Grypa ver. Family W. : 2-1
Amelia już prawie zdrowa, pozostał jej jedynie lejący katar i kaszel od czasu do czasu. Osłuchowo jest czysta i jedyne zalecenie od lekarza to paracetamol na ew. gorączkę.
My z M. ledwo żyjemy. Oboje na antybiotyku, M. dodatkowo na sterydach na płuca coby się nie udusił.
Ostatnie kilka dni było naprawdę ciężkie - zwłaszcza chwila paniki kiedy gorączka M. sięgnęła 40C i za nic nie chciała zejść niżej :(
No ale dzięki antybiotykom jakoś się trzymamy. Tylko jacyś tacy mega słabi oboje jesteśmy. Dzięki Bogu za grzeczne dziecko, które w razie potrzeby umie się dłuższą chwilę zając zabawą i nie specjalnie potrzebuje naszej obecności w każdej minucie oraz za zaukpy on-line! Przynajmniej nie musimy się martwić, ze w lodówce pustka bo miły pan dostarczył wszystko do smiuśkich drzwi!
A za oknem taka cudowna wiosna! Aż człowiekowi żal, że taki uziemiony w tych czterech ścianach! No ale mam nadzieję, że jutro będzie nowy - lepszy dzień i że się oboje jakoś podniesiemy z łóżek bo ileż można tak chorować??
About Me
- KiniaMamaAmelki
- Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,
Saturday, 16 February 2013
Monday, 11 February 2013
jak to zrobic??
Jak przetrwać dwie kolejne nocki w pracy mając grypę stulecia?? Nad siły wydaje mi się w tej chwili wyjście z łóżka i zejście po herbatę do kuchni a ja mam być za godzinę w pracy. Zwarta i gotowa do 12godz zmiany! I jutrzejszego dnia w całości spędzonego z zasmarkaną Amelką! (Do przedszkola nie idzie bo ma mini-ferie do środy, a poza tym ten kaszel i katar..)
A po jutrzejszym cudownym dniu z dziecięciem mym kolejna noc w pracy!
Niech ktoś przyspieszy czas i zrobi środę!!!! pleaseeeeeeeee
A swoją drogą jak to się stało, że wczoraj kładąc się do łóżek wszyscy byliśmy w świetnej formie a dziś po obudzeniu cała nasza trójka zagrypiona???
A po jutrzejszym cudownym dniu z dziecięciem mym kolejna noc w pracy!
Niech ktoś przyspieszy czas i zrobi środę!!!! pleaseeeeeeeee
A swoją drogą jak to się stało, że wczoraj kładąc się do łóżek wszyscy byliśmy w świetnej formie a dziś po obudzeniu cała nasza trójka zagrypiona???
Sunday, 10 February 2013
deszczowy niedzielny poranek...
Dawno nie było mi tak dobrze o poranku :)
Zwykle jest to pora, kiedy zmęczona całonocną bezsennością padam na przysłowiową twarz i śpię jak zabita. Dziś rano, pomimo pracowitej nocy i faktu, że w ostatnich19 godzinach spałam niecałe 30minut (w pracy, w czasie przerwy, na mega niewygodnym fotelu), to jestem jakoś dziwnie rześka i całkiem fajnie sie czuję.
Lubię takie poranki jak dziś. Wróciłam do domu, gdzie moje Miśki zakopane w pościeli po uszy śpią jeszcze smacznie. Amela co prawda zanotowała moją obecność, dała buziaka na dzień dobry ale zaraz potem wypięła kuperek w drugą stronę zasypiając spowrotem jeszsze zanim zdążyłam wyjść z pokoju ;)
Ja po szybkim prysznicu, popijam ulubioną kawę, zajadam muesli i słuchając radiowej "Trójki" przeglądam blogi. I planuję co by tu dziś robić z rodzinką, aby dzień i te nieliczne wspólne chwile wykorzystać jak najpełniej???
Napewno upieczemy jakieś dobre ciacho (albo ciasteczka - zależy co rodzinka wybierze ;)), ugotujemy wspólny obiad.
