam nadzieję, że pobyt cioci Pauliny z dziewczynkami (zwłaszcza o te dziewczynki mi chodzi ;)) i ich przykład pomoże Amelce w zwalczeniu niechęci do nocnika. Niestety 5 tygodni z kuzynkami niczego Amelki nie nauczył, więc od razu po ich wyjeździe sama wzięłam sprawy (i nocnik) w swoje ręce i trenujemy.
Poniedziałek był średnio udany bo mimo wielokrotnych prób wysadzania małej udało się nam tylko raz.
Ale wczorajszy dzień już był o niebo lepszy i natchnął mnie nadzieją i wiarą w to, że się uda - 6 razy udało się Amelce siknąć w swój różowy kibelek a ja z radości skakałam jak głupia po całym mieszkaniu :D
Dziś kolejny dzień prób i jak do tej pory udało się 3 razy w nocnik (i pewno tyle samo w pieluchę) - ale chyba Amela zaczyna powoli łapać o co w tym chodzi i mam nadzieję, że niedługo będziemy się mogli pozbyć tych okropnych pampersów. W końcu Amela skończyła już 32 miesiące i wstyd trochę, że jeszcze w tym wieku w pieluchach biega.
Trzymajcie kciuki !

ps. jak ktoś ma jakieś dobre rady dotyczące ww tematu - to chętnie skorzystam. Tym razem się nie poddam i  doprowadzę sprawę do końca :)

Friday, 6 January 2012

Cicho...

Jak tu się dziwnie cicho zrobiło od wczoraj.
Siostra z rodzinką odlecieli do Polski a my znów we trójkę zostaliśmy.
Chyba chwilkę potrwa zanim przyzwyczaję się do tej ciszy i spokoju i pustki w mieszkaniu.

Niedawno wróciłam z pracy, Amelka śpi spokojnie u siebie w pokoju (zasnęła już w samochodzie, kiedy jechali z M. po mnie do pracy), M. pracuje sobie przy swoim komputerze a ja z laptopem już wygrzewam się w łóżku.

Tyle myśli kłębi mi się w głowie, tyle rzeczy chciało by się napisać ale jakoś weny brak...
Dziś tylko tyle, że mi dobrze i spokojnie i cicho...
i że jeszcze uwielbiam Adele - a najbardziej uwielbiam jej piosenki w takie wieczory jak dziś...

i że jeszcze strasznie mi się nie chce iść jutro i w niedzielę do pracy (a pracuję w każdy weekend od 7.30-19.30) i że już tęsknię do Amelki, którą pewno zobaczę dopiero w poniedziałek rano (w weekendy widuję ją zwykle jak jeszcze śpi rano kiedy wychodzę do pracy lub kiedy już śpi wieczorem, kiedy wracam z pracy :(

Monday, 2 January 2012

Po-Sylwestrowo - Po-Nowo Rocznie - Spacerowo i dramatycznie...

Dzisiejszy post zacznę od zaległych ale szczerych i płynących z samego serca życzeń.
Niech ten 2012 rok będzie zdrowy i szczęśliwy, niech każdy los kupiony na loterii będzie wygrany a ludzie nas otaczający niech mają tylko jak najlepsze zamiary, niech każdy chodzi uśmiechnięty, niech nam dzieci zdrowo rosną, niech mamy oczekujące (i te które się starają) doczekały się szczęśliwego rozwiązania.
Szczęśliwego Nowego Roku Kochani Czytelnicy amelkowejMamy!!


Święta, święta i już po....
Minęły święta, minął sylwester i nowy rok też już za nami.
Będą to napewno święta, które na długo pozostaną w naszej pamięci. Ostatnie Boże Narodzenie, jakie spędziłam z kimkolwiek z mojej rodziny były w 2005 roku i od tego czasu, tj. od emigracji do Szkocji spędzaliśmy ten okres tylko we dwójkę a od 2009 roku w trójkę. Najgorzej było, kiedy na świecie nie było jeszcze Amelki a ja musiałam być w pracy i mój biedny M. spędzał ten czas samotnie w domu.
Ale tego akurat nie musimy pamiętać :)

Tegoroczne święta były rodzinne, głośne, pełne dziecięcego śmiechu i często dziecięcych kłótni (zwykle o najnowsze zabawki). Nasz dom jeszcze nigdy nie był tak pełen przez tak długi okres czasu i chyba więcej tu u nas w tej chwili zabawek niż w niejednym sklepie..
 Jak zwykle jedzenia zrobiliśmy za dużo i pewno będzie zalegiwać zamrożone przez kolejne kilka tygodni jeśli nie miesięcy.

