Muszę powiedzieć, że po ostatnich blisko dwóch tygodniach stwierdziłam, że urlopy to ja owszem lubię ale tylko jeśli wiążą się one z wyjazdem z domu.
Bo tak Bogiem a prawdą to jestem po tym urlopie bardziej zmęczona niż przed! I wczorajszego wieczoru, leżąc już w łóżku pomyślałam sobie, że dobrze że to już koniec siedzenia w domu bo w końcu sobie odpocznę!
Siedzenie w domu z aktywnym 3latkiem i do tego pilnowanie dzieci znajomych to nie jest urlop ani odpoczynek!
No ale nie ma co marudzić. Sama się zgodziłam to mam.
Za dwie godziny będę w pracy i chętnie się dowiem kto? co? kiedy? i z kim? :) A kto jak kto ale Szkoci to lubią plotkować :) A praca zrobi się przy okazji (chyba) :)
*******
Co do wspomnianych w temacie toddlerków (dzieci w wieku wczesno-przedszkolnym) to znalazłam dziś coś u kolegi na fb i jakbym czytała o Amelce! To jest dokładnie to co przechodzimy z Nią od jakiegoś czasu i już się poddałam i nie walczę! Czekam, aż sama z tego wyrośnie!
Nie pomagają żadne upominania, rozmowy, kary i odwracanie uwagi! Jak jakaś zabawka jest Amelki to nikt inny (czyt. inne dziecko) nie ma prawa się nią bawić (ba! nawet dotknąć czy przenieść z miejsca na miejsce)!
A jak jakaś zabawka nie jest Amelki tylko innego dziecka, a ona sobie wymyśli, że akurat chce się nią pobawić to podejdzie i zagarnie tylko dla siebie! I zwykle kończy się awanturą i łzami (bo JA chcę i już!!). A mama to jest ta zła co zabiera zabawki i oddaje innym dzieciom albo każe mi się dzielić!!
*******
Wczoraj przyszedł list do Amelki z przedszkola. Potwierdzający, że mamy miejsce w grupie popołudniowej w przedszkolu znajdującym się ok 10min spacerkiem od domu! Cieszymy się bardzo bo wcale nie było takie pewne, że się uda. O miejsce trzeba było się zgłosić już przed rokiem i wtedy Amelkę zgłosiliśmy do przedszkola najbliższego poprzedniemu miejscu zamieszkania i tuż przed przeprowadzką dostaliśmy list, że ją przyjęli do tego pierwszego przedszkola. Trzeba było napisać kilka maili i się udało :)
Teraz zapraszają nas z Amelką do przyjścia do przedszkola i zapoznanie się z opiekunkami i datą rozpoczęcia nowego roku szkolnego dla maluszków (chyba ostatni tydzień sierpnia ale konkretnej daty dowiemy się w przedszkolu). Teraz tylko M. musi wziąć pół dnia wolnego w pracy (chcę żebyśmy ten pierwszy raz w przedszkolu pokazali się tam razem) i pójdziemy się dowiadywać co i jak!
*******
Z Amelkowych rozmów:
Dziś rano przy śniadaniu tłumaczę Amelce, że po południu będę musiała iśc do pracy.
A: Do placy Mamuś??
Ja: Tak Kochanie. Skończyło się siedzenie w domu. Mamusia musi iść zarobić trochę pieniążków!
A: Nie! Nie! Mama nie do placy! Kupić pieniążki! :)
No i jakie to proste?! Po co pracować na pieniądze skoro można je kupić??

Taka prostota myśli dzieci jest piękna! i o ile życie byłoby łatwiejsze :)
ReplyDeleteDzieci tak mają. Majka też nie pozwala nikomu się zbliżać do swoich rzeczy (czyt. chomików obecnie), ale jak tylko zobaczy się ją ze swoją rzeczą w łapce, to głosem pełnym niewinności i słodyczy powiadamia, iż "trzeba się dzielić, prawda?". Cwane bestie. Nie da się ich przechytrzyć bez utraty autorytetu :)
ReplyDeleteŚwietna lista;))
ReplyDelete