About Me

My photo
Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,

Friday, 8 February 2013

slow down time...

Dziś jak to w każdy piątek (albo prawie każdy) jestem po pierwszej nocce w pracy. A przede mną kolejne dwie. Od rana przysypiałam po chwil kilka, bawiłam się z Amelką, zjadłyśmy pyszne śniadanko w łóżku (o 11.30!!!) a kiedy po 12 wrócił M. z pracy, oddałam mu kuchnię w posiadanie (w kilka minut dosłownie wyczarował pyszny obiad na dziś ;)) i Amelę pod opiekę a sama wróciłam do łóżka i leniuchuję! To coś poczytam, to posłucham muzyki, to przejrzę blogi i skrobnę jakiś komentarz oto tu to tam...

Dobrze jest mieć od czasu do czasu taki leniwy, piżamowy dzień! Szkoda tylko, że wieczorem trzeba będzie znów wskoczyć w roboczy mundurek i pojechać do pracy. Ale póki co to dzisiejszy dzień uznajemy oficjalnie za dzień na mega wolnych obrotach :)


* Zdjęcie znalezione w necie

Thursday, 7 February 2013

taaa daammm :)


Długo się zbierałam w sobie i biłam z myślami czy w ogóle próbować ale w końcu się odważyłam i upiekłam domowe pączki na tłusty czwartek :)


W końcu czego się nie robi dla moich kochanych Pączkożerców?? 
Ale już dosyć pisania - się chwalę!


Szkoda tylko, że zdjecie nie oddaje smaku - ale to już musicie sobie wyobrazić sami :)

Przepis na pączki pochodzi z TEGO przepisu z bloga Moje Wypieki 

Monday, 4 February 2013

niech ta zima się już skończy!!!

za mną kolejna bezsenna noc :(
co z tego, że w łóżku byłam przed 23 skoro po raz pierwszy przysnęłam na kilka minut po 5 rano???
Poźniej przebudziłam się w okolicach 6ej kiedy M. wstawał do pracy a po jego wyjściu spałam do 9tej z minutami (dzięki Bogu za dziecko, które nie zrywa się bladym świtem!!!)

Taka bezsenna noc we własnym łóżku męczy bardziej niż noc w pracy!
Jestem tak wykończona, że chce mi się płakać! I jeszcze do tego ta bura aura za oknem! Pierwsze kilka minut po przebudzeniu świeciło słońce a później zrobiło się szaro i sypnęło mega mokrym, oblepiającym wszystko śniegiem!
Może gdyby wiosna przyszła w tym roku wcześniej nie byłoby to wszystko aż tak bardzo dobijające????

Dzień ledwo się zaczął a ja chcę żeby już się kończył!!!
Może kolejna noc będzie lepsza???

I coby nie kończyć posta tak bardzo negatywnie - jedyny dziś pozytyw - Amela po blisko 2 tygodniach "chorobowego" wraca w końcu do przedszkola! Mam nadzieję, że jakoś przetrwa do czwartku nie łapiąc żadnego kolejnego paskudztwa??
A od czwartku do kolejnej środy ma mini-ferie! Ot tak coby nauczyciele mieli kilka dni wytchnienia (bo rodzice to nie bardzo)

Idę sobie, bo samej mi się już nie chce czytać tego mojego marudzenia....

Mam nadzieję, że wszyscy macie lepszy dzień ode mnie??

Saturday, 2 February 2013

co jest w życiu najważniejsze??

