W tym roku we wrześniu, dowiedzieliśmy się, iż Amela dostała miejsce w wybranym przez nas przedszkolu państwowym i w związku z tym po ukończeniu 3go roku życia będzie jak każdy szkocki maluch spędzać w przedszkolu ok 3h dziennie.
Z jednej strony nie jest to za wiele, zwłaszcza jeśli chciałoby się już wtedy wrócić do pracy w tygodniu ale z drugiej strony ma to być przygotowanie dziecka tylko do szkoły podstawowej, w której też nie spędza się jeszcze zbyt wiele czasu.
Lepiej więc oswoję się z myślą, że moje weekendy jeszcze przez kilka lat nie będą należeć tylko do mnie i rodzinki.
Co do samego września, to okazało się, że będąc w domu 5 dni w tygodniu, znów mam na wszystko dużo czasu. Jest go naprawdę sporo na zabawę tylko z Amelką, jest w końcu czas na gotowanie obiadków rodzince i zjadanie ich we wspólnym gronie i jest dużo czasu właściwie na wszystko.
Znów zaczęłam więcej czytać i cieszyć się drobnymi przyjemnościami dnia codziennego, o których właściwie już przestałam pamiętać.
Dobrze mieć samodzielne dziecko, które potrafi się zając samo sobą i pobawić ładnie dłuższą chwilę.
Mam wrażenie, że zwłaszcza od powrotu z Polski Amelka bardzo "wydoroślała". Zrobiła się bardziej samodzielna, coraz więcej nowych rzeczy ją interesuje, coraz więcej i coraz szybciej się uczy.
Jako jedynaczka (jak narazie) wychowywana z dala od najbliższej rodziny i w towarzystwie głównie dorosłych, Amela szybko nauczyła się czuć bardzo dobrze tylko we własnym towarzystwie.
Oczywiście ma dni kiedy uwielbia zabawę z innymi dziećmi (nie miała nigdy problemu z aklimatyzacją w przedszkolu i zabawami grupowymi), uwielbia bawić się z innymi dziećmi na placu zabaw. Ale kiedy jest tych zabaw i towarzystwa za dużo, lubi wracać do domu i mieć swoje zabawki i swój mały pokoik tylko dla siebie.
Podobnie jest z towarzystwem moim i Marka. Są dni, kiedy do zabawy jesteśmy Amelce niezbędni i wtedy przychodzi i ciągnie za rękę, zaprasza do zabawy i tłumaczy po swojemu czego od nas oczekuje (śmiesznie to brzmi wszystko wymieszane w języku polskim, angielskim i amelki własnym :) ) A czasem są dni kiedy najlepiej czuje się w towarzystwie swoich ulubionych misiów i lalek i rodzice sa jej do niczego nie potrzebni.
Rośnie to nasze Maleństwo i chwilami serce się ściska na wspomnienie jaka jeszcze niedawno była nieporadna i we wszystkim od nas zależna a jak bardzo chce już teraz być samodzielną i dużą dziewczynką.
A dla mnie i tak już zawsze będzie maleńkim Okruszkiem <3
No comments:
Post a Comment