Średnio się dzieje u mnie w pracy ostatnimi dniami. Ludzie odchodzą albo na dobre albo na długie chorobowe i generalnie atmosfera jest do d***
U tych co zostali (w tym i u mnie) wieczne zmęczenie przeplata sie z frustracją, że nic nie jest zrobione do końca tak jak powinno...
Wracając dziś rano do domu naprawdę miałam wszystkiego serdecznie dosyć! W głowie kłębiły się myśli o odejściu z pracy i generalnie nie było mi do śmiechu!
Aż do chwili kiedy kładąc się do łóżka obok wciąż spiącego M. zaczęłam się wyciszać i uspokajać. Nagle poczułam, że to co jest najważniejsze już mam. Cudownego, kochającego męża, w którego ramionach odzyskuję spokój, i zdrowe, rozbrykane dziecko przywołujące uśmiech na twarz ilekroć o niej pomyślę :)
Po naprawdę ciężkiej nocy, zasypiając w cieplutkiej pościeli pomiędzy spiącym wciąż M. i oglądającą "Kubusia Puchatka" Amelką poczułam, że dam radę :)
Bo po nawet najcięższej nocce w pracy wracam do domu i mam całą miłość świata w zasięgu ramion :D
Dobrze, że przynajmniej masz świadomość, że masz już wszystko :)
ReplyDeleteKinia, dasz radę! :)
wiem o tym :) Tylko czasem muszę sobie o tym przypomnieć!
DeleteRodzina najważniejsza :) I najlepsze oparcie, wytchnienie :* Potrzebne ci te literki do wpisywania? :P
ReplyDeleteDobrze czasem sobie o tym przypomnieć. Bo zapomnina się zdecydowanie za często! Ja musze naprawdę o to walczyć, każdego dnia mówić sobie "stop, gdzie tak gonisz". Wiesz, jaki cytat podkreśliłam przed chwilą w książce w moim "czasie medytacji"? Oto moje dzisiejsze odkrycie:
ReplyDelete"Zbyt wiele tu hałasu i krzątaniny. Zbyt wiele okropnych rzeczy dzieje się na świecie. Życie toczy się z ogromną szybkością. Wciąż coś się zmienia: zmiany te jednak zachodzą o wiele szybciej, niż miało to miejsce w dawnych czasach. Zewnętrzny hałas wdziera się do naszego wnętrza i pozbawia nas spokoju". Una Kroll
Tak więc pora na spokój. Dobranoc. Idę się przytulić:-).