Oficjalnie sezon halloweenowo - zaduszkowy uważam za zamknięty.
W pracy spotkań z duchami więcej nie planuję i nakazuję sobie więcej o tym nie rozmyślać.
Na poprawę humoru zafundowałam sobie dziś po powrocie z pracy najpierw długi sen, później relaksujący dłuugi prysznic, manicure, popołudnie w towarzystwie Amelki i jej Taty a na koniec szybkie zakupy.Chyba szczerze mówiąc najszybsze jak do tej pory w mojej karierze - od wyjścia z domu do powrotu minęło 55min a ja zdążyłam w tym czasie kupić małej 2 kurtki (jedną zimową i jedną jeszcze na teraz - przejściową), dziergany sweterek z kapturem, bluzkę i legginsy. A pojechaliśmy tylko do jednego sklepu zobaczyć, jakie kurtki dziecięce mają w ofercie :)
Potrzebowałam czegoś, żeby wyrwać się z ponurego nastroju po ostatnich przeżyciach i chyba sie udało :)
Od razu mam więcej energii, znów milion pomysłów i planów na minutę i zastanawiam się, kiedy ja to wszystko zdążę zrealizować???
A najlepsze ze wszystkiego to to, że w przyszłą niedzielę przylatuje do nas moja najmłodsza siostra, zwana w rodzinie Pyzą (też bloggerka - moim skromym zdaniem rewelacyjnie się ją czyta i żałuję, że tak mało pisze -kto chętny niech kilknie i sam sprawdzi - blog Pyzi )
Nie widziałyśmy się blisko 1.5 roku i na samą myśl o spotkaniu i 4 dniach, które spędzimy razem chce mi się skakać z radości :D :D
Niech ten nadchodzący tydzień minie jak najszybciej - a później niech czas stanie w miejscu na kolejne 4 dni!!!
O, tak! Niech czas stanie w miejscu i trwa :)
ReplyDelete1.Zakupy - nawet te najmniejsze, malutkie pomagają:-).
ReplyDelete2. Jak czytam o wizycie Pyzy, to żałuję, że nie mam siostry!!!
Kasiu, poczekaj aż Cię odwiedzę w kwietniu - nie mogę się doczekać równie mocno jak na przylot Pyzy
Delete