Podjęcie tej decyzji nie było łatwe ale teraz, po latach, cieszymy się, że żyjemy właśnie tutaj.
Nie znaczy to wcale, że nie tęsknimy za naszymi rodzinami i przyjaciółmi, którzy zostali w "domu", w Polsce. Będąc tu w Szkocji przez te wszystkie lata wzbogaciliśmy się w doświadczenia, o których wcześniej nawet byśmy nie pomyśleli (zarówno te dobre jak i złe).
Tutaj przyszła na świat nasza ukochana córeczka Amelka (czy to znaczy, że jest Szkotką??).
Tutaj poznaliśmy wielu wspaniałych Szkotów, którzy okazali nam wiele życzliwości, przyjęli z otwartymi sercami, zaakceptowali nasze różnice i zwyczaje kulturowe (z wielkim zainteresowaniem nieraz wypytywali o to jak jest w Polsce i naprawdę chcieli nas słuchać) i w końcu stali się naszymi serdecznymi przyjaciółmi.
Dziś taki dzień, że nie da się nie myśleć "co by było gdybyśmy jednak nie przyjechali"??
Jedno co wiem, to że napewno byłoby inaczej :)
Nie wiem czy lepiej czy gorzej - ale napewno inaczej.
Czy kiedyś wrócimy do Polski - bardzo byśmy chcieli - choć życie nauczyło nas już nieraz, że ma własny scenariusz na nas i planowanie przyszłości czasem za wiele nie daje.
Żeby uniknąć rozczarowań my takich dalekosiężnych planów staramy się nie snuć, żyjemy tu i teraz.
I właśnie tu i teraz jest dobrze tak jak jest.
Nie żałujemy
A szkocki hymn ściska za gardło i wzrusza dziś prawie tak samo jak Mazurek Dąbrowskiego
jestem pod ogromnym wrażeniem Waszej odwagi! moja koleżanka 5 lat temu wyjechała do USA, początki były ciężko, Polak Polakowi wilkiem. Ale też nie żałują!
ReplyDeletePamiętaj, tam dom Twój gdzie serce Twoje, a serce gdzie ukochani!
kiedy dziś o tym myślę to chyba naprawdę musiała być odwaga (i w dużej mierze nieświadomość i naiwność) i patrząc na to dziś z perspektywy wszystkich naszych doświadczeń to nie wiem czy zdecydowałabym się na taki krok jeszcze raz. Dziś cieszę się, że to wszystko już za nami :)
DeleteA ja dla odmiany cieszę się, że mam taką odważną siostrę :) I hm..dziwnego acz na swój sposób uroczego szwagra M. I tylko zdjęcia pingwina nie wybaczę dłuuuugo, dłuuugo (no, na pewno nie do końca tego weekendu :))
ReplyDeleteKocham was straszliwie nawet jak jesteście tak daleko!