Grudzień zeszłego roku był pamiętny z wielu względów.
Pierwsze co przychodzi mi na myśl kiedy myślę o tym okresie to przede wszystkim śnieg!
Śnieg, który sparaliżował Szkocję na dobre kilka tygodni. Który spowodował, że tuż przed świętami, kiedy normalnie największe są tłumy zakupowiczów w cntrach handlowych - wspomniane centra świeciły pustkami.
Nikt nie mógł dojechać na zakupy - a jak już klienci docierali to często zdażało się, że część sklepów była zamknięta bo nie dopisali pracownicy - masakra jakaś!
Dla kogoś kto jak my z M. wychował się w Polsce i srogich zim doświadczał niemal co roku, paraliż który tu zobaczyliśmy kompletnie nas osłupił.
No ale najważniejsze, że Amelce zima się podobała :)
Na widok śniegu szeroko otwarła buźkę i usiadła w pierwszej napotkanej zaspie (tuż obok wyjścia z naszej klatki schodowej) i tak przesiedziała pierwszy kontakt z prawdziwym zeszłorocznym śniegiem. Za nic nie mogłam jej ruszyć z tej zaspy, tak jej było tam dobrze :)
No comments:
Post a Comment