Wracając dziś z przedszkola rozmawiamy sobie z Amelką o tym jak jej minał dzień.
Przechodząc obok jednego z sąsiednich domów, Mała nagle zatrzymuje się i jak urzeczona wpatruje w małego pieska siedzącego w oknie i obserwującego wracające do domu dzieciaki.
Amela do mnie: "Look Mamuś! Piękny piesek! I like dogs!"
I zaraz potem pytanie, którego się co prawda spodziewałam ale tak za rok albo dwa!
-"Can I have a pet Mummy??? Can I! Can! CAN I!"
I co tu odpowiedzieć Małej, która chce zwierzątko wiedząc, że w tej chwili nie specjalnie są na to szanse??
Powiedziałam jej tylko, że musi zapytać taty bo to on tu jest szefem!
Niech ma i kombinuje jak by to córce wytłumaczyć ;)
About Me
- KiniaMamaAmelki
- Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,
Wednesday, 23 January 2013
Tuesday, 15 January 2013
Amelia&koraliki
Dziś coś specjalnego :)
Bardzo rzadko wrzucam na bloga filmiki (jeśli już to najczęściej jakąś muzykę) ale dziś postanowiłam się podzielić z Wami nagraniem, które popełniliśmy z Amelkowym Tatą w ostatnią niedzielę (13.01.13).
Amelka już po kąpieli ale jeszcze kilkanaście minut przed zaśnięciem.
Moje Malutkie Słoneczko zajęte nawlekaniem koralików (tak naprawdę to pociętych na kawałeczki słomek do napojów) na włóczkę :)
Ja sama dużą część niedzielnego popołudnia zajęta byłam moimi haftami a że dziecko chciało się przyłączyć wymyśliłam jej zabawę, która nie obejmowała udziału igieł :)
Amela ze szczęścia aż zaczęła podskakiwać a jak juz w koncu usiadła i zajęła się pracą tak miała zajęcie na blisko 3 godziny!!!!
Nawet do kąpieli chciała ze sobą zabrać wszystkie sprzęty - ostatecznie zgodziła się je odłożyć na kilka minut pod warunkiem, że jej pozwolimy dokończyć zabawę kiedy będzie już w łóżku!
I oto efekty!
A przy okazji próbka konwersacji z Amelką - przyda sie znajomość angielskiego ;)
Miłego oglądania :)
Bardzo rzadko wrzucam na bloga filmiki (jeśli już to najczęściej jakąś muzykę) ale dziś postanowiłam się podzielić z Wami nagraniem, które popełniliśmy z Amelkowym Tatą w ostatnią niedzielę (13.01.13).
Amelka już po kąpieli ale jeszcze kilkanaście minut przed zaśnięciem.
Moje Malutkie Słoneczko zajęte nawlekaniem koralików (tak naprawdę to pociętych na kawałeczki słomek do napojów) na włóczkę :)
Ja sama dużą część niedzielnego popołudnia zajęta byłam moimi haftami a że dziecko chciało się przyłączyć wymyśliłam jej zabawę, która nie obejmowała udziału igieł :)
Amela ze szczęścia aż zaczęła podskakiwać a jak juz w koncu usiadła i zajęła się pracą tak miała zajęcie na blisko 3 godziny!!!!
Nawet do kąpieli chciała ze sobą zabrać wszystkie sprzęty - ostatecznie zgodziła się je odłożyć na kilka minut pod warunkiem, że jej pozwolimy dokończyć zabawę kiedy będzie już w łóżku!
I oto efekty!
A przy okazji próbka konwersacji z Amelką - przyda sie znajomość angielskiego ;)
Miłego oglądania :)
Monday, 14 January 2013
Pani Zima...
....przyszła do nas wczoraj rano a po południu już nie było po niej śladu ;)
Ale cóż - takie są szkockie zimy (no może poza zimą "stulecia" sprzed 3 lat, kiedy to zasypało nas prawie na miesiąc ale to już stare dzieje ;))
Zaraz po śniadaniu, Amela, która z podekscytowania ledwo mogła usiedzieć na pupie zarządała ubrania w kombinezon i wypuszczenia jej do ogródka :)
Śniegu było nie za wiele, ale dla 3 latki nawet ten centymetr pokrywający trawę i wielkie płatki spadające z nieba to już było wielkie COŚ!
Nawet tata zwabiony zaraźliwym śmiechem Małej dał się przekonać do wyjścia z ciepłego domku i wziąć udział w bitwie na śnieżki (a nawet podjęli pierwszą próbę zrobienia bałwana ale okazało się, że śniegu jest zbyt mało i jest zbyt mokry).
Ale cóż - takie są szkockie zimy (no może poza zimą "stulecia" sprzed 3 lat, kiedy to zasypało nas prawie na miesiąc ale to już stare dzieje ;))
Zaraz po śniadaniu, Amela, która z podekscytowania ledwo mogła usiedzieć na pupie zarządała ubrania w kombinezon i wypuszczenia jej do ogródka :)
Śniegu było nie za wiele, ale dla 3 latki nawet ten centymetr pokrywający trawę i wielkie płatki spadające z nieba to już było wielkie COŚ!
