About Me

My photo
Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,

Thursday, 9 February 2012

po przerwie...

Czas pędzi tak szybko, że czasem muszę sprawdzać w kalendarzu datę, żeby się upewnić, jaki dokładnie mamy dzień. Również tutaj na blogu, dopiero wydawać by się mogło, że coś napisałam a tu pokazuje mi licznik, że ostatni post dodałam ponad 2 tygodnie temu. Kiedy to minęło?
Dopiero był grudzień i mieliśmy gości z Polski, a tu już niemal połowa lutego.
Ale może to i lepiej. Niech czas płynie, niech się dużo dzieje i niech się dużo zmienia.
Mam jakieś takie wewnętrzne przekonanie, że to będzie dobry rok i że zmiany, które przyniesię będa tylko na lepsze.

Pierwszą poważną zmianą, o której już wiemy że będzie miała miejsce jest miejsce naszego zamieszkania. W końcu po 4 latach wyprowadzimy się z bloku i zamieszkamy w domu z ogródkiem. Co prawda jesznie nie naszym własnym, ale przynajmniej Amela będzie mogła latem wybiegać do ogrodu prosto z kuchni (albo do parku, który jest centralnie przed głównym wejściem :) Jestem tak podekscytowana, kiedy o tym piszę, i kiedy nawet o tym myślę, że aż chce mi się podskakiwać :)
Więcej o przeprowadzce napiszę, kiedy będzie bliżej tego faktu (pewno między kwietniem i czerwcem)...


***
W ostatnim czasie, kiedy mnie tu nie było nosiłam się z zamiarem napisania postu o małej Madzi, której historią żyła cała Polska. Dużo osób się już wypowiedziało na ten temat, wiele osądziło jej mamę i najchętniej skazałoby ją na karę śmierci (widziałam takie posty na fb).
No ale do rzeczy. Przemyślałam to co się stało i postanowiłam, że jednak nie będę o tym pisać. Swoją opinię zachowam dla siebie i z uwagą będę śledziła, co będzie się działo dalej.


***
Wracając do naszego małego "tu i teraz" to razem z M. w ramach postanowienia noworocznego (jednego z wielu) obiecaliśmy sobie spędzać więcej czasu razem. I nie chodzi tu o wspólne siedzenie przed tv, ale więcej rodzinnych wypadów, czasem spaceru z Amelą do pobliskiego parku na plac zabaw a czasem wyjazdu nad morze czy do safari parku.
W ramach spełniania tej obietnicy w zeszłą środę (01.02) M. wziął pół dnia urlopu i po 11 był już spowrotem w domu (akurat zdążyłyśmy z Amelą się wyspać, zjeść śniadanie i pościelić łóżka ;)) Na 12 miałyśmy (Amelka miała) umówioną wizytę u lekarza, który po osłuchaniu jej po ostatnim przeziębieniu stwierdził, że oskrzela są czyste i dał nam zielone światło i pozwolenie na wycieczkę.
Mimo zimna, korzystając z bezchmurnego nieba wybraliśmy się do Portobello (dzielnica Edynburga) nad morze. Amelia uwielbia plażę i morze i kiedy tylko widzi je w tv, zaczyna podskakiwać jak piłeczka i podekscytowanym głosikiem wykrzykuje "Mama!Mama! Look! sea side!" :)

Warto było ją tam zabrać i zobaczyć radość na małej buźce kiedy się zorientowała gdzie jest :)
Do dziś po domu plączą się zabłakane muszelki, których przywiozła pełne kieszenie.


Wiele radości sprawiła Amelce (i nam też) wizyta na placu zabaw przy plaży. Oczywiście musiała od razu wypróbować wszystkie huśtawki, drabinki i ukochaną zjeżdżalnię :) 
Co warto zaznaczyć, na placu zabaw było jeszcze dwoje dzieci (niestety akurat wychodziły, kiedy my przyszliśmy) ale były to dzieci polskie ;) Widocznie szkockie mamy stwierdziły, że jest za zimno na spacery i zabawy na dworze. 
A nam się podobało i to jeszcze jak!! :D




****
Przeglądając zdjęcia na aparacie w poszukiwaniu tych z zeszłego tygodnia natknęłam się na takie, które chciałam zamieścić na blogu już dużo wcześniej, ale z różnych powodów do tej pory mi się nie udało, więc teraz korzystając z okazji, że mam je zgrane na laptopa ujrzą światło dzienne :)

1. Spacerek do parku z kuzynkami Mają i Martą (02.01.12) 
Tak tak - to ten pamiętny dzień, kiedy wracaliśmy do domu z buzią pełną krwi :)





2. Poranek u mamy w łóżku :) Zamiast oglądania bajek - trochę rysowania. A mama pośpi jeszcze z pół godzinki (jak już tylko zrobi zdjęcie ;) )


3. Jedno ze zdjęć świątecznych - nasze kartki - uwielbiam tutejszy zwyczaj wymieniania się kartkami ze wszystkimi znajomymi :D Jak co roku było ich duzzioooooo :) Ale w tym roku stwierdziłam, że zamiast zachowywać same kartki (jak robiłam do tej pory) zrobię im zdjęcie i zachowam ku pamięci :)
Łatwiej i zajmuje mniej miejsca :D







No comments:

Post a Comment