About Me

My photo
Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,

Friday, 26 April 2013

kryzysowo...

mam urodziny
niby normalnie...
jak co rok
ale takiego kryzysu jak w tym roku jeszcze nie mialam
wtf??

skonczenie 30 lat w zeszlym roku nie zrobilo jakos na mnie wiekszego wrazenia
w tym roku od jakichs 2 tygodni mam chyba depresje wynikajaca wlasnie z faktu skonczenia 31
sama tego nie rozumiem
nie lubie tego co sie ze mna dzieje i bardzo mi sie to nie podoba

moze jesli przeczekam
jesli dzisiejszy dzien minie i nie bede za bardzo o tym myslec to w koncu przejda mi wszystkie smutki i depresje?

tak wiec byle do jutra...

happy birthday to me

Monday, 15 April 2013

po urlopie - powrót do szarej szkockiej rzeczywistości...

No i niestety wszystko co dobre (za)szybko się kończy.
Za nami cudowne dni w Polsce. Pełne ciepła, rodzinnych spotkań, odwiedzin u przyjaciół - wszystkiego tego za czym tak bardzo tutaj na codzień tęsknimy!

Jedyne zastrzeżenia moglibyśmy mieć może do pogody (bardziej liczyliśmy na jakiegoś grilla niż lepienie bałwanów) ale przecież nie będziemy się czepiać szczegółów :)

Od piątku jesteśmy spowrotem w domu i próbujemy się jakoś ogarnąć.
Najpierw było sprzątanie domu bo mimo naszej nieobecności kurzu się jednak nazbierało wszędzie. 
A później sobota i niedziela - dobrze, że jeszcze wolne były bo chyba wszyscy potrzebowaliśmy chwilki czasu na przestawienie się na tutejszy rytm życia.

Ja sama jakoś tak długo nie mogłam się pozbierać mentalnie. Myśli mi ciągle uciekały do Polski, wspominałam różne wydarzenia i przyznam szczerze, że było mi ciężko. Sytuację ratuje jedynie fakt, że za niecałe 3 mce wracamy z Amelką na wakacje do babci :)


Dziś już jest trochę lepiej - chyba bardzo pomaga fakt, że od samego rana świeci piękne słońce i czuć wiosnę w powietrzu - od razu jakoś tak bardziej optymistycznie człowiek patrzy na wszystko :)


Boję się tylko trochę dzisiejszego powrtu do pracy i tego co tam zastanę (ale to temat na oddzielnego posta będzie).

Przepraszam, że ten dzisiejszy jest taki chaotyczny i nieposkładany ale tak właśnie się czuję (i mam nadzieję, że szybko mi przejdzie bo sama siebie strasznie takiej nie lubię).

W kolejnych postach napiszę o imprezie urodzinowej Amelki (choć tak naprawdę urodziny będzie obchodzić dopiero za 2 tygodnie), o pierwszej wizycie u fryzjera i podcięciu włosków, o nowych dziurkach w uszach i różowych kolczykach i w końcu rodzinnej wyprawie do Krakowa i wypadku samochodowym, który mógł się skończyć gorzej niż się skończył, a także o wielu innych wydarzeniach i spotkaniach :)

A na koniec dzisiejszej notki zdjęcia z samolotu - lot do Polski w wielkanocny poranek.
Amela średnio wyraźna ale czego się spodziewać jeśli wstaje się o 3ciej nad ranem ;)



Friday, 29 March 2013

tralalala lalala lalala :)

Zaczynamy pakowanie w końcu!
Robię ostatnie pranie, przeglądam szafy i wymyślam co by tu jeszcze zabrać i co by jeszcze ewentualnie dokupić (ostatnie zakupy jutro są w planie bo dziś jeszcze czeka mnie ostatnia nocka w pracy).

JEJKUUUUUUUUUUUUU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Jestem tak szczęśliwa, że już tak bardzo niedługo zobaczę rodzinkę, że aż chce mi się podskakiwać :D

Muzyka na full (Julitko dziękuję za Pink - bardzo dodaje energii do przekopywania szafy ;)) i do dzieła!!!!!!!