Może wybierzemy się na spacer w deszczu?? A może poprostu obejrzymy wspólnie jakieś dvd czy zagramy w "Monopol"??
Coś mi mówi, że to będzie fajny dzień :)
I takiego samego życzę moim ulubionym czytaczom i czytaczkom!
A ja wracam do swojej kawy :)
*zdjęcie: Internet
Friday, 8 February 2013
slow down time...
Dziś jak to w każdy piątek (albo prawie każdy) jestem po pierwszej nocce w pracy. A przede mną kolejne dwie. Od rana przysypiałam po chwil kilka, bawiłam się z Amelką, zjadłyśmy pyszne śniadanko w łóżku (o 11.30!!!) a kiedy po 12 wrócił M. z pracy, oddałam mu kuchnię w posiadanie (w kilka minut dosłownie wyczarował pyszny obiad na dziś ;)) i Amelę pod opiekę a sama wróciłam do łóżka i leniuchuję! To coś poczytam, to posłucham muzyki, to przejrzę blogi i skrobnę jakiś komentarz oto tu to tam...
Dobrze jest mieć od czasu do czasu taki leniwy, piżamowy dzień! Szkoda tylko, że wieczorem trzeba będzie znów wskoczyć w roboczy mundurek i pojechać do pracy. Ale póki co to dzisiejszy dzień uznajemy oficjalnie za dzień na mega wolnych obrotach :)
Dobrze jest mieć od czasu do czasu taki leniwy, piżamowy dzień! Szkoda tylko, że wieczorem trzeba będzie znów wskoczyć w roboczy mundurek i pojechać do pracy. Ale póki co to dzisiejszy dzień uznajemy oficjalnie za dzień na mega wolnych obrotach :)
* Zdjęcie znalezione w necie
Thursday, 7 February 2013
taaa daammm :)
Długo się zbierałam w sobie i biłam z myślami czy w ogóle próbować ale w końcu się odważyłam i upiekłam domowe pączki na tłusty czwartek :)
W końcu czego się nie robi dla moich kochanych Pączkożerców??
Ale już dosyć pisania - się chwalę!
Szkoda tylko, że zdjecie nie oddaje smaku - ale to już musicie sobie wyobrazić sami :)
Przepis na pączki pochodzi z TEGO przepisu z bloga Moje Wypieki
Monday, 4 February 2013
niech ta zima się już skończy!!!
za mną kolejna bezsenna noc :(
co z tego, że w łóżku byłam przed 23 skoro po raz pierwszy przysnęłam na kilka minut po 5 rano???
Poźniej przebudziłam się w okolicach 6ej kiedy M. wstawał do pracy a po jego wyjściu spałam do 9tej z minutami (dzięki Bogu za dziecko, które nie zrywa się bladym świtem!!!)
Taka bezsenna noc we własnym łóżku męczy bardziej niż noc w pracy!
Jestem tak wykończona, że chce mi się płakać! I jeszcze do tego ta bura aura za oknem! Pierwsze kilka minut po przebudzeniu świeciło słońce a później zrobiło się szaro i sypnęło mega mokrym, oblepiającym wszystko śniegiem!
Może gdyby wiosna przyszła w tym roku wcześniej nie byłoby to wszystko aż tak bardzo dobijające????
Dzień ledwo się zaczął a ja chcę żeby już się kończył!!!
Może kolejna noc będzie lepsza???
I coby nie kończyć posta tak bardzo negatywnie - jedyny dziś pozytyw - Amela po blisko 2 tygodniach "chorobowego" wraca w końcu do przedszkola! Mam nadzieję, że jakoś przetrwa do czwartku nie łapiąc żadnego kolejnego paskudztwa??
A od czwartku do kolejnej środy ma mini-ferie! Ot tak coby nauczyciele mieli kilka dni wytchnienia (bo rodzice to nie bardzo)
Idę sobie, bo samej mi się już nie chce czytać tego mojego marudzenia....
