About Me

My photo
Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,

Tuesday, 4 December 2012

chyba mam grype...

Jak w temacie...
Albo jeśli to nie grypa to paskudne przeziębienie. Na razie ratuję się paracetamolem, syropem malinowym i miodem. Nie mam na nic ochoty ani siły. Wczorajsze przygotowanie obiadu Amelce i Markowi, przytłoczyło mnie tak, że padłam na podłogę i rozbeczałam się jak mała dziewczynka. Żal mi było samej siebie bo czułam się (i wyglądałam) jak siedem nieszczęść! A z drugiej strony byłam na siebie złaa bo nienawidzę się za takie chwile słabości. Jak widać czasem każego rozkłada na łopatki jak nie jakaś góra problemów to zwykłe przeziębienie.
Do tego jeśli idzie się spać o 19 a potem budzi po godzinie i spędza resztę bezsennej nocy oglądając końcówkę trzeciej serii "Downton Abbey" (mój nowy ulubiony serial by the way - już nie mogę się doczekać na specjalny bożonarodzeniowy odcinek a później kolejną serię, którą itv zapowiada na jesień 2013!) to raczej szans na szybkie polepszenie kondycji raczej sie nie spodziewam.
Dobrze, że choć nad ranem (4.30!) udało mi się w końcu przysnąć na chwilę bo nie wiem jak bym przetrwała dzisiejszy poranek z Amelą-marudą!
Teraz Mała jest w przedszkolu a ja w łóżku z wielką filiżanką malinowej herbaty, słuchająca radiowej trójki zastanawiam się czy jeśli zasnę na godzinę to mnie to wzmocni czy rozbije już do reszty??
A jeśli zmęczona choróbskiem zasnę tak mocno, że nie wstanę na czas i nie zdążę po Krasnalińską do przedszkola??
W dni takie jak dzisiejszy marzę, żeby przedszkola w szkocji działały na polskich zasadach i można było dziecko odprowadzić na 6-8 godzin a nie tylko na marne 3!!
I moje drugie wielkie marzenie na dziś jest takie, żeby mieć wolny wieczór i noc a nie musieć isć do pracy!!!

Ale oczywiście ani jedno ani drugie się nie spełni więc się zbiorę grzecznie i choć z kaszlem rozrywającym klatę pójdę na 15 po dziecko a później na 19.30 do pracy.
Dobrze chociaż, że obiadem nie muszę się dziś martwic. M. powiadomiony o całej mojej sytuacji (nie)zdrowotnej obiecał wracając z pracy upolować pizzę i jakieś leki przeziębieniowe.

Jak się trochę pozbieram to napiszę o urodzinach małego Jasona, kolegi z przedszkolnej grupy, na których byliśmy z Amelką i o świątecznym kinderbalu corocznie organizowanym przez firmę M.

2 comments:

  1. Jesteś znowu. Już się martwiłam. Trzymam kciuki za zdrowie!!! Ps. A może czosnek?

    ReplyDelete
  2. żyjeeesz?

    z czosnku polecam bagietkę z masłem czosnkowym :) nie wiem jak działa na przeziębienie, ale mnie na humor robi wyśmienicie! (gorzej z moimi klientami)

    ReplyDelete