Nawet tata zwabiony zaraźliwym śmiechem Małej dał się przekonać do wyjścia z ciepłego domku i wziąć udział w bitwie na śnieżki (a nawet podjęli pierwszą próbę zrobienia bałwana ale okazało się, że śniegu jest zbyt mało i jest zbyt mokry).
Resztę tradycyjnie niech dopowiedzą zdjęcia :)
Saturday, 12 January 2013
rodzinna sobota
Co można robić z rodzicami w sobotni dzień? Kiedy świeci słońce i za oknem styczeń bardziej przypomina późny marzec?? ;)
Najlepiej zacząć od tego by dać się rodzicom wyspać. Do 9.45! Tak! Tak! Właśnie taką godzinę zobaczyłam dziś na zegarku kiedy zaspana otwarłam oko (drugie tradycyjnie jeszcze spało ;)) W tym samym czasie obudził się też M. i oboje poszliśmy do pokoju Amelki, gdzie znaleźliśmy ją przeciągającą się rozkosznie i zakopaną w kołderce i poduchach po same uszy :)
Po tradycyjnej porannej dawce przytulania, buziaków i wyznawania sobie jak się wszyscy bardzo kochamy Tata i Amela zeszli na dół do kuchni, gdzie zabrali się za przygotowywanie pysznego twarożku ze szczypiorkiem na śniadanie (już wczoraj wieczorem zaplanowali co będą robić i Amela obiecała swoją pomoc). Ja wróciłam jeszcze na 15 min do łóżka by szybko przejrzęć zaprzyjaźnione blogi i sprawdzić pocztę. Kocham takie poranki! A fakt, że zdarzają się nam dosłownie kilka razy w roku sprawia, że wszyscy cenimy je nad wyraz mocno!
Po śniadaniu tata z Amelką wybrali się do ogródka posadzić naszą choinkę (została zakopana w pojemniku, żeby łatwiej można ją było wykopać w przyszłym roku ;)) i poprzycinać deseczki, z których w przyszły weekend planują zbudować karmnik dla ptaków :) Mama mogła w tym czasie spokojnie posprzątać dom nie martwiąc się, że małe stópki zadepczą mi świeżo wymyte podłogi ;)
Amelka nadzorująca tatę kopiącego dół na choinkę i posadzone już drzewko:
I deseczki też jakoś się szybko pocięły z TAKĄ pomocnicą ;)
A kiedy jeszcze do pomocy dołączył Misiek to już w ogóle poszło jak burza :D
Friday, 11 January 2013
leniwy dzień....
Nie ma to jak spać do 9.30, zjeść śniadanie w łóżku, zostając w nim niemal do 11.30 oglądając z dzieckiem "Małą Syrenkę" (jednym okiem oglądając, drugim dosypiając jeszcze kilka min ;)). A potem wstać i stwierdzić, że umycie, ubranie siebie i Małej i pościelenie łóżek to wykonanie 150% planu na dzisiejszy poranek ;)
Poza tym nie chce mi się dziś robić absolutnie NIC!
Pewno coś sobie dziś jeszcze poczytam, popiszę, pohaftuję, pomalujemy z Amelą paznokcie (nie ma szans, żeby się nie przyłączyła kiedy zobaczy, że wyciągam wszystkie "sprzęty" ;)) i obejrzę jakiś dobry film czy serial albo namówię M. na grę w Monopol! W każdym razie cokolwiek bym nie wybrała z powyższej listy będzie to coś przyjemnego! Ha!
Jeszcze żeby mieć taką altankę, z TAKIM łóżkiem i w taką pogodę jak na zdjęciu to już w ogóle bym nic do szczęścia nie potrzebowała :)
Zdjęcie z Internetu
Oh happy lazy day!
Thursday, 10 January 2013
nudno??
Ponoć kiedy pada deszcz i za oknem szaro i buro dzieci się nudzą.
Ale nie u nas :)
Co prawda moża by włączyć tv ale co dobrego wyjdzie z tego, że mała przesiedzi kilka godzin przed bajkami, które notabene pewno widziała już z milion razy?
Jednym z noworocznych postanowień jakie poczyniłam w tym roku (tak tak - i mnie też nie ominęło ;)) było ograniczenie Amelce czasu spędzanego przed tv. Zamiast tego zdecydowaliśmy z Markiem bardziej rozważnie dobierać jej zabawy i gry i starać się spędzać z nią jak najwięcej czasu tzw. "one to one" :)
Dziś już od powrotu z przedszkola Mała domagała się włączenia jej bajek, na co oczywiście stanowczo się nie zgodziłam. I choć początkowo bardzo się jej to nie spodobało i głośno protestowała a nawet próbowała wymusić na mnie zmianę decyzji wielkimi jak grochy łzami (w tym jest najlepsza - wielki lament i płacz ma na zawołanie - nawet panie w przedszkolu stwierdziły, że kiedy coś jej się nie podoba to oczy zamieniają się w sekundę w dwa wodospady ;)) to szybko odwróciłam jej uwagę angażując w pomoc w przygotowaniu obiadu. A co jak co ale gotować i generalnie pomagać w kuchni Amela uwielbia!
