Dziś pierwsza 50 (trzeba się jednak trochę nad sobą zastanowić biorąc za pisanie takiego posta)
- Pewno niewiele z Was wie, że poznaliśmy się z Markiem na internetowym czacie?? I pamiętać trzeba, że blisko 11 lat temu internetowe znajomości nie były tak popularne jak dziś. I nie był to żaden portal randkowy a zwykły czat na Onecie. To musiało być przeznaczenie :)
- Po trzech dniach "czatowania" wiedziałam już, że go kocham i pamiętam nawet, że powiedziałam wówczas do kuzynki, iż "znalazłam faceta, który w przyszłości będzie moim mężem"
- Oczywiście jemu o tym nie powiedziałam bo chyba uciekłby ode mnie gdzie pieprz rośnie ;)
- Kiedy pierwszy raz spotkaliśmy się "w realu" byliśmy już na dobre zakochani i wiedzieliśmy, że chcemy być ze sobą choćby nie wiem co!
- Nasze pierwsze spotkanie trwało blisko 36 godzin (korzystając z okazji, że rodzice wyjechali na wesele do rodziny, zabrałam M. do domu gdzie spędziliśmy całe popołudnie i noc w towarzystwie moich dwóch sióstr i chłopaka (obecnie męża) jednej z nich. A rankiem kolejnego dnia pojechaliśmy wszyscy razem na całodniową wycieczkę w Pieniny
- Od tego czasu Krościenko i Szczawnica mają w naszych miejscach wyjątkowe miejsce i wielokrotnie tam wracaliśmy. Jadąc tam kolejny raz zabierzemy z sobą Amelkę - niech miłość do polskich gór ma zaszczepioną w sobie od małego!
- Z wykształcenia jestem technikiem hotelarstwa oraz specjalistą informacji naukowej i bibliotekoznawstwa (Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej UJ) a pracuję jako opiekunka w szkockim domu starców (kwalifikacje potrzebne do pracy w tym zawodzie zdobyłam już będąc w Szkocji).
- Za kilka lat nie widzę się w żadnym z tych zawodów ;) Nadal czekam aż "dorosnę" i wtedy zdecyduję co bym chciała w życiu robić ;)
- Ucząc się w technikum hotelarskim, przez 5 lat mieszkałam w internacie. To była niezła szkoła życia i samodzielności.
- Z tego czasu najlepiej pamiętam praktyki w hotelu Jan III Sobieski w Rzucewie k. Pucka. Jako, że byliśmy z drugiego końca kraju, przyszło nam mieszkać (razem z kolegą i 2 koleżankami z klasy) w samym hotelu. Do dyspozycji dostaliśmy 2 poziomowy apartament (kolega spał na dole, ja z dziewczynami na górze), wyżywienie w hotelowej restauracji, możliwość korzystania z wszystkich hotelowych atrakcji. W zamian pracowaliśmy 5 dni w tygodniu po 6-8 godzin dziennie (oczywiście praktyki były niepłatne) i tak przez 7 tygodni (lipiec i sierpień nad polskim morzem). To dopiero była przygoda dla 18 latki ;) Czasem wracam na stronę HOTELU, oglądam ich zdjęcia i wspominam te czasy
- W czasie studiów dla odmiany praktyki miałam w Miejskiej B-tece Publicznej w Bielsku-Białej, gdzie w owym czasie mieszkał mój młodszy brat (oczywiscie chodzi o miasto a nie samą b-tekę :) )
- Będąc w 3,4 i 5 klasie technikum współtworzyłam zarząd szkolnego oddziału PTTKu. Organizowaliśmy szkolne wycieczki, rajdy i inne różne imprezy. Poza tym z paczką przyjaciół przynajmniej 1-2 w miesiącu spędzaliśmy weekend w górach. Pieniny, Beskid Sądecki, Beskid Wysoki czy Tatry były nasze :D Z tego czasu pozostała mi wielka miłość do polskich gór, którą udało mi się zarazić Marka i którą będę próbowała zaszczepić w Amelce
- Jestem najstarszą z 4 rodzeństwa. Mam młodszego o rok brata - Bartka, młodszą o 3 lata siostrę Paulinę i młodszą o 7 lat siostrę Ewelinę znaną szerzej jako Pyza ;)
- Pseudonim ten nadałam 2 letniej siostrze będąc pod wpływem lektury Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz i przyjął się tak dobrze, że dziś po ponad 20 latach nadal jest w użyciu i to do tego stopnia, że Amelka nie ma pojęcia kto to jest ciocia Ewelina ale bardzo dobrze za to zna ciocię Pyzię ;)
- Do dziś jestem wierną fanką twórczości Musierowicz i z niecierpliwością czekam na każdą nową część Jeżycjady i kiedy już taka wpadnie w moje ręce cieszę się jak dziecko :D
- Mam dwie siostrzenice - 7 letnią Martę i 4 letnią Maję, znane niektórym czytelnikom BLOGA PYZI jako M&Msy ;)
- W maju ponownie zostanę ciotką kolejnej małej dziewczynki (tym razem u siostry Marka.) i już się nie możemy doczekać.
