Ale cóż - takie są szkockie zimy (no może poza zimą "stulecia" sprzed 3 lat, kiedy to zasypało nas prawie na miesiąc ale to już stare dzieje ;))
Zaraz po śniadaniu, Amela, która z podekscytowania ledwo mogła usiedzieć na pupie zarządała ubrania w kombinezon i wypuszczenia jej do ogródka :)
Śniegu było nie za wiele, ale dla 3 latki nawet ten centymetr pokrywający trawę i wielkie płatki spadające z nieba to już było wielkie COŚ!
Nawet tata zwabiony zaraźliwym śmiechem Małej dał się przekonać do wyjścia z ciepłego domku i wziąć udział w bitwie na śnieżki (a nawet podjęli pierwszą próbę zrobienia bałwana ale okazało się, że śniegu jest zbyt mało i jest zbyt mokry).
Resztę tradycyjnie niech dopowiedzą zdjęcia :)

Hm. Może uda się zrobić bałwana po obiedzie wielkanocnym? :) oby nie... ale kto wie?!
ReplyDelete