About Me

My photo
Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,

Monday, 6 January 2014

hold your babies close - life is too precious....Meningitis awareness - czyli o zapaleniu opon mózgowych u dzieci i niemowląt

Dziś miał być post lekki, łatwy i przyjemny, nawiązujący do naszej niedawnej wizyty w pałacu Linlithgow,w którym urodziła się Maria zwana "Królową Szkotów". 

Miał być ale nie będzie - za to napiszę jak niesprawiedliwy i okrutny potrafi być los i jak bardzo podstępnie i gwałtownie przebiegać może zapalenie opon mózgowych! 

Od soboty chodzę z sercem i wszystkimi myślami skierowanymi ku parze młodych ludzi (mają oboje niewiele ponad dwadzieścia lat), mieszkających kilka kilometrów ode mnie, w maleńkiej szkockiej wiosce.

W sobotę Tanya i Robert właśnie z powodu zapalenia opon mózgowych stracili swoją maleńką, prawie sześcio miesięczną córeczkę :( Leah i jej historia dotarła do mnie przez facebooka i stronę koleżanki z pracy, a prywatnie cioci biednego maleństwa. 

Historia jest tak poruszająca, że nasza wioska (i kilka okolicznych miejscowości) aż huczy! Kto tylko może udostępnia wszelkie informacje o podstawowych objawach zapalenia opon mózgowych (ang. meningitis) i o tym jak w ciągu niecałej doby może nam zabrać to co mamy najcenniejszego. Dlatego postanowiłam napisać i ja - nie tylko na fb ale i na blogu, gdzie czytają mnie czasem młode mamy...

Mam wrażenie, że w Polsce (u mnie może trochę więcej - choć może się mylę bo moje doświadczenia macierzyńskie mogę właściwie odnieść tylko do Szkocji) mało się mówi o tej chorobie i zdecydowanie za mało uczula rodziców na konieczność szybkiego reagowania w sytuacji podejrzenia u naszego dziecka tej choroby. Wszyscy słyszeliśmy nieraz słowo "meningokoki" i wszyscy wiemy o szczepieniach ale czy tak naprawdę wiemy jakie są pierwsze obiawy zakażenia? I jak reagować? I dlaczego tak ważna jest każda minuta?? 

Teraz kiedy wspominam pierwsze dni i tygodnie po urodzeniu Amelki przypominam sobie, że przy wyjściu ze szpitala wraz z pakietem ulotek dotyczących noworodka i opieki nad nim dostałam również małą książeczkę opisującą wszystkie objawy zapalenia opon, również w czasie jednego ze spotkań z pielęgniarką środowiskową dowiedziałam się w jaki sposób sprawdzić czy wysypka na ciele dziecka (czy dorosłego) jest tą wskazującą na wspominaną chorobę (tzw. test ze szklanką). 

Do podstawowych objawów zapalenia opon mózgowych u noworodków i małych dzieci należą:
  • Wysoka gorączka dochodząca nawet do 40C a jednocześnie występujące zimne dłonie i stopy;
  • Odmawianie przyjmowania pokarmów, wymioty i nudności;
  • Drażliwość, płacz przy podnoszeniu, dotyku;
  • Senność, ospałość, zwiotczałość, spowolnienie czy brak reakcji;
  • Bardzo szybki oddech lub odchrząkiwanie;
  • Niecodzienny płacz czy zawodzenie;
  • Wrażliwe, nabrzmiałe ciemiączko;
  • Sztywność karku/szyji;
  • Światłowstręt;
  • Drgawki; 
  • Specyficzna wysypka, którą można ocenić przy pomocy tzw. testu ze szkłem - do skóry pokrytej krostkami lub wysypką, należy przyłożyć szklankę i przycisnąć. Jeśli pod wpływem nacisku wysypka nie blednie, nie znika czy nie zmienia się, z dużym prawdopodobieństwem możemy powiedzieć, że mamy do czynienia z zapaleniem opon mózgowych. Należy wtedy niezwłocznie skontaktować się z lekarzem (a ja osobiście wsiadłabym w samochód i zawiozła dziecko do najbliższego szpitala czy zadzwoniła po pogotowie).
  • Pamiętajmy, żeby też nie czekać aż pojawi się owa wysypka - czasem może jej nie być wcale!! A jeśli już się pojawi to może być za późno na jakąkolwiek pomoc!
  • Często meningokoki powodują nie tylko zapalenie opon mózgowych ale również sepsę. Czasem oba powyższe występują równocześnie.
To my jako rodzice najlepiej znamy swoje dzieci i jeśli tylko podejrzewamy, że coś złego może się dziać- reagujmy i nie bójmy się powiedzieć lekarzom o swoich podejrzeniach! Jeśli wydaje nam się, że lekarz czy szpital nie potraktowali nas wystarczająco poważnie i czujemy się "zbyci" domagajmy się konsultacji! 
Nie raz słyszy się historie o lekarzach, którzy mimo oczywistych objawów zbagatelizowali pacjenta i jak tragicznie się to później skonczyło! I nie mam tu tylko na myśli  polskiej służby zdrowia - obawiam się, że wszędzie na świecie (jak pokazuje historia Lei w Szkocji niestety też) - gdziekolwiek się znajdziemy mogą się trafić niekompetentne osoby - dlatego tak ważna jest nasza reakcja i wiara w swoją rodzicielską intuicję! 