We wspomnieniach zostaną napewno:
 - zadane wczesnym rankiem przez Amelkę, która obudziła się w naszym łóżku pytanie "Where's bacia Palina? Where's she??" (bacia Palina to moja siostra a amelkowa chrzestna matka Paulina - czasem nazywana przez Amika bacią lub nawet mamą )
- Maja (lat 3), która sprzątając wysypane z kosza zabawki usiadła na łóżku i oznajmiła, że ona to już nie da rady więcej, a na pytanie zdziwionej Pauliny "dlaczego?" odpowiada "bo mam taką chorobę" (????) "taką chorobę, ze nie lubię sprzątać" :D
- wielogodzinne nocne posiedzenia z Pauliną i jej mężem
- wielorazowe polowania dziewczynek na pierniczki wiszące na choince (dziś wieczorem poddałam się i zdjęłam i dałam im osobiście te nieliczne, które się ostały ;) )
- pewno zostanie z nami też w pamięci dzisiejszy spacer z dziewczynkami, kiedy to wracając Amelka upadła tak niefortunnie, że rozcięła ząbkami górną wargę. Kiedy ją podniosłam, zanosiła się od płaczu a buzię wypełnioną miała krwią, której było coraz więcej i więcej. Najgorsze, że za nic nie dała sobie zajrzeć do środka i nie bardzo wiadomo było od czego ta krew i jak bardzo poważne jest zranienie. Jeszc ze nigdy tak szybko nie pokonaliśmy trasy park-dom, a kiedy po obmyciu ranki okazało się, że wszystko wyglądało dużo gorzej niż faktycznie było, i całe napięcie opadło poczułam, że jeszcze trochę i zemdleję.
Sama musiałam się po tych emocjach położyć i odpocząć. Jeszcze teraz kiedy to piszę i wspominam wydażenia sprzed kilku godzin przechodzą mnie dreszcze.
Najważniejsze, że Amelka szybko dochodzi do siebie a wieczorem nawet odważyła się sięgnąć po chipsa o smaku octowym i mimo, łez które pojawiły się w kącikach oczu chciała kolejnego :)
Oby równie szybko zeszła opuchlizna i zagoiła się ranka...

Saturday, 24 December 2011

Happy Christmas!!

Radości, spokoju, miłości, rodzinnych spotkań przy wigilijnym stole, serc wypełnionych pokojem oraz samych trafionych prezentów pod choinką życzą Kinia, Marek i Amelka

Tuesday, 20 December 2011

zaległości..

Zaległosci mi się zrobiły w pisaniu i życiu od kiedy mam gości.
Nawet nie pamiętam czy w tym miesiącu odwiedziłam choć jeden z blogów, które czytam?
Z tydzień zajmuje mi odpisanie na maila...

 Jednak mając w domu trójkę dzieci (w porywach do 4) człowiek jest zajęty od rana do wieczora jak mrówka na pikniku a jak idę do pracy na moje 12godzin to mam wrażenie, że tam dopiero mam okazję odpocząć i nacieszyć się ciszą ;)

Coś mam niejasne przeczucie, że Nowy Rok zacznę podobnie jak kończę stary - czyli opisywaniem co się u nas działo jak nas nie było..

Może gdyby chociaż ta paskudna grypa mi odpusciła w tym roku! Ale nie! Musiało mnie rozłożyć i to jeszcze w dzień, planowanej od października imprezy (opiszę dokładniej o jaką imprezę chodzi jak będę miała więcej czasu) i teraz kolejny dzień umieram z bólu gardła, głowy i każdego możliwego mięśnia i stawu....

Mam nadzieję, że ktoś tu jeszcze do mnie zajrzy jak wrócę na całego po świętach..