- Poza tym, że jesteśmy rodzicami Amelki, jesteśmy też rodzicami Aniołka, który odszedł 1 czerwca 2008 roku. Od tej pory Dzień Dziecka ma dla nas słodko-gorzki smak.
- Po utracie pierwszej ciąży obiecałam Markowi, że kolejny Dzień Dziecka będziemy obchodzić we trójkę! I słowa udało się mi dotrzymać!1 czerwca 2009 roku Amelka ukończyła dokładnie pierwszy miesiąc swojego życia :)
- A to zdjęcie dokładnie z tego dnia do- dziś pamiętam chwilę, w której je robiłam

- Moją największą miłością (oczywiście poza rodzinką) są książki!
- Emigrując z kraju najbardziej żal mi było wszystkich tych książek, które musiałam pozostawić w Polsce. Do dziś u babci na strychu znajduje sie kilka kartonów naszych książek, które przekopuję za każdym razem kiedy tylko mam okazję i zawsze coś upycham w walizkach i przywoże po kilka egzemplarzy do Szkocji
- Zawsze przed wyjazdem do Polski przygotowywuję sobie listę nowości wydawniczych, które najbardziej mnie interesują i nie wracam z urlopu bez kilku nowych pozycji do swojej kolekcji
- Rodzina i przyjaciele chyba nie mają nigdy problemów wybierając dla mnie prezent bo książka to w moim przypadku zawsze jest prezent trafiony
- Najbardziej na świecie uwielbiam książki biograficzne czy historyczne (dobry romans historyczny to też jest to! )
- Filmy kostiumowe to również moja wielka miłość od czasu, kiedy jako 6 latka po raz pierwszy obejrzałam "Przeminęło z wiatrem" ;)
- Bardzo interesują mnie czasy carskiej Rosji i hisotria rodu Romanowów oraz czasy elżbietańskiej Anglii i historia rodu Tudorów
- Od czasu wizyty na Wawelu i zauważeniu w jednej z krypt sarkofagu królowej Cecyli Renaty (kto z was wie o istnieniu takiej królowej w historii Polski?? ;)) bardziej od samych władców zaczęłam się interesować ich żonami i kochankami
- Pierwsze dwa lata naszego związku były w większości "na odległość" gdyż Marek studiował w Warszawie a ja w Krakowie. Spędzaliśmy wówczas razem co 2-3 weekend. W życiu się tyle nie najeździłam pociągami co przez te 2 lata.
- Szkocja nie jest pierwszym krajem do którego wyemigrowałam. W wieku 20 lat mieszkałam i pracowałam przez jakiś czas we włoskim Salerno (nieopodal Neapolu). Od tego czasu do Włoch wróciłam tylko raz - na pogrzeb Jana Pawła II
- Marzę, że uda mi się kiedyś zabrać Marka i Amelkę i wrócić do słonecznej Kampanii i pokazać im cudowne wybrzeże Amalfi
- Po skończeniu studiów w W-wie M. przeprowadził się do mojego miasta i dostał pracę jako nauczyciel w moim byłym technikum (do którego w tym czasie chodziła jeszcze moja siostra).
