About Me
- KiniaMamaAmelki
- Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,
Saturday, 23 February 2013
po wieczorze panieńskim....
Co za cudny wieczór za nami! Warto było się zamienić w pracy i zrobić sobie wolne z tej okazji :)
Czegoś podobnego świat blogowy jeszcze nie widział!
Kilkanaście/kilkadziesiąt (ktoś wie ile nas dokładnie było???) bloggerek, każda we własnym domu, przed własnym komputerem i z własnym alkoholem (lub innym napitkiem) świętowała poniedziałkowe zamążpójście Joasi :)
Na początku chyba żadna z nas nie wiedziała czego się spodziewać a okazało się, że było rewelacyjnie! Blogger nie wytrzymywał i odmawiał chwilami współpracy :) Ale co to dla nas! Humory dopisywały, alkohol smakował jak nigdy i o dziwo dziś rano mało kogo głowa boli (a nie powiem bo po wypiciu butelki suvignione blanc się spodziewałam młotu pneumatycznego rozrywającego czaszkę ;))
Z samego rana (o barbarzyńsko wczesnej godzinie 8 ) , kiedy Amelka przyszła do nas do sypialni bałam się co prawda poruszyć i podnieść głowę z poduszki ale okazało się, że naprawdę jest dobrze :)
Będę co prawda musiała się po południu zdrzemnąć chwilę przed pójściem do pracy ale na szczęście jest weekend i M. w domu więc spokojnie zajmie się dzieciem a ja będę miała chwilkę na sen!
Dziękuję Dziewczyny za super wieczór! Musimy to koniecznie powtórzyć w niedługim czasie :)
A na koniec piosenka, która chodzi za mną od wczorajszego wieczora!
Uwielbiam ją za pozytywny zastrzyk energii, którego dostaję przy każdym jej słuchaniu!
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
Oj tak impreza była świetna! też jestem ciekawa ile gości było na wieczorze,może Joasia zaspokoi naszą ciekawość...pozdrawiam ciepło i współczuję,że musisz iść do pracy :( ja leniuchuję do poniedziałku:)
ReplyDeleteno niestety muszę :) Miałam pracować w czwartek i piątek w tym tygodniu ale zamieniłam się z koleżanką (głównie ze względu na ten wczorajszy wieczór) i muszę teraz iść dziś i jutro na noc.
DeleteAle i tak było warto zostać w domu :)
sama nie wiem ile się nas tam przewinęło, ale grono było całkiem spore :-)
DeletePrzyszwendałam się do Ciebie od Joasi ;)
ReplyDeleteImpreza rzeczywiście przednia ale muzyki posłucham dopiero w PL bo w Niemczech niedostępny :( U. już sie nawet nie śmieje jak pomstuję "skąd te rumcajsy wiedzą, że jestem w Niemczech?" :)
Witam serdecznie i zapraszam w moje skromne progi :) Mam nadzieję, że Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej :)
DeleteNo niestety ale "rumcajsy" zdają się wiedzieć wszystko - też często nie mogę obejrzeć różnych rzeczy z tego samego powodu
mam wolny weekend, a ponieważ za oknem ogromna kurniawa, zamierzam całą niedzielę spędzić pod kocykiem ;-)
ReplyDeleteja też spędzę jutrzejszy dzień prawdopodobnie w większości w okolicach łóżka i sofy (koniecznie z kocykiem) ale to raczej z powodu tego, że zarówno dziś jak i jutro pracuję na noc.
DeleteWłaśnie się zbieram do pracy!
Co do pogody to u mnie cudna wiosna! Jutro wstawię zdjęcie moich krokusków w ogródku :)
Kiniu, to ja dziękuję za ten wieczór!
ReplyDeleteSama nawet nie myślałam, że będzie tak fajnie, że luźna propozycja zakończy się takim świetnym wieczorkiem w doborowym towarzystwie :-)
A jak fajnie było obserwować, jak Wy, bliskie mi dziewczyny wzajemnie się poznajecie - miodzio :-)
Fajna impreza - można co jakiś czas takie organizować. Wieczór panieński w sieci - nie słyszałam jeszcze o takim, ale rewelacja !!!
ReplyDeleteten wczorajszy wieczor napewno przejdzie do historii, mam nadzieje, ze podobnie bedzie za 2 tyg na wirtualnej parapetowce u Oli z bloga 'Usta-usta' ;)
DeleteJuz sie nie moge doczekac!
A do mojej prywatnej historii przejdzie wypicie caluskiej butelki wina w 3godz bez zadnych dolegliwosci dnia nastepnego ;) Nie pamietam kiedy sie tak dobrze czulam po imprezie z taka iloscia wypitego alkoholu :)