Maleńka Leah nie miała szczęścia i była zbyt słaba i bezbronna by zwalczyć podstępną chorobę! Nie miała szczęścia trafić na kompetentnego lekarza, który mimo świadomości niemal wszystkich opisanych objawów, po podaniu paracetamolu i zbiciu gorączki z 40C do 38.8C (u pamiętajmy 5.5miesięcznego dziecka) odesłał ją i jej mamę do domu! Dziewczyny miały pecha, że nikogo na oddziale dziecięcym nie zaniepokoił fakt, że wysypka pod naciskiem szkła nie zmieniła wyglądu!!! Niestety po powrocie do domu - po czterech godzinach Leah zaczęła płakać przez sen i nie pozwalała się nawet dotknąć, odrzucała butelkę z mlekiem. Tanya zawiozła swoje maleństwo pierwszy raz do szpitala przed pierwszą w nocy, niestety o 8.30 rano były już tam spowrotem - gdzie tylko po spojrzeniu na dziecko od razu z pośpiechem zajęło się nią trzech lekarzy i trzy pielęgniarki. Przed 10 rano musiała już być wentylowana bo nie była w stanie samodzielnie oddychać a lekarze podali jej taką ilość leków by spała i nie czuła bólu. Do 11.30 zmieniła się nie do poznania - była cała opuchnięta i pokryta czarnymi kropkami. Przed 12 jej organy wewnętrzne zaczęły odmawiać współpracy i została przetransportowana do największego specjalistycznego oddziału dziecięcego w Edynburgu, gdzie przez ponad 40 min musiała być reanimowana. Niestety wówczas organy wewnętrzne już nie pracowały i o 15.05 lekarze podjęli decyzję o odłączeniu respiratora. Przez kolejne 20 minut odchodziła w ramionach mamy i taty :( 
Dziś - dwa dni od jej odejścia - jej mama Tanya, prosi wszystkich ludzi o szerzenie świadomości o tej okrutnej chorobie, zwłaszcza wśród młodych rodziców! Jak sama napisała dziś na swoim profilu - Leah urodziła się by uczynić swoich rodziców lepszymi ludźmi, a kiedy już tego dokonała - powiększyła grono aniołków - ale swoim odjeściem chciała spowodować zwiększenie świadomości i być może przyczynić sie do uratowania życia jakiegoś innego dziecka lub dzieci. 

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat: odsyłam do stron, z których ja sama korzystałam:




Poniżej wklejam plakat, który stworzył ktoś ze znajomych rodziców dziewczynki oraz opublikowany na fb przez Tanyę oryginalny zapis tych tragicznych sobotnich chwil:



Leahs story 

Friday 3rd . I rang nhs 24 and told them she had
- high temperature
- cold hands and feet
- tiered
- rash
- and didn't like being touched
They said i had a appointment at 12:50 over a hour to wait finally got her in and a doctor said she wanted a pee sample so we had to go to the childrens ward at ST JOHNS .. They took her temp it was up at 40. They pushed down on the rash that NEVER Disappeared they gave her calpol and left her for 40 mins came bk and because her temp dropped to 38.8 they told me to go home. I was home for 4 hours and she started to cry while sleeping and didn't want anyone to touch her wouldn't take her bottles. So took her back in at 8.30 where as soon as a doctor looked at her to took her and 3 doctors rushed into a room with her then followed by 3 nurses. By 10 she was getting help to breath and being given so much medication they put her too sleep her let her rest and be in no pain. By half 11 my princess didn't look like her. She was swollen and covered in black marks. By 12 her organs where failing we were rushed to SICK KIDS where they tried for 40 minutes to resussatait her. But by then my little girls organs had failed. At 3.05 they took the breathing tube out it took my princess 20 minutes to give up her fight . She passed away lying in my arms with daddy cuddling us 

I want everyone to know because its not a common thing and it just happens so fast. And thee is nothing u can do. So please please please keep passing the link about it and keep passing on leahs story i don't ever want to forget my little give and the impact she has had.

Love u Leah mae 


Edit 07.01.14
Dziś historia Leah i jej rodziców gościła na łamach wielu lokalnych gazet oraz w głównym wydaniu szkockich wiadomości - co obejrzeć można TU

Friday, 3 January 2014

o postanowieniach....

Moim postanowieniem w tym roku było nie mieć postanowień ;)
Może poza jednym - bywaniem częściej na blogu. No ale pod wpływem wpisu Oli z bloga UstaUsta i TEGO POSTA siadłam w nocy (w pracy) i korzystając z kilku godzin spokoju przemyślałam temat i zdałam sobie sprawę, że nie mogę tak bez planów i celów wchodzić w ten nowy rok.

Korzystając ze wskazówek Oli spisałam listę tego co chciałabym osiągnąć i jak mi się wydaje skupiłam się na tych celach realistycznych. Mam nadzieję, że zapisanie ich i na dodatek opublikowanie na blogu zmotywuje mnie do systematyczności i za rok będę mogła się z nich rozliczyć z uśmiechem :)


