About Me

My photo
Kinia - mama, żona, kochanka,pracocholiczka,namiętnie czytająca tony książek, przyjaciółka, emigrantka wiecznie tęskniąca za Polską ale zakochana w Szkocji,

Thursday, 3 November 2011

Z archiwum Amelkowej Mamy - Marzec 2011

Marzec, a przynajmniej jego połowa upłynął nam pod znakiem "Paris"
Niestety nie byliśmy w stolicy Francji a jedynie opiekowaliśmy się pieskiem znajomych o takim właśnie  imieniu :)

Trochę obawiałam się na początku, jak Amelka zareaguje na chwilowego członka rodziny, ale wbrew moim obawom poszło nadspodziewanie dobrze.
Piesek mimo, że trochę sprawiał kłopotów, nie przeszkadzał Amelce ani ona jemu więc moje najgorsze obawy się nie spełniły


Amelia z Paris w "Dobranocnym Ogrodzie"
:)











Druga połowa marca przyniosła trochę zmian, w postaci nowej pracy M. i już niestety przestało nam się udawać dzielenie obowiązkami w opiece nad Malutką. Zmuszeni zaistniałą sytuacją, zaczęliśmy szukać dla Amelki przedszkola, co poszło nam nad podziw sprawnie i praktycznie od ręki dostaliśmy ( a raczej Amela dostała) miejsce w przedszkolu najbliższym mojej pracy. Na dodatek nie musieliśmy się zapisywać na listę oczekujących i w kilka dni po pierwszej rozmowie z Debbie (właścicielką przedszkola) Amelia poszła już zapoznać się z dziećmi i opiekunkami ze swojej grupy.  Na początku zostawiłam ją kilka razy na 2-3 godz po południu, żeby oswoiła się z nową sytuacją (dni próbnych mogło być tak dużo jak sobie tego życzyliśmy, albo potrzebowaliśmy i na dodatek wszystko bezpłatnie).
Pierwsze 2 razy po zostawieniu dziecka w pokoju zabaw poproszona zostałam do gabinetu Debbie, gdzie dla  uspokojenia emocji po tak stresującym wydarzeniu (zostawienie pierwszy raz 23miesięcznego dziecka pod opieką obcych osób jest mega stresujące), mogłam sobie posiedzieć w wygodnym fotelu i pooglądać bawiącą się Amelkę na monitorze tv. W całym przedszkolu zamontowane są kamery cctv i Debbie w swoim biurze zawsze ma ogląd sytuacji :)
Pierwszy oficjalny dzień Przedszkolaka Amelia miała zacząć 1 kwietnia, ale niestety tego ranka obudziła się z paskudnym przeziębieniem i wysoką temp. Wystarczyło kilka dni w większej grupie dzieci i od razu złapała jakąś infekcję. Nie był to najlepszy początek jej przedszkolnej kariery ale po kilkudniowej kuracji, kiedy w końcu poczuła się lepiej poszła pierwszy raz do przedszkola dnia 5 kwietnia 2011 :)
Ależ byłam z niej dumna! Dzielnie zniosła rozłąkę i może tylko ze 2 łezki jej kapnęły z żalu za wychodzącą mamą.
Od tego dnia w każdy kolejny piątek od 7.30-13.30 i wtorek od 13.30-18.00 Amela zamieniała się w dzielnego przedszkolaka, a ja ze spokojnym sercem mogłam ją zostawiać w miejscu gdzie wiedziałam, że ma doskonałą atmosferę i warunki do zabawy i gdzie czuła się naprawdę bezpieczna.

No comments:

Post a Comment