Thursday, 28 March 2013

hasło dnia :)


.... z tą małą różnicą, że my mamy dwupokojowe więc sobie wyobraźcie......

Wednesday, 27 March 2013

jak dobrze, że już środa wieczór....

byle do końca tygodnia jeszcze pociągnąć!
Jeszcze tylko dwie nocki w pracy a później ostatnie zakupy, pakowanie i ostatnie godziny odliczania a później już tylko 2.5 godziny lotu i będziemy w DOMU!!!

Po blisko dwuletniej nieobecnoci!
A potem dwa tygodnie laby! Spotkań rodzinnych, przyjacielskich! Kilka nowych osób do poznania!
Kilka miejsc do odwiedzenia! Codzienne poranne spacery z M. (obiecaliśmy sobie, że godzinę co rano spędzimy bez względu na pogodę na spacerze. Tylko we dwoje! Ciesząc się swoją obecnością i przy okazji korzystając z okazji dostarczając swoim starym kościom trochę ruchu :) )
Dwa tygodnie bycia rozpieszczanym przez mamę, która specjalnie wzięła urlop na czas naszego pobytu :)
Dwa tygodnie patrzenia jak Amela poznaje się z dzieciakami z rodziny i spędza czas w towarzystwie kuzynek!

Ma ktoś maszynkę do zatrzymywania czasu?? Bo ja bym chętnie wynajęła na te dwa tygodnie ;)


ps. A jutro dzień pełen emocji w przedszkolu. Po ponad 19 przepracowanych tam latach, odchodzi na emeryturę ukochana przez wszystkie dzieci opiekunka.
Już mi żal Amelki, która jeszcze chyba nie bardzo rozumie, że pani W. po powrocie z przerwy świątecznej w przedszkolu już nie zastanie :(
Narazie jest podekscytowana tym, że jutro zaniesie jej prezencik i kartkę (a co jak co ale prezenciki -ale koniecznie pięknie opakowane - to jest to co Tygrysy i Amelki lubią najbardziej :))

Tuesday, 26 March 2013

Biała Góra....

Biała Góra - znana powszechnie jako Mont Blanc (4807m npm).
Dziś swojego szczęścia szuka na niej Bartek z trzema kolegami.

Proszę niech każdy kto ma tylko możliwość trzyma za nich kciuki!
Niech wejdą na szczyt bezpiecznie i niech później z niego zlecą cało i zdrowo!
Ze stresu mimo, iż mam za sobą przepracowaną noc (i kolejne dwie w perspektywie) pewno nie uda mi się dziś zasnąć ani na chwilę!

Jeśli im się uda zrealizować plan będzie to historyczna - pierwsza taka próba!
Do tej pory (z tego co się orientuję) nikt jeszcze nie wszedł na szczyt Białej Góry i nie zeskoczył z niej by sfrunąć na dół na skrzydle...

Dumna jestem z tego mojego brata ale z drugiej strony boję się dziś o niego jak cholera....







Sunday, 24 March 2013

znak życia...

Jestem, żyję, pracuję, odliczam dni do wyjazdu do Polski, planuję przyjęcie urodzinowe Amelki, robię ostatnie zakupy ale w środku tak naprawdę nic mi się nie chce.

Dół zimowy jakiś się mi przyplątał i za nic nie umiem go kopnąć w zadek i powiedzieć, żeby sobie znalazł inny obiekt zainteresowań...

Ani książka zaczęta ze 2-3 tygodnie temu nie kusi, moje kartki i wszystkie projekty hafciarsko-dekoracyjno-wielkanocne leżą pozaczynane i wygląda, że może na przyszły rok będą gotowe....

Nawet na blogu nic nie piszę bo każdy i tak ma dosyć zimy, własnych problemów i po co Wam jeszcze dokładać??

Tymczasem naświetlam się lampą antydepresyjną i słucham muzyki i liczę, że to pomoże choć odrobinę rozwiać te szare chmury znad mojej głowy (czekolada nie pomogła)....

ps. Piosenka dzisiejszego dnia