- Chyba niewiele osób wiedziało wówczas w szkole, że jesteśmy razem do czasu, aż w czasie matury siostry pojechałam z nią i kiedy staliśmy z M. przytuleni na korytarzu zauważył nas przechodzący mój były prof od informatyki. Nigdy nie zapomnę wyrazu zdziwienia na jego twarzy, a kiedy do nas podszedł zamiast się przywitać wykrztusił tylko " to Wy k**a razem?? :P) Dobrze, że była wtedy już byłą uczennicą bo dopiero by był skandal :D
- Moim największym marzeniem od kiedy skończyłam 14 lat było zamieszkanie w Norwegii (miałam i nadal mam bzika na punkcie Skandynawii i wszystkiego co z tym związane)
- Po skończeniu technikum planowałam zdawać na filologię norweską na Uniwerek w Poznaniu ale życie jest przewrotne i napisało własny scenariusz stawiając na mojej drodze Marka i wysyłając do Włoch ;)
- Zawsze chcieliśmy z M. mieć dużą rodzinę, Min 4-5 dzieci
- Realia życia sprawiły, że dziś myślimy o dwóch :D
- Po urodzeniu Amelki planowałam drugie dziecko po upływie około 2 lat
- W maju Amela skończy 4 latka a ja jakoś ciągle jestem na etapie planowania... ;)
- Jakoś ciągle mam w pamięci depresję poporodową i jak ciężko było wrócić ze wszystkim na właściwe tory. Chyba to jest główna przyczyna mojego ciągłego zwlekania
- Ciążowe mdłości trwające od 9 to 32 tygodnia (24/7 i kilkakrotne z tego powodu hospitalizowanie) ciągle tkwiące w mojej pamięci też nie pomagają w podjęciu decyzji o kolejnej ciąży
- Za to poród mimo, że trwający 40 godzin i zakończony kleszczami, wspominam dobrze dzięki cudownej angielskiej położnej, która się nami opiekowała w szpitalu
- W czasie porodu towarzyszył mi Marek (of course) i Mama (która akurat na ten dzień miała zaplanowany przylot do Szkocji -tak że wprost z lotniska moja znajoma przywiozła mi ją na porodówkę :))
- W czasie porodu skorzystałam z każdej możliwej formy znieczulenia (głównie po to bym wyczerpana jego długością mogła w tzw miedzyczasie przysnąć choć na chwilę i odpocząć). Dostałam więc po paracetamolu z kodeiną, morfinę. Gdy morifna przestała działać a ja czekałam na anestezjologa z epiduralem, przyssałam się do rurki z 'gas&air'. Z epiduralem było już cudownie ale gdy okazało się, że konieczne jest użycie kleszczy i przewiezienie mnie na salę operacyjną lekarze musieli mi podać ZZO
- Po porodzie od tych wszystkich znieczulaczy całe nogi spuchły mi jak balony (najbardziej łydki) do tego stopnia, ze ledwo zmieściłam się w ciążowe jeansy, które nosiłam dzień przed porodem. W pasie zrobiły się cudownie luźne a w łydkach ledwo nie pękły. Zgodnie z przewidywaniami położnej wszystko ze mnie zeszło po upływie 2 tygodni
- Bardzo łatwo ufam ludziom (choć M. twierdzi, że to głupie i naiwne). Trzeba mi dopiero zaleźć za skórę, coś zrobić, żeby je stracić. U niego na odwrót, na zaufanie trzeba sobie zasłużyć.