Średnio się dzieje u mnie w pracy ostatnimi dniami. Ludzie odchodzą albo na dobre albo na długie chorobowe i generalnie atmosfera jest do d***
U tych co zostali (w tym i u  mnie) wieczne zmęczenie przeplata sie z frustracją, że nic nie jest zrobione do końca tak jak powinno...
Wracając dziś rano do domu naprawdę miałam wszystkiego serdecznie dosyć! W głowie kłębiły się myśli o odejściu z pracy i generalnie nie było mi do śmiechu!
Aż do chwili kiedy kładąc się do łóżka obok wciąż spiącego M. zaczęłam się wyciszać i uspokajać. Nagle poczułam, że to co jest najważniejsze już mam. Cudownego, kochającego męża, w którego ramionach odzyskuję spokój,  i zdrowe, rozbrykane dziecko przywołujące uśmiech na twarz ilekroć o niej pomyślę :)
Po naprawdę ciężkiej nocy, zasypiając w cieplutkiej pościeli pomiędzy spiącym wciąż M. i oglądającą "Kubusia Puchatka" Amelką poczułam, że dam radę :)
Bo po nawet najcięższej nocce w pracy wracam do domu i mam całą miłość świata w zasięgu ramion :D

Tuesday, 29 January 2013

Czego jeszcze nie wiecie o Amelkowej Mamie?? ;)

Dziś za przykładem Joasi, Oli i Szminki i ja zabieram się za sporządzenie listy 100 faktów/myśli o Amelkowej Mamie, których o mnie jeszcze nie wiecie :)

