About Me

My photo
Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,

Wednesday, 25 April 2012

leniwy, cichy, deszczowy dzień...

Jak ja dawno marzyłam o takim dniu!
Amelce za towarzystwo zabaw wystarczają dziś misie (mama tylko przeszkadza ;)), dom posprzątany, obiad przygotowany - wystarczy tylko wstawić i ugotować.
Zaległości mailowe nadrobione.
Za oknem wiatr i deszcz i zimno - dlatego tak dobrze wyłożyć się na mięciutkim łóżku z dobrą książką, zaczytać się i zasłuchać w muzykę z radiowej trójki...


Tuesday, 17 April 2012

cicho..

Cicho tu u nas jakoś i spokojnie ostatnio na blogu. A to zupełnie odwrotnie od tego co dzieje się w życiu. Praca po 50 godzin tygodniow (zmiany dzienne i nocne), w dni wolne od pracy bawimy się z Amelką w nianie i od czasu do czasu opiekujemy dzieckiem przyjaciół. Poza tym zaczynamy powoli odczuwać stres przedprzeprowadzkowy. Myslę, planuję, robię listy zakupów i kosztorysy urządzania nowego domu.
Przez to wszystko jakoś weny i czasu brakło na pisanie bloga. A jeśli nawet był i czas to zupełnie nie było siły i skupienia. Ale jesteśmy i powoli wracamy do życia blogowego.

Pozdrowienia od Amelki - "miszczyni" kierownicy :)



Tuesday, 3 April 2012

pogaduchy do poduchy...

Po pracowitym dniu (m.in wyprawa do Edynburga po stół z Ikei i pomocy w jego skręcaniu) tuż przed zasnięciem Amelka rozmawia z Tatą:

T:  Amelko, już późno, jesteś zmęczona i pora żebyś poszła spać!
A:  No!No!No!
T:  Ale wszyscy już idą spąć. Miś jest zmęczony, Osiołek jest zmęczony, Maja i Marta już śpią. (Amelkowy  Tata wymienia wszystkich członków rodziny, którzy są już "zmęczeni" i napewno już śpią).
A: (wcale nie zmęczonym głosem)  A table tired???

Tata nie mógł zareagować inaczej niż wybuchnąć śmiechem :)
i usypianie Amelki musiało zacząć się od nowa!

Thursday, 29 March 2012

zaległe z zeszłego tygodnia...


No i miałam napisać w poniedziałek, a tu już czwartek mamy i jakoś tak się nie mogę zebrać za to pisanie. Nie to, żeby nie było o czym. Poprostu gorzej z weną jakoś ostatnio. Nawet już kilkakrotnie siadałam przed komputerem z zamiarem napisania notki ale zawsze coś mnie odrywało i już spowrotem przed monitor nie było „po drodze”.

Dziś jestem w pracy na noc, wszystko co powinno być zrobione już dawno skończone i korzystając z chwilowego spokoju siadam i piszę...
Jak już wspomniałam przed chwilą, pracuję dziś na noc. Na szczęście to już moja czwarta i ostatnia nocna zmiana. W piątek wskakuję w swój tradycyjny weekendowy grafik i zostaję na dziennych zmianach. Choć nie powiem, że od kilku dni poważnie myślę o przejściu tylko na nocki od września. Amelia będzie już wtedy chodzić do przedszkola na kilka godzin dziennie i mogłabym w tym czasie trochę odsypiać. W ten sposób mogłabym też wrócić do pracy na pełny etat bo jak narazie ze względów opieki nad małą pracuję tylko ¾. No ale zobaczę się w piątek z szefową (o ile uda mi się ją złapać bo ciągle są do jej biura kolejki) to spróbuję się dowiedzieć, czy mam jakiekolwiek szanse na przeniesienie i ewentualnie od kiedy.

Kiedy obiecałam w zeszłym tygodniu napisać szczegółowo o naszym tygodniu z Amelką, okazało się, że lepsze od mojej pisaniny będą poprostu zdjęcia.

