About Me

My photo
Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,

Monday, 10 June 2013

aktywna niedziela

Po leniwej sobocie przyszła pora na bardziej aktywny odpoczynek :)
Jako, że pogoda nadal nas rozpieszcza postanowiliśmy wczoraj po obiedzie (i przynajmniej częściowym odespaniu nocnej zmiany przeze mnie), skorzystać z faktu, że jesteśmy wszyscy razem (co ostatnio bardzo rzadko sie zdarza) i wybyć z domu na kilka godzin.

15 minut jazdy samochodem i znaleźliśmy się w zupełnie innym świecie,w którym udaliśmy się na blisko 2 godzinny spacer :)

Góry, las, jeziora a do tego piękne słońce i lekka bryza znad wody sprawiły, że było idealnie :)
Przepis na wymarzone rodzinne popołudnie gotowy :)



                               I pomyśleć tylko jak piękna jest Szkocja w promieniach słońca :)



Amelka dzielnie dawała radę i większość trasy pokonała samodzielnie na swoich małych nóżkach....

....tylko przez chwilkę, kiedy zrobiło się bardziej stromo skorzystała z ramion mamy :)


Saturday, 8 June 2013

bardzo leniwa sobota....

Nie ma to jak przyjść po pracy do domu, przespać kilka godzin i obudzić przy dźwiękach świergotu ptaków  za oknem i z promieniami słonecznymi przebijającymi zza zasłon :)

Jeśli dodać do tego perspektywę pysznego obiadu przygotowanego przez M. (pieczony słodki ziemniak z nadzieniem z twarożku, wędzonego łososia, ogórka i koperku - MNIAM!!!) i spędzenie kilku kolejnych godzin w ogródku na kocyku i z ciekawą książką w towarzystwie bawiącej się obok Amelki i męża, to aż chce się żyć!!!!!!!!!!!

Nawet perspektywa wyjścia do pracy za kilka godzin nie jest az tak bardzo przygnębiająca!
Bo jutro zapowiadany kolejny piękny dzień i na dodatek wolna nocka :D

Wszystkim spragnionym słońca przesyłam miliony ciepłych promyków :)

 temperatura w cieniu.........














 moje Słoneczko :)


 a jak jest za gorąco zawsze można się schować w namiociku :)

Wednesday, 5 June 2013

upalnie......

W końcu do Szkocji zawitało lato!
Zima ciągnęła się niemiłosiernie, wiosna nie mogła się długo zdecydować czy przyjść już czy poczekać jeszcze kilka dni.
Za to kilka dni temu lato eksplodowało całą swoją mocą! I tak trwa :)

Śpiew ptaków budzi już człowieka o 4 rano, intensywne zapachy drzew i krzewów z parku niemal oszałamiają.

Amela zaczyna dzień od zabawy w ogródku (często jeszcze w piżamie, kiedy ja w kuchni przy otwartych drzwiach i oknie robię śniadanie) i kończy go albo w parku albo w piaskownicy, skąd często na siłę i przy akopaniamencie krzyków ląduje prosto w wannie :)
Nawet w przedszkolu większość dnia spędza na świerzym powietrzu!

Wszyscy nabraliśmy lekkiej złotej opalenizny i tryskamy energią jak nigdy!
Nawet porządki w domu robi się jakby łatwiej i szybciej :)
Oby ta pogoda została z nami jak najdłużej!!!!!







Jak nie w parku przed domem to w ogródku na tyłach domu :)
Najlepiej wygrzewać się w słoneczku w piaskownicy albo na huśtawce :)



                                  Park dzisiaj i błękitne niebo.....




Przy drzwiach wejściowych -tulipany niezdecydowane  - przekwitnąć już? Czy może jeszcze nacieszyć się słońcem kilka dni?? :)

Tuesday, 4 June 2013

Gala Day 2013 i Dzień Dziecka

W tym roku 1 czerwca był nie tylko dniem dziecka :)
Z racji, iż data ta przypadła na pierwszą sobotę czerwca zrównał się on z obchodami tzw Gala Day.
Gala Day zwana też Family Fun Day albo Childrens Gala, jest to (obchodzony głównie w Szkocji) jeden z ważniejszych dni w życiu miasteczka. Głównym punktem obchodów jest parada, przechodząca ulicami miejscowości. Zazwyczaj biorą w niej udział miejscowe organizacje tj orkiestry, kluby sportowe, szkoły tańca czy w naszym przypadku przedszkole a nawet przedstawiciele miejscowego pubu :)

W dzień poprzedzający główne uroczystości wybierani są "król i królowa" gali, którzy później wraz z towarzyszącym im "dworem" przewożeni są na specjalnej platformie ulicami miasta :)

Sam zwyczaj obchodzenia tego dnia wywodzi się jeszcze z czasów pierwszej wojny światowej, kiedy to w wielu szkockich miasteczkach organizowano specjalne festiwale, których głównym celem była zbiórka funduszy na czerwony krzyż i inne organizacje charytatywne wspierające głównie osoby poszkodowane w czasie wielkiej wojny.