Dziś pierwsza 50 (trzeba się jednak trochę nad sobą zastanowić biorąc za pisanie takiego posta)
  1. Pewno niewiele z Was wie, że poznaliśmy się z Markiem na internetowym czacie?? I pamiętać trzeba, że blisko 11 lat temu internetowe znajomości nie były tak popularne jak dziś. I nie był to żaden portal randkowy a zwykły czat na Onecie. To musiało być przeznaczenie :)
  2. Po trzech dniach "czatowania" wiedziałam już, że go kocham i pamiętam nawet, że powiedziałam wówczas do kuzynki, iż "znalazłam faceta, który w przyszłości będzie moim mężem" 
  3. Oczywiście jemu o tym nie powiedziałam bo chyba uciekłby ode mnie gdzie pieprz rośnie ;)
  4. Kiedy pierwszy raz spotkaliśmy się "w realu" byliśmy już na dobre zakochani i wiedzieliśmy, że chcemy być ze sobą choćby nie wiem co!
  5. Nasze pierwsze spotkanie trwało blisko 36 godzin (korzystając z okazji, że rodzice wyjechali na wesele do rodziny, zabrałam M. do domu gdzie spędziliśmy całe popołudnie i noc w towarzystwie moich dwóch sióstr i chłopaka (obecnie męża) jednej z nich. A rankiem kolejnego dnia pojechaliśmy wszyscy razem na całodniową wycieczkę w Pieniny
  6. Od tego czasu Krościenko i Szczawnica mają w naszych miejscach wyjątkowe miejsce i wielokrotnie tam wracaliśmy. Jadąc tam kolejny raz zabierzemy z sobą Amelkę - niech miłość do polskich gór ma zaszczepioną w sobie od małego!
  7. Z wykształcenia jestem technikiem hotelarstwa oraz specjalistą informacji naukowej  i bibliotekoznawstwa (Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej UJ) a pracuję jako opiekunka w szkockim domu starców (kwalifikacje potrzebne do pracy w tym zawodzie zdobyłam już będąc w Szkocji). 
  8. Za kilka lat nie widzę się w żadnym z tych zawodów ;) Nadal czekam aż "dorosnę" i wtedy zdecyduję co bym chciała w życiu robić ;) 
  9. Ucząc się w technikum hotelarskim, przez 5 lat mieszkałam w internacie. To była niezła szkoła życia i samodzielności. 
  10. Z tego czasu najlepiej pamiętam praktyki w hotelu Jan III Sobieski w Rzucewie k. Pucka. Jako, że byliśmy z drugiego końca kraju, przyszło nam mieszkać (razem z kolegą i 2 koleżankami z klasy) w samym hotelu. Do dyspozycji dostaliśmy 2 poziomowy apartament (kolega spał na dole, ja z dziewczynami na górze), wyżywienie w hotelowej restauracji, możliwość korzystania z wszystkich hotelowych atrakcji. W zamian pracowaliśmy 5 dni w tygodniu po 6-8 godzin dziennie (oczywiście praktyki były niepłatne) i tak przez 7 tygodni (lipiec i sierpień nad polskim morzem). To dopiero była przygoda dla 18 latki ;) Czasem wracam na stronę HOTELU, oglądam ich zdjęcia i wspominam te czasy
  11. W czasie studiów dla odmiany praktyki miałam w Miejskiej B-tece Publicznej w Bielsku-Białej, gdzie w owym czasie mieszkał mój młodszy brat (oczywiscie chodzi o miasto a nie samą b-tekę :) )
  12. Będąc w 3,4 i 5 klasie technikum współtworzyłam zarząd szkolnego oddziału PTTKu. Organizowaliśmy szkolne wycieczki, rajdy i inne różne imprezy. Poza tym z paczką przyjaciół przynajmniej 1-2 w miesiącu spędzaliśmy weekend w górach. Pieniny, Beskid Sądecki, Beskid Wysoki czy Tatry były nasze :D Z tego czasu pozostała mi wielka miłość do polskich gór, którą udało mi się zarazić Marka i którą będę próbowała zaszczepić w Amelce
  13. Jestem najstarszą z 4 rodzeństwa. Mam młodszego o rok brata - Bartka, młodszą o 3 lata siostrę Paulinę i młodszą o 7 lat siostrę Ewelinę znaną szerzej jako Pyza ;)
  14. Pseudonim ten nadałam 2 letniej siostrze będąc pod wpływem lektury Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz i przyjął się tak dobrze, że dziś po ponad 20 latach nadal jest w użyciu i to do tego stopnia, że Amelka nie ma pojęcia kto to jest ciocia Ewelina ale bardzo dobrze za to zna ciocię Pyzię ;)
  15. Do dziś jestem wierną fanką twórczości Musierowicz i z niecierpliwością czekam na każdą nową część Jeżycjady i kiedy już taka wpadnie w moje ręce cieszę się jak dziecko :D
  16. Mam dwie siostrzenice - 7 letnią Martę i 4 letnią Maję, znane niektórym czytelnikom BLOGA PYZI jako M&Msy ;)
  17. W maju ponownie zostanę ciotką kolejnej małej dziewczynki (tym razem u siostry Marka.) i już się nie możemy doczekać. 
  18. Poza tym, że jesteśmy rodzicami Amelki, jesteśmy też rodzicami Aniołka, który odszedł 1 czerwca 2008 roku. Od tej pory Dzień Dziecka ma dla nas słodko-gorzki smak.
  19. Po utracie pierwszej ciąży obiecałam Markowi, że kolejny Dzień Dziecka będziemy obchodzić we trójkę! I słowa udało się mi dotrzymać!1 czerwca 2009 roku Amelka ukończyła dokładnie pierwszy miesiąc swojego życia :) 
  20. A to zdjęcie dokładnie z tego dnia do- dziś pamiętam chwilę, w której je robiłam 
  21. Moją największą miłością (oczywiście poza rodzinką) są książki!
  22. Emigrując z kraju najbardziej żal mi było wszystkich tych książek, które musiałam pozostawić w Polsce. Do dziś u babci na strychu znajduje sie kilka kartonów naszych książek, które przekopuję za każdym razem kiedy tylko mam okazję i zawsze coś upycham w walizkach i przywoże po kilka egzemplarzy do Szkocji
  23. Zawsze przed wyjazdem do Polski przygotowywuję sobie listę nowości wydawniczych, które najbardziej mnie interesują i nie wracam z urlopu bez kilku nowych pozycji do swojej kolekcji
