About Me

My photo
Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,

Monday, 20 August 2012

o sobocie...


Co to była za sobota! 
Jak już wspominałam wcześniej, korzystamy (albo chociaż się staramy korzystać) jak najpełniej z każdej wolnej chwili, którą mamy wspólnie z M. w czasie weekendów. Wczoraj było podobnie! Po powrocie z pracy wczorajszego ranka, było mi dane przespać się do godziny 12 w południe (całe trzy godziny snu ;P), po czym obudzona (na własne życzenie zresztą) zostałam przez rodzinkę i w ramach wspólnego spędzania czasu i wykorzystania pięknej letniej pogody (19 C i słoneczny dzień, jak na Szkocję to już naprawdę sporo) postanowiliśmy pojechać na plażę.


Do North Berwick (nad morzem Północnym) mamy około godzinę jazdy samochodem.  Po drodze wstąpiliśmy jeszcze do miejscowego tesco po małe co nieco na lunch a potem to już prosto na plażę (no może nie do końca takie prosto – bo kosztowało nas kilka kółek po miasteczku zanim znaleźliśmy miejsce na zaparkowanie). No ale grunt, że się udało. Amelka z piskiem wskoczyła w piasek i z radością zerwała z siebie sukienkę (pod spodem miała już założony strój kąpielowy), wyciągneła zabawki i zaczęła z zapamiętaniem budować zamki z piasku :) Początkowo nawet nie specjalnie zwracała uwagę na wodę, co bardzo nas zdziwiło, bo kiedy ostatnio byliśmy na plaży (w lutym!!) to ledwo dało się ją utrzymać, tak bardzo chciała wskoczyć do wody. Po małym pikniku i przekąszeniu naszych zapasów, dała się jednak namówić i poszła ze mną zamoczyć stopy! Woda w pierwszej chwili wydawała się całkiem zimna, ale po jakimś czasie organizm się przyzwyczaił i było naprawdę przyjemnie. Po kilku minutach skakania przez fale, Amela wróciła do swoich zabawek i piasku i zabawy z tatą, a ja wyciągnięta na kocu mogłam spokojnie poczytać książkę!



Takiego dnia potrzebowłam już chyba od dłuższego czasu! Mimo, że teoretycznie powinnam być nieprzytomna ze zmęczenia po dwóch kolejno przepracowanych i średnio odespanych nocach ( i trzeciej w perspektywie), to jakoś dzięki temu że towarzystwo miałam najlepsze z możliwych i że pogoda dopisywała jak mało kiedy, udało mi się naprawdę porządnie odpocząć i zrelaksować!  


Po kilku godzinach na plaży, z doładowanymi bateryjkami, wróciliśmy do domu, gdzie tak naprawdę mieliśmy chwilę na szybki prysznic, przygotowanie obiado-kolacji, zjedzenie, i już okazało się, że muszę wychodzić do pracy! 

8 comments:

  1. oby więcej taki udanych wypadów :)

    ReplyDelete
  2. Czasami taki odpoczynek jest lepszy niż wiele godzin snu. Oby więcej takich wspólnych chwil.

    ReplyDelete
  3. az zazdraszczam ;) i zycze jeszcze wiecej takich sobót ;)

    ReplyDelete
  4. Nic nie daje tyle radości, co dzień spędzony poza domem w gronie rodzinki i przyjaciół! Było cudownie i już w myślach planuję nam kolejny sobotni lub niedzielny wypad :)

    ReplyDelete
  5. Witaj Amelkowa Mamo:)Też kiedyś dane mi było mieszkać w Szkocji ( 6 miesięcy), ale na wypad w stroju kąpielowym nad morze się nie odważyłam:)W każdym razie na załączonych fotkach widać, że było ciepło:)Podziwiam Cię, że dajesz radę pracować na nocki,a potem normalnie funkcjonować. I to jeszcze 12 godzin... Mogę zapytać w jakim zawodzie? (Ja sama miałam okazję spróbować pracy na nocki w Anglii w zawodzie care assistant i z tymi przegrzewającymi się kaloryferami non stop miałam ochotę odpłynąć w krainę Morfeusza:)- a była to zaledwie jedna nocka w moim zyciu!

    ReplyDelete
    Replies
    1. No ja obecnie też pracuję jako care assistant, choć z zawodu jestem hotelarzem, specjalistą informacji naukowej i bibliotekarzem (długo się nie mogłam zdecydować co chcę w życiu robić - a jak widać i tak nie pracuję w żadnym z wyuczonych zawodów). Miejsce w którym jestem obecnie jest idealne dla nas w chwili obecnej bo praktycznie od chwili kiedy powiedziałam szefowej, że jestem w ciąży mogłam sobie wybierać dni i godziny w które chciałam (i mogłam) pracować. 3 razy musiałam wprowadzić zmiany w moim kontrakcie i nigdy nie miałam najmniejszych problemów. Planuję tak jeszcze pociągnąć góra 2 lata (do czasu aż Amela zacznie szkołę) i wtedy planuję wrócić na uniwerek. Może do tego czasu będę miała jeszcze inny plan na życie ;) W tej chwili umówiliśmy się z Amelkowym Tatą , że to jest jego czas na szkoły i rozwój kariery (w naszym wypadku studia ukończone w Polsce, niewiele się tutaj nam przydały), ja zajmuję się domem i Amelią (no i moją mało rozwojową pracą), do czasu aż Mała pójdzie do szkoły! Wtedy będzie mój czas! :)

      Delete
    2. Ja tez pracuje w zawodzie care assistant, tyle, że w Szwajcarii. I wcale nie uważam, żeby był mało rozwijający:) Słyszałam, że w Anglii nie bardzo chcą uznawać polskie dyplomy, co zresztą bardzo mnie dziwi ( w końcu jesteśmy w Unii Europejskiej). Po prostu bardzo Cie podziwiam za pracę w nocy, a potem zajmowanie się dzieckiem(!). U nas raz miała miejsce sytuacja odwrotna, tzn mój mąż pracował na nocki i zajmował się małym ( wówczas małym, bo teraz już prawie pięcioletnim) szkrabem. Pociągnęliśmy tak miesiąc i musieliśmy zrezygnować. Ale najważniejsze to się nie poddawać i powoli sunąć do przodu..Z wychowaniem dziecka, szkołami i karierą:) pozdrawiam!

      Delete
    3. Pisząc o mało rozwojowej pracy miałam na myśli, że zdobyłam już tutaj wszystkie możliwe dla mnie kwalifikacje (NVQ). Gdybym chciała iść wyżej musiałabym zacząć studia pielęgniarskie, ale to akurat nigdy mnie nie interesowało. Więc jak dla mnie osiągnęłam już szczyt moich możliwości w rozwoju kariery w tym zawodzie.
      Sama praca na noce nie jest dla mnie aż tak wielkim obicążeniem, bo moja przełożona układajac mi grafik bierze pod uwagę dni pracy mojego męża i stara mi się tak iść na rękę, żebym 90% moich godzin przepracowała,w czasie kiedy on ma wolne i jest w domu, tak że ja po powrocie z pracy mogę isć prosto do łóżka. Przeważnie jest w tygodniu tylko jeden taki dzień (jak dziś), że muszę wytrzymać bez spania do późnego popołudnia. Na szczęście za tydzień Amela zaczyna przedszkole i nie będzie jej w domu od 12-15 i wtedy ja będę mogła się w tym czasie zawsze przespać.

      Delete