Gala Day w naszym miasteczku, w tym roku przebiegała pod hasłem "super heroes" stąd taka ilość maszerujących w paradzie spidermanów i innych batmanów :)
Ja ze względu na pracę w noc piątkową, sobotnią i niedzielną nie bardzo wiedziałam jak będę się czuła i czy w ogóle wybierzemy się na galę przezornie nie zapisałam Amelki do udziału w paradzie (choć jej przedszkole corocznie dzielnie maszeruje) i dziś trochę żałuję. 
Pogoda była piękna jak nigdy i chyba dodatkowo ze względu na dzien dziecka zdarłam się z łóżka po 3 godzinach snu i zabraliśmy Amelę by pomachać maszerującym kolegom i koleżankom :)
Mam nadzieję, że w przyszłym roku pogoda również dopisze bo już napewno będziemy dzielnie maszerować przebrani za cokolwiek to tam wymyślą ;) 
A ja upewnię się, że w pierwszy weekend czerwcowy będę miała wolne !

Poniżej filmik, który udało się nakręcić Markowi. Jakość obrazu raczej średnia ale tak to jest jak się zapomina aparatu i trzeba nagrywać telefonem ;)
Najważniejsze moim zdaniem jest to, iż dźwięk jest całkiem niezły i głośno i wyraźnie słychać nieodzowne w czasie każdego szkockiego święta kobzy :)
Enjoy!




Po obejrzeniu maszerujących znajomych był prezent dla naszego dziecka (w końcu to jej święto było) i lody (po czym padnięta matka wróciła do łóżka dospać kolejne 2 godziny przed wyjściem do pracy a amelkowy tata wraz z córką spędzili resztę dnia w ogródku podlewając nowo posadzone roślinki :) )


Amela dostała od nas dużą maskotkę z jedną z ulubionych kreskówkowych postaci tzw "Baba Pink" 
i od soboty się z nią nie rozstaje :)
Dobrze jest trafić w gust dziecka!

*zdjęcie ze strony www.toysrus.co.uk

Thursday, 30 May 2013

amelkowe rozmowy....

Mama woła na obiad córkę bawiącą się w piaskownicy za domem, na co mała odpowiada: Nie mam ciasiu mamo! Ja tutaj diguję! 

****

Amela przybiega do mamy z płaczem, skarżąc się na bolące kolano i na pytanie co się stało odpowiada:
Dżampnęłam na schodku!


****

Mama pyta Amelkę bawiąceą się w weterynarza, o to jakie zwierzątka ma w koszyku, na co mała odpowiada: Mummy, i have a cat, a dog and chomiczkas :)

****

Przed wyjściem do przedszkola Kinia pyta córkę, czy chce założyć sukienkę. Na to Amela wyjrzawszy przez okno odpowiada: Ale dziś nie ma słonećka mamo! Jest too frogi! (mając na myśli mgłę ang. fogg)
No i poszła w spodenkach :) 


Tuesday, 28 May 2013

jeszcze o Dniu Matki (czyli Kinia wraca do blogowania)....

Wróciłam, jestem i myślę, że znów chwilę tu pobędę...
Nie obiecuję, że kiedyś znów nie zniknę na chwil kilka bo każdemu od czasu do czasu przychodzi spadek formy/weny czy jak to tam nazwać.
Ja bardzo potrzebowałam tej przerwy ale już od kilku dni chodziła za mną przemożna potrzeba napisania choć kilku słów....

Będzie trochę o tym co było jak mnie nie było ale też i o sprawach teraźniejszych.
Dziś, patrząc na bukiet kwiatów, który dostałam w niedzielę od Amelki wracam jeszcze na chwilkę do Dnia Matki.