  24. Rodzina i przyjaciele chyba nie mają nigdy problemów wybierając dla mnie prezent bo książka to w moim przypadku zawsze jest prezent trafiony
  25. Najbardziej na świecie uwielbiam książki biograficzne czy historyczne (dobry romans historyczny to też jest to! )
  26. Filmy kostiumowe to również moja wielka miłość od czasu, kiedy jako 6 latka po raz pierwszy obejrzałam "Przeminęło z wiatrem" ;) 
  27. Bardzo interesują mnie czasy carskiej Rosji i hisotria rodu Romanowów oraz czasy elżbietańskiej Anglii i historia rodu Tudorów
  28. Od czasu wizyty na Wawelu i zauważeniu w jednej z krypt sarkofagu królowej Cecyli Renaty (kto z was wie o istnieniu takiej królowej w historii Polski?? ;)) bardziej od samych władców zaczęłam się  interesować ich żonami i kochankami 
  29. Pierwsze dwa lata naszego związku były  w większości "na odległość" gdyż Marek studiował w Warszawie a ja w Krakowie. Spędzaliśmy wówczas razem co 2-3 weekend. W życiu się tyle nie najeździłam pociągami co przez te 2 lata.
  30. Szkocja nie jest pierwszym krajem do którego wyemigrowałam. W wieku 20 lat mieszkałam i pracowałam przez jakiś czas we włoskim Salerno (nieopodal Neapolu). Od tego czasu do Włoch wróciłam tylko raz - na pogrzeb Jana Pawła II
  31. Marzę, że uda mi się kiedyś zabrać Marka i Amelkę i wrócić do słonecznej Kampanii i pokazać im cudowne wybrzeże Amalfi
  32. Po skończeniu studiów w W-wie M. przeprowadził się do mojego miasta i dostał pracę jako nauczyciel w moim byłym technikum (do którego w tym czasie chodziła jeszcze moja siostra). 
  33. Chyba niewiele osób wiedziało wówczas w szkole, że jesteśmy razem do czasu, aż w czasie matury siostry pojechałam z nią i kiedy staliśmy z M. przytuleni na korytarzu zauważył nas przechodzący mój były prof od informatyki. Nigdy nie zapomnę wyrazu zdziwienia na jego twarzy, a kiedy do nas podszedł zamiast się przywitać wykrztusił tylko " to Wy k**a razem?? :P) Dobrze, że była wtedy już byłą uczennicą bo dopiero by był skandal :D
  34. Moim największym marzeniem od kiedy skończyłam 14 lat było zamieszkanie w Norwegii (miałam i nadal mam bzika na punkcie Skandynawii i wszystkiego co z tym związane)
  35. Po skończeniu technikum planowałam zdawać na filologię norweską na Uniwerek w Poznaniu ale życie jest przewrotne i napisało własny scenariusz stawiając na mojej drodze Marka i wysyłając do Włoch ;)
  36. Zawsze chcieliśmy z M. mieć dużą rodzinę, Min 4-5 dzieci
  37. Realia życia sprawiły, że dziś myślimy o dwóch :D
  38. Po urodzeniu Amelki planowałam drugie dziecko po upływie około 2 lat
  39. W maju Amela skończy 4 latka a ja jakoś ciągle jestem na etapie planowania... ;)
  40. Jakoś ciągle mam w pamięci depresję poporodową i jak ciężko było wrócić ze wszystkim na właściwe tory. Chyba to jest główna przyczyna mojego ciągłego zwlekania
  41. Ciążowe mdłości trwające od 9 to 32 tygodnia (24/7 i kilkakrotne z tego powodu hospitalizowanie) ciągle tkwiące w mojej pamięci też nie pomagają w podjęciu decyzji o kolejnej ciąży
  42. Za to poród mimo, że trwający 40 godzin i zakończony kleszczami, wspominam dobrze dzięki cudownej angielskiej położnej, która się nami opiekowała w szpitalu
  43. W czasie porodu towarzyszył mi Marek (of course) i Mama (która akurat na ten dzień miała zaplanowany przylot do Szkocji -tak że wprost z lotniska moja znajoma przywiozła mi ją na porodówkę :))
  44. W czasie porodu skorzystałam z każdej możliwej formy znieczulenia (głównie po to bym wyczerpana jego długością mogła w tzw miedzyczasie przysnąć choć na chwilę i odpocząć). Dostałam więc po paracetamolu z kodeiną, morfinę. Gdy morifna przestała działać a ja czekałam na anestezjologa z epiduralem, przyssałam się do rurki z 'gas&air'. Z epiduralem było już cudownie ale gdy okazało się, że konieczne jest użycie kleszczy i przewiezienie mnie na salę operacyjną lekarze musieli mi podać ZZO
  45. Po porodzie od tych wszystkich znieczulaczy całe nogi spuchły mi jak balony (najbardziej łydki) do tego stopnia, ze ledwo zmieściłam się w ciążowe jeansy, które nosiłam dzień przed porodem. W pasie  zrobiły się cudownie luźne a w łydkach ledwo nie pękły. Zgodnie z przewidywaniami położnej wszystko ze mnie zeszło po upływie 2 tygodni
  46. Bardzo łatwo ufam ludziom (choć M. twierdzi, że to głupie i naiwne). Trzeba mi dopiero zaleźć za skórę, coś zrobić, żeby je stracić. U niego na odwrót, na zaufanie trzeba sobie zasłużyć.
  47. Boję się kotów choć od jakiegoś czasu po głowie chodzi mi taki futrzak (chyba to ta wizja Amelki z takim malutkim kociątkiem tak mi działa na wyobraźnię)
  48. Wizja pozostanie tylko w mojej głowie bo M. jest uczulony na sierść i musiałabym wybierać albo mąż albo kot ;) 
  49. Wierzę w przyjaźń między kobietami a mężczyznami. Już od czasów przedszkola, całą podstawówkę i technikum lepiej dogadywałam się z chłopakami. Dopiero na studiach poznałam dwie kobiety, które są mi bliskie jak siostry (Kasia&Kami uwielbiam Was - a za 9 tygodni się widzimy i idziemy na piwo)!!! 
  50. Nie mam prawa jazdy i szczerze mówiąc nie widzę siebie za kierownicą!
CDN....

