About Me

My photo
Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,

Sunday, 7 October 2012

marzył mi się spokojny, rodzinny dzień...

... i wszystko byłoby ok, gdyby nie jedna osoba w pracy, która swoim prostactwem, niekompetencją i arogancją (że nie wspomne o lenistwie), tak mnie wyprowadziła z równowagi, że ciężko było mi się dziś uspokoić.

Po trzech ostatnich przepracowanych nocach, miałam nadzieję, na szybką drzemkę rano zaraz po powrocie do domu a później spokojny, leniwy dzień z Markiem i Amelką. 


Niestety z powodów wyżej wymienionych, wróciwszy do domu cisnienie miałam tak podniesione, że o spaniu nie było nawet mowy. Zamiast tego wybraliśmy się na szybkie zakupy i w ramach odstresowania zabrałam się za wypieki :) 



Jakoś zawsze działało to na mnie uspokajająco. Podobnie było i dziś.

Marek, zdecydował, że z okazji nadejścia jesieni marzy mu się słodki, korzenny piernik (którego ja nigdy w życiu wcześniej nie piekłam). No ale czego się nie robi dla ukochanego męża?? :)

Po szybkiej "konsultacji" z wujkiem Googlem i dokonaniu odpowiednich zakupów, spędzeniu pół godziny w kuchni (w towarzystwie M., który gotował w tym czasie obiadek), wyszło mi takie cudo......

........taaaaadaaaaammmmmmmmm ..........


Pachnie obłędnie i smakuje równie dobrze jak wygląda :)

A ja przekonałam się, że jednak umiem piec piernik i już wiem, że napewno będzie taki u nas w tym roku na świątecznym stole!



6 comments:

  1. To ja sobie zażyczam taki na powitanie mnie :) i może jeszcze do tego filiżankę świeżo pażonej Earl Grey? Hmmm... Może być też kubeczek ze sports direct, myślę, że to mnie zadowoli.

    ReplyDelete
    Replies
    1. coś się wymyśli :) napewno będzie jakieś ciacho na Ciebie czekać! jak ja się juz nie mogę doczekac!!! 5 tygodni!!!!

      Delete
  2. O tak! Pieczenie uspokaja i widzę, że jesienią każdego nachodzi ochota na to samo: korzenne przyprawy, imbir, cynamon... Ja w sobotę robiłam szarlotkę, a dziś korzenne ciastko z dyni. Od razu człowiekowi się poprawia humor:-)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kasiu a co Ty jeszcze w domu przy kompie robisz?? nie powinnaś szukać Maciusia gdzieś na porodówce?? ;) A tak na poważnie to dobrze, że szukasz sobie zajęć. Nie ma nic gorszego niż bezczynne czekanie.

      Delete
  3. Też bym sobie takie cudo zjadła:))

    ReplyDelete
  4. Nie potrafię piec. Ale mam korzenną świeczkę na oku. Chyba zakupię i się odurzę jesienią....

    ReplyDelete