About Me

My photo
Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,

Saturday, 17 November 2012

A 6 lat temu.........

Dokładnie 6 lat temu, 17 listopada 2006 roku, zdecydowaliśmy się na ogromne ryzyko i zmianę w naszym życiu i przeprowadziliśmy się do pięknej Szkocji. 

Podjęcie tej decyzji nie było łatwe  ale teraz, po latach, cieszymy się, że żyjemy właśnie tutaj. 


Nie znaczy to wcale, że nie tęsknimy za naszymi rodzinami i przyjaciółmi, którzy zostali w "domu", w Polsce. Będąc tu w Szkocji przez te wszystkie lata wzbogaciliśmy się w doświadczenia, o których wcześniej nawet byśmy nie pomyśleli (zarówno te dobre jak i złe). 


Tutaj przyszła na świat nasza ukochana córeczka Amelka (czy to znaczy, że jest Szkotką??).


Tutaj poznaliśmy wielu wspaniałych Szkotów, którzy okazali nam wiele życzliwości, przyjęli z otwartymi sercami, zaakceptowali nasze różnice i zwyczaje kulturowe (z wielkim zainteresowaniem nieraz wypytywali o to jak jest w Polsce i naprawdę chcieli nas słuchać) i w końcu stali się naszymi serdecznymi przyjaciółmi.





Dziś taki dzień, że nie da się nie myśleć "co by było gdybyśmy jednak nie przyjechali"??


Jedno co wiem, to że napewno byłoby inaczej :)


Nie wiem czy lepiej czy gorzej - ale napewno inaczej.

Czy kiedyś wrócimy do Polski - bardzo byśmy chcieli - choć życie nauczyło nas już nieraz, że ma własny scenariusz na nas i planowanie przyszłości czasem za wiele nie daje.
Żeby uniknąć rozczarowań my takich dalekosiężnych planów staramy się nie snuć, żyjemy tu i teraz. 
I właśnie tu i teraz jest dobrze tak jak jest.
Nie żałujemy


A szkocki hymn ściska za gardło i wzrusza dziś prawie tak samo jak Mazurek Dąbrowskiego



3 comments:

  1. jestem pod ogromnym wrażeniem Waszej odwagi! moja koleżanka 5 lat temu wyjechała do USA, początki były ciężko, Polak Polakowi wilkiem. Ale też nie żałują!
    Pamiętaj, tam dom Twój gdzie serce Twoje, a serce gdzie ukochani!

    ReplyDelete
    Replies
    1. kiedy dziś o tym myślę to chyba naprawdę musiała być odwaga (i w dużej mierze nieświadomość i naiwność) i patrząc na to dziś z perspektywy wszystkich naszych doświadczeń to nie wiem czy zdecydowałabym się na taki krok jeszcze raz. Dziś cieszę się, że to wszystko już za nami :)

      Delete
  2. A ja dla odmiany cieszę się, że mam taką odważną siostrę :) I hm..dziwnego acz na swój sposób uroczego szwagra M. I tylko zdjęcia pingwina nie wybaczę dłuuuugo, dłuuugo (no, na pewno nie do końca tego weekendu :))

    Kocham was straszliwie nawet jak jesteście tak daleko!

    ReplyDelete