Po obiedzie znów próbowała wspominać o tv ale sprytna mama znów szybko odwróciła uwagę i zagadując zabrała na górę do amelkowego pokoiku :) A kto widział pokój małej ten wie jak doskonale nadaje się on do zaszycia się w nim z zabawkami na całe godziny! (zdjęcie dla zobrazowania o czym mówię ;))
Podobnie było i dziś! Małej wystarczył rzut oka na pokój, ogarnięcie wzrokiem wszystkich zabawek i podjęcie błyskawicznej decyzji - dziś robimy piknik wszystkim lalom, misiom i innym Swinkom Peppom ;)
A jak się zabawa rozkręciła to i mama przestała być potrzebna i wyproszona z pokoju a drzwi zatrzasnęły się z hukiem :P
Kolejne zdjęcie przedstawia Krasnalińską w otoczeniu wszystkich zabawek zaproszonych dziś do zabawy (aż się boję pomyśleć ile będzie złości i protestów kiedy będzie to wszystko trzeba odłożyć na miejsca przed spaniem ;)) a jeszcze przed rozłożeniem wszystkich plastikowych talerzyków, kubeczków, jajek i innych piknikowych przekąsek ;) Wystarczy trochę wyobrazni i zabawa lepsza niż wszystkie kreskówki telewizyjne na świecie gotowa ;)
Wednesday, 9 January 2013
spóźniony Mikołaj :)
Jak już wspominałam we wcześniejszych postach, ze względu na ospę i uziemienie w domu Amelkę ominęło tegoroczne przyjęcie świąteczne w przedszkolu, podczas którego dzieci odwiedził Mikołaj.
Jak się wczoraj okazało nie zapomniał on o Amelce i zostawił opiekunkom prezent dla niej :)
Tuż po wejściu na salę, Małej został wręczony pakunek i pozdrowienia od Świętego. Co prawda sprawiło to chwilowych kłopotów bo Amelka zakochana w samej idei dostawania prezentów, za nic nie pozwoliła mi go zabrać do domu. Nie zechciała go też od razu otworzyć, za to na każdą moją i pań opiekunek sugestię, żeby go odłożyć na bok na czas zabawy reagowała histerycznym krzykiem! Najważniejsze, że prezent ładnie zapakowany był i to już był powód do szczęścia :) Najchętniej Krasnalińska by się do niego przytuliła i spędziła całe popołudnie taszcząc wszędzie ze sobą!
Widocznie jednej z pań udało się Amelę przekonać do schowania pakunku do czasu wyjścia do domu, bo kiedy po nią wczoraj przyszłam to Mała ładnie bawiła się z innymi dziećmi a prezencik leżał na szafie :)
Jeszcze nigdy droga powrotna z przedszkola do domu nie minęła nam tak szybko! Amelę tak napędzała chęć zdarcia papieru i dostania się do prezentu, że nawet nie spojrzała na mijane po drodze 2 place zabaw (normalnie to ucieka mi za każdym razem i ciężko ją namówić na powrót do domu ;)).
A w domu okazało się, że aby otworzyć prezent trzeba było najpierw posprzątać w amelkowym pokoju wszystkie zabawki (miejsce wyglądało jak po przejściu małej trąby powietrznej). Tu również czekało mnie zaskoczenie bo jeszcze nie widziałam Małej aby tak szybko i bez marudzenia pozbierała wszystkie swoje sprzęty.
A kiedy w końcu można już było dostać się do prezentu, Amela wyglądała tak:
Jedynie małe zdziwienie wzbudził u niej fakt, że na pudełku zauważyła logo znanej sieci supermarketów i przez chwilę zastanawiała się czemu Mikołaj robił tam zakupy skoro od prezentów ma elfy??
Ja sama do domu też nie wróciłam z pustymi rękami (oczywiście poza dźwiganiem amelowego plecaczka i prezentu), okazało się bowiem iż wygraliśmy z Markiem upominek w loterii fantowej (losowanie miało miejsce w czasie wspomnianego już przyjęcia świątecznego).
A oto co dostałam:
Zestaw do relaksującej kąpieli zawierający: różany żel do kąpieli, gąbkę, świeczkę, rękawiczki kąpielowe i obłędnie pachnący krem do rąk :)
Zgadnijcie co będę robiła dziś wieczorem????
Subscribe to:
Posts (Atom)








