No i jestem, wróciłam i muszę przyznać, że szczerze mówiąc to już się steskniłam za blogiem :)
Za to przez te kilka dni nazbierało mi się tyle rzeczy do opisania, że chyba będę musiała podzielić je na kilka postów.
Od wczoraj w domu znów zostaliśmy sami. Pyza po przygodach i stresującej podróży w końcu dotarła do domu i spędziła noc we własnym łóżku. Szkoda tylko, że kolejny raz "przejechaliśmy się" na ryanair i musielismy przypomniec sobie dlaczego tak rzadko korzystamy z usług tego przewoznika. Na dodatek mgła nad Krakowem sprawiła, że zamiast na Balicach samolot musiał lądować w Pyrzowicach pod Katowicami i cała podróż trwała prawie 3 godziny dłużej przez to.
No ale nie będziemy o tym myśleć i się więcej denerwować. Z pobytu Pyzi zachowamy tyle innych, dobrych i radosnych wspomnień, że te nieprzyjemne i stresujące związane z podróżą powrotną szybko pójdą w zapomnienie.
A te kilka dni było takie dobre, spokojne, rodzinne. Amelka zakochała się po uszy w Cioci i nie odstępowała jej na krok. Rozstawały się tylko na 3 godziny dziennie, kiedy Mała chodziła do przedszkola a i tak całą drogę powrotną Amelka wołała "ciocia Pyziaaaaaaa" i nie mogła się doczekać ponownego spotkania.
Za to my każdego dnia po odstawieniu Krasnalińskiej do przedszkola wskakiwaliśmy w samochód i jechaliśmy prosto do centrum handlowego. Trzy dni i każdego dnia 3 godziny zakupów. Nic dziwnego, że i Pyza i ja mamy teraz dziury budżetowe na kontach ;) No ale się to szybko nadrobi a później zaczniemy odkładać kasę na kolejne spotkanie (jak wszystko pójdzie dobrze to może już nawet w lutym) i kolejne zakupy :D
Głupawka w Primarku - czyli Pingwin i Małpa na zakupach :D
A po zakupach powrót do cieplutkiego domku, odebranie Małej z przedszkola, dobry obiadek i wspólne zabawy. A wieczorami to Ciocia musiała Amelkę kąpać, czytać książeczki na dobranoc i usypiać. Mama i tata nie byli nawet wpuszczani do pokoju córki :)
Potem, kiedy już zostawaliśmy w samym "dorosłym" gronie był czas na drinki i rozmowy, których nam tak bardzo brakowało na codzień (rozmoów - nie drinków się znaczy ;) ). Jednej nocy tak dobrze nam się rozmawiało, że ani się spostrzegliśmy a zrobiła się prawie 4 rano.
Dopiero minął dzień od jej powrotu do Polski a my wszyscy już tak bardzo tęsknimy i mamy nadzieję na jak najszybsze ponowne spotkanie :)
Pyziu czekamy! I może P. uda Ci się namówić też na odwiedziny u nas?

Ale miałyście fajny czas ... :)
ReplyDeleteZdjęcie z zakupów - rewelacja !!!
Pozdrawiam :)
Nie widziałyśmy się blisko 1.5 roku i te 4 dni to zdecydowanie za mało było. Ale obiecałysmy sobie zrobic wszystko by niebawem znów się spotkać.
Deletewyszedłam jak ostatni cep na tym zdjęciu. oświadczenie oficjalne.
ReplyDeleteno jak to pingwin na zakupach ;)
Deletea poza tym Marek jak na takiego zdolnego fotografa to mogl sie bardziej postarac - moze gdyby sie tak bardzo nie smial.... :)