- Boję się kotów choć od jakiegoś czasu po głowie chodzi mi taki futrzak (chyba to ta wizja Amelki z takim malutkim kociątkiem tak mi działa na wyobraźnię)
- Wizja pozostanie tylko w mojej głowie bo M. jest uczulony na sierść i musiałabym wybierać albo mąż albo kot ;)
- Wierzę w przyjaźń między kobietami a mężczyznami. Już od czasów przedszkola, całą podstawówkę i technikum lepiej dogadywałam się z chłopakami. Dopiero na studiach poznałam dwie kobiety, które są mi bliskie jak siostry (Kasia&Kami uwielbiam Was - a za 9 tygodni się widzimy i idziemy na piwo)!!!
- Nie mam prawa jazdy i szczerze mówiąc nie widzę siebie za kierownicą!
CDN....
Co dziwne, wszystko wiedziałam :P Czekam na kolejne 50 !
ReplyDeleteCo Cię tak dziwi? No to ja się pytam, kto ma mnie znać jak nie własna siostra??? ;)
DeleteKinia, nawet nie wiesz, z jaką ciekawością zabierałam się za tego posta! No i chciałam sprawdzić, ile o Tobie wiem :-)))...
ReplyDeleteKasiu Ty wiesz, ze zaliczasz sie do niewielkiej grupy osob, ktore wiedza o mnie wiecej niz kiedykolwiek ujawnie na blogu ;)
DeleteA swoja droga to ciekawa jestem czy cos nowego sie dzis dowiedzialas???
Wiesz, niektóre rzeczy dotarły do mnie na nowo. Dopiero teraz po porodzie, gdy sama to przeszłam, zrozumiałam... Wtedy, gdy Ty to przeżywałaś, ja byłam kompletnie zielona... Nawet postanowiłam do Ciebie i K. napisać maila o tym. Tylko kiedy ja się za niego zabiorę? ;-)
DeletePamiętasz mój list do Ciebie po urodzeniu Amelki?? Pamiętam, że pisałam go chyba z tydzień :) A za samo pisanie zabierałam się z miesiąc. Więc jak się nie uda to zrozumiem. Już niedługo spokojnie sobie o wszystkim porozmawiamy i tak :)
DeleteWiele ciekawych szczegolow. Brawo za ksiazki. Nie wiedzialam, ze mialas taka dramatyczna ciaze porod i poporod.
ReplyDeleteCzekam na reszte.
Ola
Ps. Nie czekaj za dlugo z nr. 2 ;)
No sama ciąża była ciężka bo nie dość, że od 7 tygodnia zagrożona i przez pierwsze 3mce podtrzymywana duphastonem to jeszcze z wszystkimi możliwymi atrakcjami. Ale jak dziś patrzę na Amelkę to wiem, że warto się było męczyć każdą sekundę i później też :)
DeleteNajważniejsze, że dziś już jest wszystko bardzo dobrze!
a co do części 2giej to muszę kilka rzeczy przemyśleć i napiszę jak najszybciej się da
O to wiele rzeczy się o Tobie dowiedziałam, fajnie tak poczytać :) Niecierpliwie czekam na kolejną część :)) Pozdrawiam cieplutko :))
ReplyDeleteFajnie to Joasia wymyśliła z tymi 100 faktami o sobie. Dobrze się czasem tak nad sobą zastanowić :)
DeleteFajnie było to czytać. Pozdrawiam.
ReplyDeletepora się trochę ujawnić dla czytelniczek ;)
Deleteoch dziekuje Ci bardzo, za taką mozliwość poznania was blizej ;)
ReplyDeleteczekam na kolejną 50 ;))
ależ proszę bardzo :) A kolejna 50 w produkcji więc spodziewajcie się niebawem
DeleteIle my mamy ze sobą wspólnego jestem w szoku! A zdradzisz w jakim mieście chodziłaś do technikum i mieszkałaś w internacie? Ja też mieszkałam, tyle że w tech.gastronomicznym :D
ReplyDeletezdradzę ale to już na priv - wysłałam Ci maila na adres gmailowy :)
Deletepozdrawiam
Ok :)
Delete