Jeśli nie wiecie kto to był a oglądaliście film "Elizabeth I" o dziejach angielskiej królowej Elżbiety I - to napewno kojarzycie wątek królowej Marii, której z rozkazu Elżbiety ścięto głowę...
Kojarzycie???
To właśnie TA Maria o którą mi chodzi ;)
Była ona córką szkockiego króla Jakuba V z dynastii Stuartów, sama została królową mając zaledwie 6 dni! Jest ona chyba najbardziej znaną (obok Williama Wallace i Rob Roya) postacią z historii tego kraju. Każdy kto uważa się tutaj za patriotę i choć odrobinę interesuje się historią zna jej tragiczne losy. Po wielu nieudanych próbach porwania jej ze Szkocji przez angielskiego króla Henryka VIII (tego od Anny Boleyn), jej matka wraz z królem Francji Henrykiem II postanowiła wysłać 5cio letnią Marię na dwór francuski, gdzie przebywała w oczekiwaniu na małżeństwo z synem Henryka. Jako 16 latka poślubiła Franciszka II Walezjusza, który po śmierci swego ojca objął panowanie we Francji, tym samym czyniąc Marię królową tego kraju. Niestety młody król zmarł zaledwie po 17 miesiącach panowania, a władzę w kraju w imieniu jego młodszego brata zaczęła sprawować teściowa Marii, Katarzyna Medycejska. Owdowiała młoda królowa wróciła do Szkocji, gdzie czekało ją życie w cieniu nieustannego zagrożenia.Trudna sytuacjia polityczna, religijna, nieudane wybory ponownych małżonków, ciągłe spiski ludzi z jej otoczenia oraz bycie drugą w linii do tronu angielskiego - co nie było po myśli nie posiadającej potomka królowej Elżbiety - wszystko to doprowadziło ostatecznie do uwięzienia Marii przez angielską monarchinię i pozbawienie jej wszelkich przywilejów. Obalona królowa Maria, została również oskarżona o udział w spisku przeciwko Elżbiecie, co ostatecznie doprowadziło do skazania jej przez angielską władczynię na karę śmierci przez ścięcie.
No ale co królowa Szkotów i jej tragiczne losy mają wspólnego z dzisiejszym postem???
Otóż Maria urodziła się w pałacu Linlithgow - który to obraliśmy za cel naszej pierwszej tegorocznej rodzinnej wyprawy (pamiętacie moją listę postanowień noworocznych i punkt 9?? ;))
Do samego Linlithgow nie mamy daleko bo niecałe 10mil. W zeszły czwartek - 2go stycznia, korzystając z pierwszego od tygodni dnia bez sztormowej pogody, postanowiliśmy wybrać się na (po)noworoczny spacer. Po około 20min jeździe samochodem wysiedliśmy w centrum tego uroczego, starego miasteczka. Najpierw swoje kroki skierowaliśmy na główną ulicę Linlithow, gdzie z Amelką podziwialiśmy urocze - świąteczne wystawy i dekoracje.
Amelka zachwyciła się drewnianym Rudolfem strzegącym wejścia do małej kawiarenki. Bardzo spodobała jej się również zabytkowa fontanna (której replikę można znaleźć też na dziedzińcu zamku królewskiego w Edynburgu), ale nie mogła zrozumieć dlaczego nie było w niej wody ;)
Marek z kolei zwrócił uwagę na oryginalną nazwę lokalnegu pub'u "Auld hole in the wall" czyli po szkocku "Stara dziura w ścianie" :) Mnie osobiście urzekła świąteczna witryna zakładu fryzjerskiego
Jednak najpiękniejsza była wystawa sklepu z akcesoriami i ubraniami dla tancerzy. Okruszyńską od najmłodszych lat zafascynowaną baletem, ciężko było stamtąd oderwać. No ale powiedzcie sami - czy taka choinka ubrana w maleńkie pointy (potocznie zwane baletkami) nie jest urocza?? A co dopiero ta sukienka!!!!!!
Po zwiedzeniu centrum miasteczka, skierowaliśmy się w strone wzgórza na którym stoi pałac. Prowadzi do niego trakt, wzdłuż którego rozwieszone są tablice upamiętniające wszystkich władców Szkocji począwszy od królowej Marii do obecnie panującej królowej Elżbiety II
Jeszcze tylko przejście przez wielką bramę i już jesteśmy na pałacowym dziedzińcu....
Widok samego pałacu robi nieco przygnębiające wrażenie ze swymi pozbawionymi szyb oknami. Amelka zawiedziona była, że nie czekała na nią w pałacu księżniczka (którą była pewna, że tam spotka - no bo jak to tak - pałac bez księżniczki?? ;)) No ale stwierdziła, że gdyby sama tak nie miała szyb w domu i przy takiej pogodzie też by się przeniosła do innego zamku :P
Zdjęcia z prawej strony pokazują widok z pałacu na jezioro u jego stóp oraz widok pałacu z brzegu jeziora
Jezioro zwane Linlithgow Loch jest znane jako miejsce zamieszkania wielu łabędzi. Lokalne dzieci (i dorośli) często dokarmiają ptactwo przez co łabędzie są bardzo oswojone i nie boją się wychodzić na brzeg a nawet pogonić spacerowiczów w poszukiwaniu jedzenia :)
Spacerując dalej brzegiem jeziora doszliśmy do małego placu zabaw. Zgadnijcie kto najbardziej się ucieszył?? ;)
Prawda, że to urocze miejsce na świąteczno-noworoczny spacer?? Ja osobiście już nie mogę się doczekać kiedy wrócimy tam wiosną i korzystając z pięknej pogody urządzimy sobie piknik u stóp starej twierdzy!









Też chcę! Zabierzcie i mnie! ;) Aaaach, pamiętam Linlithgow w maju... Ten lekki, urywający głowę, wiaterek. Grupka Polaków lejąca piwo łabędziom... I sklep w ozdobami bożonarodzeniowymi. W maju. Cudo!! :)
ReplyDeleteCieszę się, że tak mocno bierzecie się za realizację tego postanowienia! Czekam na jeszcze więcej zdjęć i opisów. I oby zapał nie słabł!
Ściskam :*
/pyz
Pyzu zabieraj Tuśkę w plecak i przylatujcie to i Was tam zabierzemy. Co do sklepu bożonarodzeniowego to był (nadal jest) w Callander a nie w Linlithgow ;)
DeleteA pamiętasz nasz wyjazd do Oban?? to był jedne z piękniejszych dni!
Faktycznie urocze miejsca :))
ReplyDeletecała Szkocja jest piękna - w tym roku za cel postawiliśmy sobie bliższe jej poznanie. Po co komu wakacje w drogich i egzotycznych krajach, jak za progiem ma takie cuda?? :)
Delete