Dawno temu, kiedy jeszcze nie w głowie były mi plany posiadania dzieci było to świeto mojej Mamy.
Specjalnie piszę to przez duże eM bo Ona właśnie taka jest! Wielka (i nie mówię tu o rozmiarze ;)) Jest wielka sercem! Miłością, którą przez lata nas otaczała (i wciąż otacza), która potrafiła zawsze pocieszyć, poradzić, przytulić, a jak trzeba było to i solidnie opieprzyć i postawić do pionu :)
W pamięci mam Dzień Matki, kiedy wracając z siostrą ze szkoły zatrzymałyśmy się na miejskim ryneczku by kupić jej bukiet konwalii bo zrobione w szkole laurki wydawały nam się zbyt małe by okazać, że JĄ kochamy :) I mimo, że było to już ponad 20 lat temu ten dzień już zawsze będzie mi się kojarzył i pachniał z konwaliami (które nota bene właśnie w niedzielę po raz pierwszy tej wiosny zakwitły w moim ogródku :) )

Kiedyś, dawno dawno temu byłam przez chwilę wredną nastolatką i wiem, że nieraz sprawiłam jej swoim zachowaniem przykrość a Ona mimo to potrafiła mnie dalej kochać i zawsze we mnie wierzyć. A dziś mimo, że jesteśmy od siebie oddalone o ponad 2300km to mam wrażenie, że jesteśmy sobie bliskie jak nigdy wcześniej.
Mamo kocham Cię bardziej niż umiem to wyrazić i dziękuję, że jesteś!

Pamiętnym też był dla mnie ten dzień przed 5ciu laty. I niestety nie są to dobre wspomnienia :(
Byłam wtedy w ciąży ale ostatnie co przychodziło mi wówczas do głowy to świętowanie. Leżałam wówczas w domu silnie krwawiąc i czekając na poronienie (lekarze z tutejszego szpitala odesłali mnie do domu (nawet nie badając) ze stwierdzeniem, żebym "za tydzień powtórzyła sobie test i sprawdziła czy jestem jeszcze w ciąży") Zastanawiałam się wówczas jak ja dam radę przez to wszystko przejść?? Jak przeżyć kolejny dzień matki i nie uschnąć z tęsknoty??? 

Na szczęście rok po opisanych wyżej wydarzeniach nie miałam już czasu na rozpamiętywanie smutków bo miałam w domu 3 tygodniową Amelkę, była ze mną moja Mama i tylko ukłucie w sercu przypomniało mi mojego Aniołka, którego nigdy nie było nam dane poznać...

A od 2009 roku obchodzę Dzień Matki dwa razy w roku (niektórzy to mają szczęście - co nie?? ;))
Najpierw zawsze przed Wielkanocą jest szkockie celebrowanie, wizyta w przedszkolu, "tea party" dla mam i pierwsze laurki stworzone nieporadną jeszcze amelkową łapką (w Szkocji jest to święto ruchome i w każdym roku wypada w inny dzień)

Jest też to świeto majowe, które w niedzielę świętowaliśmy w towarzystwie znajomych i ich synka.
Był grill, dobre jedzonko, winko, likier orzechowy dla mam (się znaczy młaa i Pauliny) i czas na plotki (ja i Paulina) i obejrzenie meczu (to już Marek i Louis) :) Była też masa czasu dla Amelki i Łukasza (między którymi wiekowo jest dokładnie tydzień różnicy) na wyciągnięcie wszystkich możliwych zabawek, rozniesienie amelkowego pokoju niemal na strzępy i późniejsze przeniesienie się do ogródka i przegryzanie deseru czekoladowego kiełbaską z grilla :D

Było ciepło (choć nieco pochmurnie) ale właśnie takiego dnia potrzebowałam by odpocząć (mimo, że noc wcześniej byłam w pracy). Wtedy też, patrząc na brykające na huśtawce maluchy, poczułam ogromną potrzebę powrotu do blogowania i opisania tego wszystkiego (mam nadzieje, że nikogo nie zanudziłam ?? )

A na koniec jeszcze kilka zdjęciufffff 




Dwie kobiety, dzięki którym Dzień Matki jest taki wyjątkowy
















Niedzielny bukiet kwiatów i zdjęcie, które dostałam do Amelki w marcu
















Pierwsza laurka od córki (też z marca)













Mothers Day w przedszkolu














Amelia&Łukasz
26 maj 2013

(Amelia podobnie jak jej Tata kibicuje Celticowi, więc z okazji wygrania przez nich w niedzielę finału ligi szkockiej od samego rana paradowała w koszulce drużyny ;) )