  1. Odkurzyć rowerek do ćwiczeń i jeździć na nim przynajmniej 15-20 km 4-5 dni w tygodniu. Myślę, że najlepszy będzie do tego czas kiedy Amela jest w przedszkolu a ja przy okazji będę mogła ponadrabiać zaległości serialowe
  2. Zaplanować zdrowsze i bardziej urozmaicone posiłki - przekonać M. do jedzenia większej ilości warzyw a Amelę do jedzenia owoców innych niż jabłka, banany i winogrona ;)
  3. Zapanować nad naszymi wydatkami - chodzić na zakupy tylko z wcześniej przygotowaną listą potrzebnych produktów i z przeznaczoną na nie gotówką w portfelu. Trzymać się budżetu przeznaczonego na dane cele i regularnie z niego rozliczać!
  4. Zapisać się do agencji pracy prowadzonej przez znajomą i starać wygospodarować choć kilka godzin tygodniowo na ekstra pracę a zarobione w ten sposób pieniądze przeznaczyć na szybsze spłacanie rat, debetów i kredytów itp
  5. Wrócić do moich haftów krzyżykowych i starać się stworzyć choć dwie kartki miesięcznie
  6. Nauczyć się w końcu podstaw szydełkowania i w tym celu znaleźć cierpliwość do przebrnięcia przez jakiś kurs internetowy/you tube
  7. Czytać książkę tygodniowo i pisać o ciekawszych odkryciach książkowych na blogu - odkiedy dostałam od M. kindelka na Boże Narodzenie idę jak burza i po 10 dniach czytam 5tą książkę - oby tak dalej ;)
  8. Przeznaczyć na książki ok 20f miesięcznie i może raz na trzy miesiące zamówić po 2-3 książki dla każdego z naszej trójki z polskiej księgarni
  9. Przynajmniej raz w miesiącu pojechać gdzieś wspólnie z M. i A. choćby na jeden dzień. W planach mamy lepsze poznanie Szkocji i odwiedzenie Walii i wiele innych wypadów w okolicy :) 
  10. Pisać przynajmniej 2-3 notki tygodniowo na bloga i częściej komentować posty na zaprzyjaźnionych blogach - już uskuteczniam ;)
  11. Odświeżyć salon i sypialnię - odmalować ściany i może zmienić trochę wystrój - w okolicach lata
  12. Robić więcej zdjęć Amelce ale i wspólnych rodzinnych i na koniec miesiąca wywoływać wybrane tworząc pamiątkowe albumy - dosyć już mam trochę tych wirtualnych folderów, w których mieszczą się tysiące zdjęć a człowiek tak naprawdę sam nie pamięta co w nich ma. 
  13. Marzy mi się sesja zdjęciowa w stylu pin up girl - te fryzury i makijaż - trzeba w końcu zrobić użytek z zainteresowań fotograficznych męża i namówić go do zorganizowania mi takiej małej prywatnej sesji (kto mnie zna ten wie jak bardzo nie lubię być fotografowana ale może to właśnie jest sposób na przełamianie tej niechęci?? )
  14. Wspólnie z M. obejrzeć choć jeden film tygodniowo - brakuje mi takich zwykłych leniwych chwil tylko na sofie przed tv i tylko we dwoje - kiedy leci coś innego niż disney channel 
  15. Wyjść gdzieś na randkę choć raz w miesiacu - a jak będa probelmy z opieką do Amelki to choć zorganizować jakiś romantyczny wieczór we dwoję w domowym zaciszu - dobrze się jest od czasu do czasu zrobić na bóstwo i zobaczyć TĄ iskrę w JEGO oku ;) 
  16. Poza znalezieniem czasu dla męża i córki chciałabym też więcej czasu spędzać z koleżankami i choć raz w miesiącu wyjść gdzieś na kawę, lunch czy do kina tylko w babskim gronie
  17. Zapisać Amelę na wymarzone tańce po wakacjach - muszę się spiąć i znaleźć jej w końcu jakąś dobrą szkołę tańca i wpisać już teraz bo z tego co się orientuję są długie listy oczekujących
  18. Zorganizować Małej wymarzoną imprezę urodzinową dla przyjaciół z przedszkola i nie tylko - w końcu raz w życiu kończy się 5 lat :D 
  19. Przeorganizować bloga i poznać lepiej jakiś program graficzny i do obróbki zdjęć i korzystać na blogu ile się da :)
  20. Odwiedzić w końcu agencję nieruchomości i dowiedzieć się jak stoimi ze zdolnośćią kredytową i jakie mamy szanse na kupno jakiegoś własnego m. Raczej nie widzę nas kupujących dom w tym roku ale dobrze choć wiedzieć na czym stoimy. O ile kocham nasz obecny domek to jednak wynajmowany to co innego niż własne ściany.

No i jak miało nie być postanowień to po przemyśleniu tematu zebrało się ich aż dwadzieścia. Niektóre sa malutkie i pewno proste w realizacji ale zawsze brakowało mi na nie czasu. A zapisanie ich chyba pokazało mi jak niewiele w sumie potrzeba by plany wcielić w życie. Teraz tylko trzeba mi trochę więcej dyscypliny, organizacji i skupienia i ani się obejrzę a plany będą same się realizować ;)
Dzięki OLA za wirtualnego kopa w tyłek i zmotywowanie do działania :)



Tuesday, 31 December 2013

co to był za rok???

Cieszę się, że ten rok się już kończy.
Miało być zdjęciowo i podsumowująco. Ale nie będzie.
Niech się zacznie nowy rok i ja zacznę się pojawiać na nowo i bardziej regularnie (moje jedyne postanowienie noworoczne tym razem ;) )

Napiszę tylko, że grudzień to chyba najlepszy ze wszystkich mijających miesięcy był.
Było spokojnie, rodzinnie i tak jakoś swojsko tak jak marzyłam, żeby było przez większość mijającego roku.
W końcu uspokoiło się nam życie na froncie zdrowotnym i pracowym i udało się nam złapać trochę oddechu i wejść w ten nowy rok z uśmiechem :)

Nie ukrywam, że mam jakieś takie głębokie przekonanie wewnętrzne, że ten 2014 rok przyniesie jeszcze więcej zmian i to tylko tych na lepsze. Nie mogę się ich doczekać :)

Wszystkim moim blogowym czytaczom i czytaczkom życzę by nadchodzący Nowy Rok przyniósł spełnienie pokładanych w nim marzeń, planów i oczekiwań. Niech będzie zdrowy, spokojny, rodzinny, przyjacielski, niech przyniesie wyzwania i siły do mierzenia się z nimi :)