Najpierw z wiosennego spaceru Amelki z tatą, szukania pierwszych stokrotek i oczywiście wskakiwania w każdą napotkaną po drodzę kałużę i testowanie amelkowych ukochanych „muddy boots” jak ona nazywa swoje nowe kaloszki

Kolejne zdjęcia pochodzą z wyprawy do parku krajoznawczego z największą w okolicy piaskownicą i gigantycznym placem zabaw dla dzieci w każdym wieku i rozmiarze J Na szczególną uwagę zasługuje tu pierwsza babka z piasku w tym sezonie! Gdyby tylko w polskich piaskownicach piasek był tak czysty i biały jak tutaj....
Nasza mała wycieczka miała miejsce w zeszły czwartek. Mimo, iż byłam po nocy i przespałam się jedynie 3 godziny, to szkoda mi było spędzić tak piękny dzień w łóżku i zarządziłam rodzince W. wyjazd najpierw na zakupy w celu skompletowania amelkowej wiosennej garderoby a później prosto z zakupów wyjazd na piknik. Po spokojnym rodzinnym lunchu na świerzym powietrzu przenieśliśmy się na plac zabaw, gdzie z Amelką spędziliśmy resztę popołudnia.



W trakcie powrotu do domu okazało się, że dostałam wiadomość od Liz (mojej koleżanki z pracy i przyszłej landlordki), że możemy się spotkać jeszcze tego samego dnia i przyjechać zobaczyć domek, który zamierzaliśmy od nich wynająć (ale o tym już pisałam kilka postów wcześniej więc nie będę się powtarzać). Dodam jedynie, że nasze plany przeprowadzki w pierwszym dniu maja okazały się niemożliwe do zrealizowania, ponieważ agencji, od której wynajmujemy obecne mieszkanie zobowiązani jesteśmy dać 8 tygodni wypowiedzenia a nie jak myśleliśmy do tej pory tylko cztery.
Najważniejsze, że Liz i jej mąż nie mają z tym problemów i spokojnie zaczekają te kilka tygodni więcej na nas jako lokatorów J
W ogóle to myślę, że jak już będziemy się wprowadzać do nowego domu, dekorować go i urządzać założę osobnego bloga i będę dokumentować w nim wszystkie zachodzące zmiany.
Po głowie chodzi mi też jeszcze stworzenie bloga kulinarnego...
Żeby jeszcze tylko mieć czas na to wszystko!
Może jak już na stałe uda mi się przenieść na nocne zmiany to korzystając z chwil spokoju i ciszy, uda mi się coś stworzyć.
A narazie dobranoc J
Dochodzi godzina 01.30 w nocy więc pora się zabrać za pracę 

Wednesday, 28 March 2012

:)

Ja: Amelia co rysujesz??
A: Smiley face i łąćki (rączki) i magic hat :)


Thursday, 22 March 2012

początek wiosny pełen wrażeń...

Jak w tytule - początek tej wiosny jest zapracowany, zabiegany, niewyspany ale pełen wrażeń!
Dziś tylko kilka słów bo padam z nóg. W ciagu ostatnich 40 godzin spałam może ze 4 i to na dwie raty więc sama się sobie dziwię jak ja jeszcze mam siłę pisać?

W każdym razie przechodzę do sedna bo obiecałam sobie, że będzie krótko - za 5 tygodni przeprowadzka.
Domek malutki, 2 sypialnie, z ogródkiem i głównym wyjściem prosto do parku z placem zabaw!
1 maja - dokładnie w 3cie urodziny Amelki się wprowadzamy :)
Jestem tak podekscytowana, że gdyby nie to przemęczenie to pewno nie mogłabym zasnąć dziś w nocy!

Jak ochłonę i odpocznę to postaram się napisać więcej po weekendzie (o dzisiejszym dniu i pikniku z rodzinką też napiszę).
A teraz dobranoc!

Friday, 16 March 2012

baking for the first time...

Z okazji mega leniwego matkowo-córkowego dnia spędziłyśmy z Amelką całe wczorajsze przedpołudnie w piżamach, jedząc śniadanie w łóżku, rysując, budując wieże z klocków, układając puzzle i oglądając na zmianę "Pingu" i "Muminki" :) (oczywiście wszystko nie wychodząc z łóżka). Amelia mega szczęśliwa bo miała mnie tylko do swojej dyspozycji a ja nie mniej szczęśliwa bo rzadko kiedy (zwłaszcza ostatnimi tygodniami) miałam okazję spędzić pół dnia w łóżku :)
Kiedy przyszła godzina 13 i sypialnia wyglądem zaczęla przypominać miejsce w którym wybuchła bomba atomowa, stwierdziłyśmy, że przenosimy się do kuchni i Amela z zapałem przystała na pomysł pieczenia kruchych ciasteczek.
Zabawa była super, Amelka roześmiana i bardzo zaangażowana (spróbowała wszystkich produktów po kolei łącznie z mąką i surowym ciastem) a efekt końcowy mimo, iż nie powalał specjalnie wyglądem przepyszny. Zwłaszcza z kubkiem mleka :)
A w domu tak cudnie pachniało jeszcze cały wieczór