Mam nadzieję, że wszyscy macie lepszy dzień ode mnie??
co z tego, że w łóżku byłam przed 23 skoro po raz pierwszy przysnęłam na kilka minut po 5 rano???
Poźniej przebudziłam się w okolicach 6ej kiedy M. wstawał do pracy a po jego wyjściu spałam do 9tej z minutami (dzięki Bogu za dziecko, które nie zrywa się bladym świtem!!!)
Taka bezsenna noc we własnym łóżku męczy bardziej niż noc w pracy!
Jestem tak wykończona, że chce mi się płakać! I jeszcze do tego ta bura aura za oknem! Pierwsze kilka minut po przebudzeniu świeciło słońce a później zrobiło się szaro i sypnęło mega mokrym, oblepiającym wszystko śniegiem!
Może gdyby wiosna przyszła w tym roku wcześniej nie byłoby to wszystko aż tak bardzo dobijające????
Dzień ledwo się zaczął a ja chcę żeby już się kończył!!!
Może kolejna noc będzie lepsza???
I coby nie kończyć posta tak bardzo negatywnie - jedyny dziś pozytyw - Amela po blisko 2 tygodniach "chorobowego" wraca w końcu do przedszkola! Mam nadzieję, że jakoś przetrwa do czwartku nie łapiąc żadnego kolejnego paskudztwa??
A od czwartku do kolejnej środy ma mini-ferie! Ot tak coby nauczyciele mieli kilka dni wytchnienia (bo rodzice to nie bardzo)
Idę sobie, bo samej mi się już nie chce czytać tego mojego marudzenia....
Mam nadzieję, że wszyscy macie lepszy dzień ode mnie??
Saturday, 2 February 2013
co jest w życiu najważniejsze??
Średnio się dzieje u mnie w pracy ostatnimi dniami. Ludzie odchodzą albo na dobre albo na długie chorobowe i generalnie atmosfera jest do d***
U tych co zostali (w tym i u mnie) wieczne zmęczenie przeplata sie z frustracją, że nic nie jest zrobione do końca tak jak powinno...
Wracając dziś rano do domu naprawdę miałam wszystkiego serdecznie dosyć! W głowie kłębiły się myśli o odejściu z pracy i generalnie nie było mi do śmiechu!
Aż do chwili kiedy kładąc się do łóżka obok wciąż spiącego M. zaczęłam się wyciszać i uspokajać. Nagle poczułam, że to co jest najważniejsze już mam. Cudownego, kochającego męża, w którego ramionach odzyskuję spokój, i zdrowe, rozbrykane dziecko przywołujące uśmiech na twarz ilekroć o niej pomyślę :)
Po naprawdę ciężkiej nocy, zasypiając w cieplutkiej pościeli pomiędzy spiącym wciąż M. i oglądającą "Kubusia Puchatka" Amelką poczułam, że dam radę :)
Bo po nawet najcięższej nocce w pracy wracam do domu i mam całą miłość świata w zasięgu ramion :D
U tych co zostali (w tym i u mnie) wieczne zmęczenie przeplata sie z frustracją, że nic nie jest zrobione do końca tak jak powinno...
Wracając dziś rano do domu naprawdę miałam wszystkiego serdecznie dosyć! W głowie kłębiły się myśli o odejściu z pracy i generalnie nie było mi do śmiechu!
Aż do chwili kiedy kładąc się do łóżka obok wciąż spiącego M. zaczęłam się wyciszać i uspokajać. Nagle poczułam, że to co jest najważniejsze już mam. Cudownego, kochającego męża, w którego ramionach odzyskuję spokój, i zdrowe, rozbrykane dziecko przywołujące uśmiech na twarz ilekroć o niej pomyślę :)
Po naprawdę ciężkiej nocy, zasypiając w cieplutkiej pościeli pomiędzy spiącym wciąż M. i oglądającą "Kubusia Puchatka" Amelką poczułam, że dam radę :)
Bo po nawet najcięższej nocce w pracy wracam do domu i mam całą miłość świata w zasięgu ramion :D
Subscribe to:
Posts (Atom)


