A jak się obudziłam to była 15.15!!! A w domu cisza! I ja próbująca zrozumieć co się właśnie stało???FU**!!!! A kiedy dotarło do mnie, że najpóźniej do 15.05 powinnam odebrać Amelę z przedszkola, to prawie zeszłam na zawał!!
Wyskoczenie z łóżka, ubranie się i dobiegnięcie do przedszkola zajęło mi równe 4 min!!!
15.19 dobijałam się do bramy zamkniętego już przedszkola, w którym obecne były tylko 2 opiekunki i mój bąbelek! Już nawet była ubrana w swoją czapkę, płaszczyk i kaloszki i z plecakiem na ramionach czekała na zaspaną mamę!
A pani opiekunka miała własnie wykręcać moj nr tel!!
Co się wstydu najadłam to moje! Dawno nie czułam sie tak głupio!
Od tej pory zanim pozwolę sobie zasnąć upewnię się, że mam nastawiony nie jeden budzik ale ze trzy!!
**********
A z innej beczki to mam zagadkę ;)
Kto zgadnie co miała Amelka na myśli mówiąc, że nie będzie jadła "Spicy żabki"???
Dla ułatwienia dodam, że nie była to kuchnia francuska i z żabami zawartość miseczki nie miała nic wspólnego ;)
*********
A dzisiejszą piosenkę dnia sponsoruje Helenka Rubik :)
http://www.youtube.com/watch?v=mAlX7xi-v8Y
To tak trochę jakby życie zatoczyło idealny okrąg :) Jasiu też kiedyś zaspał... ;)
ReplyDeleteHm. Spicy żabki? Boję się pomyśleć :D
a wiesz, że też mi się Jasiu przypomniał jak biegłam do przedszkola?? to musiało być bardzo traumatyczne przeżycie, skoro po ponad 25 latach nadal pamiętam, że w przedszkolu częściowo pogasły już swiatła, Bartka jeżdzącego na odkurzaczu "cioci" Irenki i siebie najpierw przekonującą opiekunkę, że pójdę do domu i obudzę tatę, i razem wrócimy po Bartosza a później wystającą w oknie i czekającą aż się ktoś zjawi...
DeleteTa piosenka jest po postu piękna, często jej słuchamy na dobranoc :) Na spicy żabki pomysłu nie mam, więc poczekam na rozwiązanie zagadki :)
ReplyDeleteJa chyba jeszcze jestem strzępkiem emocjonalnym i za dużo hormonów, bo nie mogę słuchać tej piosenki - od razu mi się chce płakać!
ReplyDeleteKinia, czym ty karmisz Amelkę, że dziecko ma takie skojarzenia? Szpinak? Brokuły?
Kiedy chodziłam do pracy to takie zaspanie też właśnie było moim najgorszym koszmarem, zawsze bałam się, że mi się przydarzy:?
ReplyDeleteWspółczuję sytuacji ale jak to mówią i najlepszemu się może zdarzyć;)
wow, to mi przypomina mój schiz z zeszłego roku - ja tkwię w korku, a przedszkole Zu zamykają i ona stoi biedna przed bramą ze wściekłą panią przedszkolanką... nigdy mi sie tak nie zdarzyło, ale parę razy dojechałam "na styk" dosłownie minutę przed zamknięciem...
ReplyDelete