Praca na nocki w domu opieki, gdzie co rusz ktoś odchodzi nie jest łatwa.
Ale to co wydarzyło się wczoraj przeszło moje najśmielsze pojęcie.
Jeszcze teraz nie mogę tego zrozumieć i ogarnąć tego czego byłam świadkiem.
A najgorsze, że za dwie godziny znów muszę tam wrócić.
I najnormalniej w świecie się boję....
Może kiedyś odważę się napisać więcej
napisz proszę, może twoje przeżycia pomogą innym....
ReplyDeletea może to i ten dzień wczorajszy...Dzień Zaduszny jest powodem ?
czasem jesteśmy świadkami zjawisk, których nie do końca rozumiemy i których chyba lepiej nie "dotykać" i po wczorajszej nocy mam bardzo mieszane uczucia. Zanim odważę się opisać co się stało muszę sobie to wszystko "przetrawić" i może choć odrobinę zrozumieć?
ReplyDeleteI na milion procent jestem pewna, że aura wczorajszego dnia miała dużo z wydarzeniami, których doświadczyłam wspólnego.
To rzeczywiście musi być bardzo trudne tak na codzień stykać się ze śmiercią i pewną ulotnością... Czasami też doświadczamy czegoś co nas zadziwia, zaskakuje i nie do końca umiemy sobie to wytłumaczyć, czasem warto wtedy porozmawiać o tym z kimś bliskim... Przytulam:*
ReplyDeletenie wiem czy znasz książki "Życie po życiu " i Życie po śmierci"
ReplyDeleteAutor: Raymond A. Moody
duzo rzeczy niewyjaśnionych lecz materialnych....