Świątecznie
Święta mimo tego, że na obczyźnie, że z dala od bliskich i przyjaciół, były takie jakie Święta powinny być...
Było ciepło, rodzinnie, biało za oknem, z wigilijnym opłatkiem, przy uginającym się stole i z górą prezentów pod choinką ;)
A przed Świętami, jak zawsze cała masa przygotowań....
Trzeba pomóc rodzicom ubrać choinki....
Trzeba w wigilijny poranek rozsypać mikołajowym reniferkom trochę magicznego jedzonka za oknem, żeby trafiły do właściwego dziecka :)
(Jak dobrze, że ciocia Lesley podzieliła się z mamusią reniferkowym jedzeniem :) )
"Magic Reindeer Food" :)
Jak widać na zdjęciu, reniferkom musiało smakować jedzonko bo przywiozły Mikołaja, który zostawił całą masę prezentów :)
A po pysznej wigilijnej kolacji - otwieranie prezentów - czyli to co Tygrysy lubią najbardziej!
A na bożonarodzeniowy poranek mam takie fajne ubranko - trochę wyglądam jak Mikołajka :)
No comments:
Post a Comment