Maj to miesiąc, w którym działo się naprawde sporo, dlatego opis wszystkich wydarzeń znów podzielony będzie na kilka postów :)
Żeby to wszystko jakoś ogarnąć zaczniemy od początku.....
1 maj to dzień urodzin naszego Słoneczka :)
Niestety w tym roku musiałam iść do pracy, na szczęście udało mi się uprosić koleżankę, która przyszła za mnie na połowę zmiany, tak więc o godz 14.30 byłam już wolna i popędziłam do domu do naszej Solenizantki.
Po zmianie roboczego mundurka na coś bardziej ludzkiego, zapakowaliśmy się w samochód i udaliśmy prosto do pobliskiego zoo.
Amelce najbardziej chyba podobały się surykatki i przy ich zagrodzie spędziliśmy w sumie najwięcej czasu
Miniaturowe kangurki też były słodkie, i ani trochę się nie bały ludzi, podchodziły do samej siatki żeby się przywitać
A po powrocie do domku.....
....było dmuchanie świeczki na pysznym żółwiowym trociku upieczonym przez naszą adoptowaną na szkockie potrzeby babcię Alutkę.....
... było otwieranie prezentów...
...a potem zabawa do samego wieczora.
Aż żal było iść do łóżeczka.





No comments:
Post a Comment