Friday, 25 January 2013

paszportowo po raz ostatni

W końcu, po 21 tygodniach od rozpoczęcia całego procesu starania się o wyrobienie Małej paszportu mamy go w rękach! O całej drodze do jego zdobycia pisałam już wcześniej tutaj KLIK i tutaj KLIK więc nie będę do tego wracać! W każdym razie nadal uważam, że wszystko ciągnęło się skandalicznie długo!
No ale najważniejsze, że jest i że za 9 tygodni o tej porze będziemy siedzieć już na walizkach i odliczać godziny do odlotu do Polski!
YUPI!!!! :)

A na zakończenie wieczoru piosenka, którą śpiewałyśmy dziś z Amelką przed snem w ramach kołysanki ;)
Specjalnie wybrałam wersję z napisami, bo jednak jest to w tradycyjnym szkockim, który chwilami z angielskim niewiele ma wspólnego ;) (Kiedyś o szkockim języku, slangu rodem z Glasgow i mojej miłości do szkockiego akcentu powstanie osobny post ;))

Miłego słuchania i dobranoc

♫ Ally, bally, ally bally bee ♫

Thursday, 24 January 2013

nie ma to jak zacząć dzień od uśmiechu :)

Dziś rano, przeglądając fb natknęłam się na taki oto obrazek:


I to wystarczyło by przywołać uśmiech na twarz.
A kilka minut później przybiegła do mojej sypialni Amelka i z głośnym śmiechem wskoczyła mi do łóżka.
Na łaskotaniu i wygłupach upłynęła nam pierwsza godzina dnia. 
Poźniej było śniadanie w łóżku i picie kawy w towarzystwie siostry i siostrzenicy (wirtualne co prawda ale lepszy skype niż nic ;))
A teraz Amela demoluje swój pokój "musić bawić się Mamuś" a ja biorę się za mega porządki, które chodziły za mną już od dłuższego czasu (mycie okien, pranie firan i takie inne ;)) ale po tak miłym poranku nawet sprzątanie mi nie straszne ;)

Miłego dnia wszystkim życzymy z wagarowiczką Amelką ;)

*zdjęcie pochodzi z internetu