About Me

My photo
Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,

Tuesday, 21 August 2012

o pracy słów kilka...


Zapomniałam wspomnieć, w poprzednim wpisie, że wszystko wskazuje na to, iż moje niewyspanie będzie bardziej permanentne niż początkowo zakładałam. Po rozmowie z moją przełożoną w pracy, zaproponowano mi przejście na nocną zmianę już na stałe. Skuszona możliwością decydowania o nocach, w które będę chciała pracować (z praktycznie nieograniczoną możliwością pracowania nadgodzin a co za tym idzie większymi pieniędzmi), po całodziennym  przemyśleniu tematu (i przegadaniu go z Markiem z milion razy), po podjęciu „ostatecznej” decyzji 2000000000000000 razy i zmianie jej po kilku minutach (cała JA ;)) – w końcu powiedziałam im TAK!

I z ulgą muszę przyznać, że cieszę się z takiego obrotu sprawy. Będę więcej w domu w weekendy. Więcej czasu wolnego będę miała do dyspozycji z M. i jeszcze ekstra kasa za nadgodziny będzie mi wpadać! Co prawda, wszystko to okupione będzie moją nieprzytomnością i wiecznym niewyspaniem ale jak to mówią „wyśpię się na emeryturze” – choć moja przewrotna natura chce mi od razu podpowiedzieć „jak dożyję i się nie przekręcę z tego niedosypiania ciągłego” ;)

7 comments:

  1. Człowiek do wszystkiego się przyzwyczaja :) Najtrudniejsze jest pierwsze 30 lat, potem to już z górki :)

    Powodzenia!

    ReplyDelete
  2. No to mam nadzieję, ze będzie dobrze !!! Trzymam kciuki :)

    ReplyDelete
  3. nie mogę znaleźć twojego maila więc napiszę tu.
    większość z blogerek wie do jakiego posta się odniosłam pisząc o strzelaniu sobie w głowę czy byciu an prochach.
    po porodzie również nie przyszła od razu miłość.
    pobyt w szpitalu bardzo mnie sfrustrował, opiekowałam się córką, bo tak trzeba, darzyłam ją troską, jednak to nie była miłość.
    wtedy an wysokości zadania stanął mąż.
    miał 2 tygodnie urlopu, przez które płakałam każdego dnia, a wraz ze mną moje dziecko, które uspokajało się u każdego innego.
    nie potrafiłam i bałam się ją wykąpać przez pierwszy miesiąc, nie wyciągałam glutów z noska, bo się bałam.
    miałam wyrzuty, że jestem zła matką że moje dziecko mnie nie kocha itd.
    pierwszy spacer to koszmar. nie chciałam pchać wózka.
    określenie na moim blogu IDEALNA MATKA nie wyszło ode mnie. po prostu miałam dość pewnego zaszufladkowania i skoro miano osoby która z opisu jestem nazwano IDEALNĄ MATKA, to tak się nazwalam. i w tym wszystkim nie chodzi o bycie ideałem w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale o sposób prowadzenia bloga, nie przyznawanie się do swoich słabostek, zorganizowanie życia, tak aby wszystko było zrobione, o mówienie o samych dobrych rzeczach o swoim dziecku itd.
    nie chciałam zostać odebrana jako narcystyczna kobieta.
    wiesz mi daleka jestem od tego i jestem świadoma swoich wad.
    tak, to prawda, życie to nie tylko nasze wybory, ale szereg innych zdarzeń ma na nie wpływ, tzw. efekt motyla.
    ale to na co mam wpływ lubię kontrolować.
    to, ze w domu mam porządek to mój wybór, ze nie spędzam dziecka drzemki na także an spaniu itp.
    mam nadziej, ze przedstawiłam jasno o co mi chodzi.
    a tak w ogole milo Cie poznać :)

    ReplyDelete
  4. powodzenia z tymi nockami :) ja też kiedyś pracowałam na nocne zmiany, studiowałam i pracowałam w drugiej firmie (wtedy jeszcze byłam bezdzietna). Do tej pory zastanawiam się, jak to było możliwe :) ale człowiek do wszystkiego jest w stanie się przyzwyczaić :) Jednak chroniczne niewyspanie może być groźne dla zdrowia...uważaj na siebie :)

    ReplyDelete
  5. Będzie dobrze:) Jak to mówią sen to rzecz wtórna;) Choć ja osobiście do mega śpiochów należę mimo, że me dziecię uparło się mnie od snu skutecznie odzwyczaić;p Pozdrawiam cieplutko.

    ReplyDelete
  6. no to trzymam kciuki i zyczę dużo energii :)))

    ReplyDelete