Bawcie się dobrze dzisiejszej nocy nie ważne czy to na domówkach, wielkich balach czy przyjęciu weselnym (jak większa część mojej rodzinki w Polsce ;) )

Ja dziś będę świętowała w pracy. Chyba po raz pierwszy od kiedy znamy się z M, nie spędzimy tej nocy razem ale On z Amelą mają w planach wystrojenie się w piżamy i spędzenie wieczoru przy pizzy i oglądaniu tv :)


zdj ze strony www.­newshoks.­com/­new-­year/­happy-­new-­year-­2014-­funny/­6638.­html

Friday, 20 December 2013

przedświątecznie.....

Do świąt już coraz bliżej, coraz większa gorączka nas ogarnia.
To jakieś ostatnie zakupy, sprzątanie, gotowanie i pakowanie prezentów.
Gdzieś ostatnio przeczytałam, że ludzie zwyke myślą, że ich najlepsze święta to te z czasu, kiedy było się dzieckiem ale później okazuje się, że mając swoje dzieci najlepsze święta to właśnie te spędzone z nimi i przygotowywane specjalnie z myślą o nich.
 W tym roku jakoś wyjątkowo mocno czuję, że te święta będą bardzo skierowane na Amelę, wszystko co robię - robię z myślą o niej i jestem mega podekscytowana wizją świątecznego poranka i odpakowywania prezentów, śpiewania świątecznych piosenek i kolęd, opowiadania jej historii wigilijnej, czytania świątecznych opowiadań :)

A dziś już, żeby wprowadzić się w świąteczny nastrój byłam z Małą w przedszkolu na jej "Christmas Party". O mało planów nie pokrzyżowała nam co prawda wstrętna choroba i mega duszący kaszel u Amelki, ale wczorajsze zostanie w domu i intensywna kuracja syropkami przyniosła efekt i bardziej się dziś nie pochorowała i była w stanie iść na te 2 godziny. Fajnie było tak popatrzyć na te blisko 50 trzy i czterolatków i ich reakcje w zetknięciu z Mikołajem :)


 Amelia z najlepszą przyjaciółką Nicolą - cieszą się z prezentów od Mikołaja :)
Mała przerwa na coś słodkiego 

 W towarzystwie koleżanek i kolegów :)

Tuesday, 20 August 2013

She is back home!

Amela po 7 tygodniowych wakacjach u babci w Polsce w końcu wróciła do domu :)
Dziś ostatni dzień wakacji a od jutra powrót do przedszkola i codziennej rutyny.
W związku z tym wracamy i my do blogowania!

Napiszemy trochę o tym co się działo i gdzie byliśmy jak nas nie było a później miejmy nadziejebędzie już powrót do regularnych postów o emigracyjnej codzienności pewnej 4 latki i jej rodziców :)

A na zachętę zdjęcie mojej małej -wielkiej dziewczynki :)


Nie mogę się napatrzeć na nią i nadziwić jak bardzo zmieniła się w ciągu tych kilku tygodni spędzonych poza domem

Thursday, 20 June 2013

dwa tygodnie...

Dwa tygodnie (a nawet niecałe) zostało do naszych wakacji :D
Ciężko trochę uwierzyć, że tak szybko minął czas od naszej kwietniowej wizyty w Polsce i że to już pora na kolejną :)

Tym razem ciężko mi się ze wszystkim zorganizować i jeszcze nie czuję tego napięcia przed podróżą.
Pewno wszystko zmieni się w ostatniej chwili.

Poza tym dziwnie niespokojne dni w pracy, ciągłe kontrole, jakieś problemy, wizytacje regionalnych dyrektorów o 5.30 nad ranem.
Dobrze będzie znów uciec od tego wszystkiego na te kilkanaście dni!

Tuesday, 11 June 2013

Amelkowe rozmowy...

dziś krótko ale jeśli tego nie zapiszę to zapomnę
a jak zapomnę to będzie mi szkoda :)

Tata rano budzi Amelkę "pora wstawać"
Amela: "nie tato! Jak skońciem spać!"
:)

No i niestety musiała skończyć wcześniej niż planowała



ps. zagadka - Co przedstawia zdjęcie??