About Me

My photo
Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,

Sunday, 20 November 2011

ząbki...

Kiedyś myślałam, że największy problemy jakie może mieć małe dziecko z ząbkami wiąże się z ząbkowaniem, opuchniętymi, obolałymi dziąsełkami, bezsennymi nocami itd..
Myśle, że każdy kto ma malutkie dziecko rozumie o czym piszę..

Nasze problemy z ząbkami Amelki zdaje się dopiero się zaczynają..
W czasie ząbkowania nie mieliśmy z nią naprawde większych problemów. Może dwa-trzy dni marudzenia i lekkiego popłakiwania a potem pop i już był ząbek...
Ostatnia piątka przebiła się jej kilka tygodni temu i dziś już możemy się pochwalić kompletnym uzębieniem (się znaczy Amelka może się pochwalić) :)

No ale wracając do naszych problemów. To nie mamy ich właściwie z samymi ząbkami a raczej z ich higieną.
Amelia za każdym razem kiedy mówimy jej, że idziemy myć ząbki z uśmiechem biegnie do łazienki a potem...
a potem za nic na świecie nie otworzy buzi i nie pozwala sobie szczotkować ząbków. Zeby je wyszorować potrzeba 2 dorosłych osób.
Najczęściej wygląda to tak, że M. siada, bierze Amelię na kolana a potem jedną ręką przytrzymuje ją za czoło a drugą za obie rączki (sposób, który pokazał nam chirurg w szpitalu, kilka miesięcy temu sprawdzając amelkowy języczek - ale to historia na innego posta).
no ale wracając do ząbków, to kiedy Amelka jest już unieruchomiona, wrzeszczy w niebogłosy ( i dzięki Bogu otwiera szeroko paszczę), ja padam na kolana i szczotkuję ząbki.
Zwykle z chwilą zakończenia czynności, obsychają łezki obficie spływające po pucołowatych polikach i wszytko się uspokaja (sąsiedzi muszą myśleć, że co wieczór maltretujemy dziecko) i Amela po kilku minutach nie pamięta nawet co się działo.

Tylko ja się martwię bo sama już nie wiem co wymyślić, żeby przekonać Amelkę o konieczności powtarzania tej czynności każdego dnia (że o kilku razach dziennie nie wspomnę).
Nasza dentystka, którą Amelia też już miała przyjemność poznać nie była w stanie nic nam poradzić. Stwierdziła jedynie, że sama nie ma jeszcze dzieci, więc osobistych doświadczeń nie posiada żadnych w temacie ale że rodzice innych dzieci (jej pacjentów) opowiadali jej np. o oplataniu drącego się szkraba nogami rodzica i jak w przypadku Amelki szorowanie na siłę...

No dziękuję, ale mi taka rada nie pomaga. Nie tego oczekiwałam i szczerze mówiąc wróciłam po wspomnianej wizycie porządnie zła i rozczarowana.

Może wy macie jakieś rady w temacie? Bo ja już sama nie rozumiem co się nagle stało z Amelką, że tak znienawidziła zwykłe szczotkowanie ząbków? Dodam tylko, że w przeszłości nigdy nie miała z tym specjalnych problemów. Może kiedy ząbkowała i dziąsełka miała trochę obolałe, zapłakała od czasu do czasu przy myciu ale to było wszystko. A tej jesieni coś jej się nagle zmieniło i zaczęła wpadać w histerię za każdym razem.
Niech mi ktoś powie, że z tego wyrośnie?
PLEASE

1 comment:

  1. po 1 ) też bym nie myła, gdyby mnie ktoś za mózg ściskał ...

    po 2) - co widzę po Majku - wystarczy, żeby z mycia nie czynić wielkiej sprawy, ot, dziecko samo zaczyna się interesować, co robią dorośli i samo idzie dla towarzystwa; może się na dzieciach nie znam, ale z zasady wiem, że bywają uparte :) może zróbcie jakąś zabawę? np grupowe szorowanie ryjków misiów i inne takie?

    po 3 ) dzieci uwielbiają robić to, co zabronione. Powiedzcie kiedyś jej żeby absolutnie nie myła zębów. na mnie by podziałało.

    ReplyDelete